`

"Dopóki tu nie zginiemy, dosłownie”. Chaos w Gruzji, wzmaga się brutalność policji

2 min. czytania
04.12.2024 08:19
Obserwuj nas na Google

- Walczymy o naszą demokrację! Jesteśmy narodem, naród to władza – mówią Gruzini, którzy od kilku dni na ulicach Tbilisi walczą z policją w czasie antyrządowych protestów. Jak relacjonuje przebywający na miejscu reporter Radia ZET Tomasz Kubat, walki trwały do rana, a pod parlament przychodzą całe rodziny.

Protesty w Gruzji. Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach Tbilisi

Szósta noc antyrządowych protestów i starć z policją w centrum stolicy Gruzji. Na głównej ulicy Tbilisi znów zgromadziły się dziesiątki tysięcy ludzi. Siły bezpieczeństwa zaatakowały tuż przed północą, ostatnie starcia skończyły się nad ranem. Jak mówi będący na miejscu reporter Radia ZET Tomasz Kubat, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się uspokoić.

- Ani coraz niższe temperatury, ani brutalność policji nie zrażają demonstrujących. Najwięcej jest studentów, ale bardzo często pod parlament przychodzą całe rodziny z małymi dziećmi czy emeryci – relacjonuje Kubat. Reporter Radia ZET pytał też protestujących, czy nie mają już tego wszystkiego serdecznie dość i jak długo jeszcze będą protestować, ale odpowiedź była jednoznaczna. - Dopóki tu nie zginiemy, dosłownie. Walczymy o naszą demokrację! Jesteśmy narodem, naród to władza – powiedzieli Gruzini, którzy ponownie wyszli na ulicę swojej stolicy.

Redakcja poleca

Jak informuje Kubat, protest zakończył się o szóstej rano miejscowego czasu. Do samego końca z policją na ulicach gruzińskiej stolicy w blasku płonących barykad gaszonych wodą z armatek wodnych walczyła już tylko garstka najwytrwalszych. Po wielodniowych zmaganiach opór jednak wciąż nie słabnie.

Wzmaga się brutalność policji

Wzmaga się brutalność policji wobec ludzi, którzy wychodzą na ulicę. Przemoc wobec protestujących kolejny raz potępiła prezydent Gruzji Salome Zurabisziwli. "Masowe aresztowania i złe traktowanie - gaz i armatki wodne używane nieproporcjonalnie wobec pokojowych, proeuropejskich demonstrantów" – napisała w mediach społecznościowych.

To jednak, jak mówiła w rozmowie z Radiem ZET Martyna Kaczmarzyk, Polka od lat mieszkająca w Gruzji, działa na protestujących zupełnie odwrotnie od zamierzeń władzy. - Bardzo brutalne zachowania policji tylko wzmagają w Gruzinach taką motywację, żeby codziennie w protestach uczestniczyć - powiedziała.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET