Bułgaria wita euro, a turyści mają spory problem. "Powinni to szybciej przygotować"
1 stycznia Bułgaria oficjalnie przystąpiła do strefy euro, używany tam od końca XIX wieku lew obowiązuje już tylko do końca miesiąca. Jak się okazuje, dla Bułgarów jest to wyjątkowo leniwy dzień. Wiele miejsc pozostanie zamkniętych aż do niedzieli włącznie, z czego niezadowoleni są zwłaszcza turyści.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Bułgaria dołączyła do strefy euro, ale do lutego płatności przyjmowane są zarówno w lewach, jak i w euro.
- Turyści skarżą się na problemy związane z płatnościami i zamkniętymi lokalami, co obniża komfort ich wypoczynku.
- Bułgarzy podzieleni w kwestii zmiany - część z nadzieją patrzy na integrację z Europą, inni obawiają się inflacji.
Bułgaria w strefie euro. Co to oznacza dla turystów?
Bułgaria od nowego roku jest już oficjalnie 21. członkiem strefy euro. Jeszcze przez cały styczeń będzie można płacić lewami, ale ekspedienci muszą resztę wydawać już w euro. W związku z wielkimi zmianami Bułgarzy dostali dodatkowy dzień wolny 2 stycznia, a wiele miejsc będzie zamkniętych jeszcze przez kilka kolejnych dni. Wszystko po to, by biznesy mogły dostosować się do nowego systemu walutowego.
Turyści z Polski, których spotkał w Sofii reporter Radia ZET Maciej Bąk, przyznają, że ma to wpływ na jakość ich noworocznego wypoczynku. - Powinni to szybciej przygotować, żeby poszło to płynniej - ocenia jedna z jego rozmówczyń. Jak stwierdziła, miała ona głównie problem z płatnością za jedzenie. Dodatkowo turystom przeszkadza ilość zamkniętych lokali.
"Od dawna wielu klientów pytało mnie, czy mogą płacić w euro"
Co myślą o tej zmianie sami Bułgarzy? Choć ponad połowa społeczeństwa była do tego pomysłu sceptyczna, to 1 stycznia wielu rozmówców reportera Radia ZET przyznaje, że ma nadzieję, iż przyniesie to pozytywne zmiany w ich państwie. Prowadzący kawiarnię Alex stwierdził nawet, że jego zdaniem euro powinno być w Bułgarii już dawno. - Od dawna wielu klientów pytało mnie, czy mogą płacić w euro - zdradził.
Vesela, przewodniczka po Sofii, wyraziła z kolei opinię, że ta zmiana to domknięcie integracji Bułgarii z Europą po upadku komunizmu. - Jesteśmy w końcu częścią Europy nie tylko przez położenie, ale też kulturę - stwierdziła. Wśród sceptyków słychać obawy dotyczące wzrostu cen i wysokiej inflacji. Wzmaga je dodatkowo postawa zorientowanego mocno na Rosję prezydenta Bułgarii.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET