Ciało turysty znalezione na szlaku. Chciał rozsypać prochy ojca
W parku narodowym Utah znaleziono ciało turysty, którego zidentyfikowano jako 66-letniego Jamesa Bernarda Hendricksa. Okazało się, że mężczyzna chciał rozsypać prochy swojego ojca.
Federalna administracja parków narodowych w USA poinformowała, że poszukiwania mężczyzny rozpoczęto 2 sierpnia. Dzień wcześniej nie wrócił z planowanej wędrówki. Strażnicy parku najpierw znaleźli samochód 66-latka, a potem jego ciało. Makabrycznego odkrycia dokonano w okolicy kanionu Sand Dune Arch Trail.
Wędrówka do tego miejsca standardowo trwa mniej niż kilometr w obie strony i zajmuje od 15 do 30 minut. Strażnicy parku oceniają ją jako „łatwą” - napisał serwis Mysanantonio.com. Siostra zmarłego Ruth Hendricks Brough, powołując się na śledczych, przekazała mediom, że jej brat zmarł z powodu udaru cieplnego, odwodnienia i negatywnych konsekwencji przebywania na dużej wysokości. Dodała, że jego litrowa butelka na wodę była pusta w chwili jej znalezienia przy zwłokach.
USA. Mężczyzna zginął podczas rozsypywania prochów ojca
Brough wspominała, że jej brat kochał przyrodę i tajemnice wszechświata. 66-latek odbywał długą podróż, której przystanki dokładnie uwieczniał na fotografiach. Głównym celem wyprawy Jamesa było rozrzucenie prochów ojca Neila w Reno w stanie Nevada, gdzie spędził większość życia. 66-latek mówił wcześniej, że to „ostatnia podróż z jego ojcem”.
- Ludzie w całych Stanach Zjednoczonych i wielu innych krajach przyjaźnili się z Jamesem. Był kochany przez niezliczoną liczbę ludzi, ponieważ był niezwykle miłą, słodką osobą, która łatwo nawiązywała przyjaźnie. Teraz wszyscy ci ludzie pogrążają się w żałobie. To straszny szok - mówiła Ruth.
RadioZET.pl/Mysanantonio.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET