Burza w Niemczech w sprawie AfD. Jest ruch partii
Partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) złożyła pozew przeciwko kontrwywiadowi, który w ubiegłym tygodniu zaklasyfikował ją jako prawicową organizację ekstremistyczną zagrażającą demokratycznemu porządkowi państwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co umożliwia władzom zaklasyfikowanie AfD jako organizacji ekstremistycznej.
- Jak do decyzji odniosła się partia.
- Czym ma poskutkować złożenie pozwu przez AfD.
AfD organizacją ekstremistyczną. Partia składa skargę
Alternatywa dla Niemiec (AfD) zaskarżyła decyzję kontrwywiadu o uznaniu jej za prawicową organizację ekstremistyczną. Daniel Tapp, rzecznik liderki partii Alice Weidel potwierdził, że pozew w tej sprawie trafił do sądu administracyjnego w Kolonii. To tam siedzibę ma agencja kontrwywiadu, Urząd Ochrony Konstytucji (BfV).
W piątek, 2 maja Federalny Urząd Ochrony Konstytucji podał, że cała partia Alternatywa dla Niemiec została sklasyfikowana jako prawicowa organizacja ekstremistyczna. Agencja dpa zauważa, że za pomocą pozwu partia próbuje prawnie zakazać władzom klasyfikowania, monitorowania i badania AfD jako organizacji prawicowo-ekstremistycznej.
Burza w Niemczech. Co dalej z AfD?
BfV zaklasyfikował w piątek AfD jako organizację ekstremistyczną, która zagraża demokracji. Decyzję podjęto na podstawie wewnętrznej ekspertyzy liczącej ok. 1,1 tys. stron. W dokumencie podkreślono, że ocena bazuje przede wszystkim na dominującym w AfD rozumieniu narodu, które opiera się nie na obywatelstwie, a przede wszystkim na pochodzeniu.
Zaznaczono, że ta dominująca w partii koncepcja oparta na kategoriach etnicznych "ma na celu wykluczenie niektórych grup ludności z równoprawnego udziału w społeczeństwie i traktowanie ich w sposób naruszający konstytucję, a przez to nadanie im prawnie podrzędnego statusu". Wiceszefowie BfV Sinan Selen i Silke Willems podkreślili, że wypowiedzi i poglądy AfD oraz jej wiodących przedstawicieli naruszają zasadę poszanowania godności ludzkiej.
Zaklasyfikowanie AfD jako organizacji ekstremistycznej umożliwi władzom stosowanie niejawnych metod monitorowania działalności tego ugrupowania, które w lutowych wyborach zajęło drugie miejsce. Decyzja BfV nie oznacza delegalizacji ugrupowania. Zdecydować może o niej tylko Trybunał Konstytucyjny na wniosek jednej z izb parlamentu (Bundestagu lub Bundesratu) bądź rządu.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio wezwał Niemców do odwołania decyzji, nazywając ją "tyranią w przebraniu". "Niemcy właśnie przyznały swojej agencji szpiegowskiej nowe uprawnienia do inwigilowania opozycji. To nie jest demokracja - to tyrania w przebraniu" - napisał Rubio na platformie X.
Źródło: Radio ZET / PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET