Talibowie na ulicach, Kabul w chaosie. Polska dziennikarka: czujemy zagrożenie
W Afganistanie spełnił się czarny scenariusz. Na oczach świata talibowie przejęli kontrolę nad Kabulem. Na tamtejszym lotnisku rozgrywają się dantejskie sceny, tysiące Afgańczyków desperacko usiłuje uciec z kraju. - Każdy z nas czuje zagrożenie. Talibowie zapewniali, że zagraniczni dziennikarze będą bezpieczni. Natomiast wiele już było zapewnień ze strony talibów, które potem zupełnie rozminęły się z rzeczywistością - mówi Radiu ZET przebywająca w Kabulu polska dziennikarka Jagoda Grondecka.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Lotnisko w Kabulu stało się w poniedziałek miejscem zatrważających scen. Tysiące Afgańczyków stłoczyło się na terenie portu w nadziei na ucieczkę z kraju przejętego przez talibów. Wszystkie loty komercyjne zostały odwołane, a przestrzeń powietrzna Kabulu udostępnione jedynie dla lotów wojskowych. Internet obiegły nagrania, na których widać ludzi chwytających się elementów podwozia samolotu amerykańskiej armii, na innych - ludzi spadających ze znajdującej się już w powietrzu maszyny. Według agencji Reutera co najmniej pięć osób straciło życie, desperacko próbując uciec przed talibami.
Przypomnijmy, że dzień wcześniej, po kilku tygodniach ofensywy w Afganistanie i wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod wodzą USA, talibowie wkroczyli do stolicy kraju. Jeszcze tego samego dnia talibscy przywódcy zasiadali już w Pałacu Prezydenckim w sercu Kabulu i oświadczali, że niebawem ogłoszą powstanie Islamskiego Emiratu Afganistanu.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ: Talibowie po blisko 20 latach przejmują władzę w Afganistanie. Co to oznacza?
Afgańczycy są niespokojni, zdezorientowani, ale też rozczarowani postępowaniem władz – zwłaszcza po tym, jak z kraju uciekł prezydent Ashraf Ghani (co tłumaczył potem próbą zapobiegnięcia rozlewowi krwi). Ludzie poczuli się porzuceni, zawiedzeni i mówiąc wprost – zdradzeni.
Jagoda Grondecka: Każdy z nas czuje zagrożenie
W Kabulu mieszka Jagoda Grondecka, iranistka i dziennikarka „Krytyki Politycznej”. - Chciałabym zostać w Afganistanie, ale sytuacja jest bardzo niestabilna – mówi w rozmowie z reporterem Radia ZET Jackiem Czarneckim Grondecka, aktualnie jedyna przedstawicielka polskich mediów w Afganistanie.
- Każdy z nas czuje zagrożenie, czekamy na rozwój sytuacji - dodaje. - Talibowie zapewniali, że zagraniczni dziennikarze będą mogli zostać, że będą bezpieczni i będą mogli normalnie pracować. Natomiast wiele już było zapewnień ze strony talibów dot. bezpieczeństwa różnych grup, które potem zupełnie rozminęły się z rzeczywistością - tłumaczy.
Na pytanie Jacka Czarneckiego, czy Grondecka ma jakikolwiek plan ewakuacji, dziennikarka odpowiada: - Z oczywistych względów nie będę zdradzać publicznie na antenie swoich planów. Sytuacja jest bardzo rozwojowa.
Afganistan w rękach talibów
Talibowie uspokajają też Afgańczyków. Agencja Associated Press przytacza zapewnienia lidera talibów, że „życie będzie toczyć się normalnie, tylko lepiej”. - Poleciłem swoim bojownikom, by umożliwili Afgańczykom kontynuowanie swoich codziennych aktywności i nie robili nic, co mogłoby przestraszyć cywilów – cytuje agencja. To niewielu jednak uspokaja.
- Pierwsze, o czym pomyślałem, to żeby szybko zapuścić brodę. Sprawdziłem też, czy mamy w domu wystarczającą ilość burek dla żony i córek – mówił w rozmowie z AP mieszkaniec Kabulu, Hakim.
W mediach pojawiają się kolejne drastyczne zdjęcia – na przykład te ukazujące dwóch mężczyzn - z twarzami pokrytymi sadzą i ze sznurami na szyjach - prowadzonych ulicami Heratu przez islamskich bojowników. Zdjęcia udostępnił afgański dziennikarz Bilal Sarway.
Media podkreślają, że w kraju narastają obawy, że talibowie po dwudziestu latach ponownie narzucą brutalne prawo szariatu, a fotografie z Heratu, trzeciego co do wielkości miasta Afganistanu, pokazujące upokorzenie zatrzymanych mogą być tego dowodem. Portal news.com.au wyjaśnia, że sadza na twarzach mężczyzn to ostrzeżenie dla naruszających religijne prawo.
RadioZET.pl/PAP/CNN