`

Pacyfikacja protestu w Tbilisi. Policja użyła gazu i armatek wodnych. "Niech żyje Gruzja"

2 min. czytania
02.12.2024 21:07
Obserwuj nas na Google

Gruzińskie siły bezpieczeństwa w poniedziałek wieczorem przystąpiły do pacyfikacji antyrządowego protestu przed parlamentem w Tbilisi. Policjanci wyłapywali demonstrantów z tłumu i stosowali wobec demonstrantów gaz łzawiący. "Niech żyje Gruzja!" - krzyczał cofający się tłum. Jak relacjonuje reporter Radia ZET Tomasz Kubat, większość manifestantów została już usunięta sprzed budynku parlamentu, a cześć skryła się w cerkwiach i pobliskich uliczkach.

Tbilisi
fot. PAP/ EPA

Gruzja. Pacyfikacja antyrządowego protestu

Funkcjonariusze wkroczyli na plac przed parlamentem z trzech stron - od strony placu Wolności i dwóch pobliskich ulic. Przed rozpoczęciem pacyfikacji słychać było syreny ostrzegawcze wzywające protestujących do rozejścia się. "Eurorewolucji nie da się powstrzymać", "Władza narodu jest silniejsza od ludzi u władzy" - to niektóre z haseł widocznych na transparentach zebranego w centrum miasta tłumu. "Putin, ty ch***!" - krzyczeli duszący się od gazu protestujący.

Pod naporem policji demonstranci zaczęli wycofać się sprzed parlamentu, a mundurowi przystąpili do zatrzymywań. Protestujący zatrzymali się kilkaset metrów od parlamentu, przed gmachem opery, i obrzucali funkcjonariuszy fajerwerkami.

Redakcja poleca

Tbilisi. "Większość manifestantów została już usunięta"

Na miejscu jest reporter Radia ZET Tomasz Kubat. - Policja wkroczyła niemal na początku demonstracji. Siły porządkowe nie czekały z reakcją do późnej nocy. Szybko użyto armatek wodnych i gazu łzawiącego. Większość manifestantów została już usunięta sprzed parlamentu - relacjonuje.

- Większość protestujących uciekła. Jedynie nieliczni skryli się w cerkwiach albo czekają na mniejszych uliczkach w pobliżu. Liczą, że niebawem uda im się wrócić przed gruziński parlament - informuje Tomasz Kubat.

Premier Gruzji Irakli Kobachidze zapowiedział w poniedziałek, że nie będzie prowadził żadnych negocjacji z opozycją, i oświadczył, że proeuropejskie demonstracje w jego kraju zostały "sfinansowane z zagranicy". Skrytykował też prezydentkę Salome Zurabiszwili, która dzień wcześniej podkreśliła, że Sąd Konstytucyjny ma "ogromną możliwość rozwiązania głębokiego kryzysu w kraju", ponieważ może rozpatrzeć jej skargę. Wcześniej zwróciła się do Sądu, żądając unieważnienia wyników wyborów parlamentarnych, które odbyły się 26 października.

Źródło: Radio ZET/ Tomasz Kubat Radio ZET/ Marta Zabłocka (PAP)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET