Atak dronów i eksplozje na zachodzie Rosji. Pojawiły się kłęby dymu
Atak dronów na zachodzie Rosji. W mieście Orzeł - 370 km na południe od Moskwy i 220 km od ukraińskiej granicy - ranne zostały trzy osoby. Bezzałogowe statki powietrzne spadły na teren bazy naftowej koncernu Rosnieft.
Gubernator obwodu orłowskiego Andriej Kłyczkow poinformował we wtorek, że drony spadły "na obiekt kompleksu paliwowo-energetycznego". Doszło do pożaru, który został opanowany. "Trzy osoby zostały ranne, odniosły niewielkie obrażenia. Otrzymały niezbędną pomoc. Dwoje poszkodowanych odmówiło hospitalizacji" – napisał na swoim kanale w serwisie Telegram. Nad bazą naftową unosiły się kłęby czarnego, gęstego dymu, które było widać z kilkudziesięciu kilometrów.
Kanały Mash i 112 na Telegramie twierdzą natomiast, bez wskazania źródeł, że na bazę spadł tylko jeden dron, a drugi eksplodował w pobliżu siedziby spółki Oriołeniergo. Według tej wersji dwie osoby zostały zranione przez odłamki rozbitego szkła.
Źródło: Radio ZET/Interfax
- Korea Północna ma dostarczać broń Hamasowi. W tle groźba ataku na Koreę Południową
- Zamieszanie na Tajwanie. Rozesłano powiadomienia o “alarmie rakietowym”
- Śledztwo ws. wybuchów Nord Stream. "WSJ": polskie władze utrudniały dochodzenie
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET