`

"Festiwal kłamstw". "Nieprawdziwe, wręcz absurdalne słowa" Łukaszenki

3 min. czytania
13.09.2024 14:27
Obserwuj nas na Google

"Warszawa chce zająć zachodnią Białoruś i Ukrainę", "zarzuty dotyczące generowania napływu migrantów są bezpodstawne", "prawie wszyscy Polacy popierają politykę Mińska", "Andrzej Poczobut już dawno mógłby być na wolności" - białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka wygłosił w czwartek przemówienie, które było festiwalem kłamstw.

Aleksandr Łukaszenka
fot. SERGEI SAVOSTYANOV/AFP/East News

Spotkanie w Mińsku. Festiwal kłamstw Łukaszenki

12 września w Mińsku odbyło się spotkanie mniejszości narodowych mieszkających na Białorusi. W uroczystości wziął udział Łukaszenka. W przemówieniu skupił się na Polsce, formułując nieprawdziwe, a wręcz absurdalne, twierdzenia o czynnikach kształtujących relacje Warszawy i Mińska. Łukaszenka przekonywał, że Białorusini niczego nie potrzebują od Polaków, natomiast ci ostatni dążą do rewizji granic i zajęcia zachodniej Białorusi i Ukrainy. Podkreślił przy tym, że "nikt nie będzie w stanie podbić Białorusi. Mamy dość przyjaciół i nie jesteśmy do tego stworzeni”.

Łukaszenka: 99 proc. Polaków popiera politykę Mińska

Słowa o rewizjonistycznych zapędach Polaków stoją w sprzeczności z twierdzeniem, które padło z ust dyktatora chwilę wcześniej: - Nie będę mówił o naszych stosunkach z władzami Polski, nie chcę powiedzieć, że mamy doskonałe relacje ze wszystkimi Polakami w Polsce, ale 99 proc. Polaków rozumie naszą politykę i jestem pewien, że ją popiera. Nasza polityka nie jest agresywna wobec Polski. Nie próbujemy narzucać naszej polityki, nie próbujemy walczyć z Polską. Zaprzeczył jakoby Białoruś miała swój udział w masowych próbach przeniknięcia przez granicę polsko-białoruską przez nielegalnych migrantów. Pochwalił się wręcz, że dzięki jego staraniom, napór na granicę zmniejszył się o połowę.

Redakcja poleca

Wyśmiał również zarzuty dotyczące przetrzymywania przez jego reżim więźniów politycznych oraz łamania praw człowieka, próbując przy tym wykazać cynizm strony polskiej, która rzekomo sama ma krew na rękach: "bezczelnie zabijają tych migrantów, którzy przeszli przez płot. Zorganizowali tam tunel, zabili ich i wyrzucili przez granicę do nas. Albo na wpół martwych, albo martwych. A my ich leczymy na własny koszt, ratujemy tych ludzi. Jakie prawa człowieka, jakie roszczenia wysuwacie przeciwko nam, pozbawiając ludzi podstawowego prawa do życia?”.

"Andrzej Poczobut już dawno byłby na wolności"

Wspomniał również o Andrzeju Poczobucie, polsko-białoruskim dziennikarzu przebywającym od ponad trzech lat w więzieniu. Łukaszenka kłamliwie stwierdził, że działacz już dawno byłby na wolności, gdyby chciała tego Warszawa. Ta jednak woli wykorzystywać go do zaostrzania stosunków polsko-białoruskich: „Poczobut, Poczobut, Poczobut! Słuchajcie, OK, bierzcie go sobie. A on mówi: Ja tam nie pojadę, nie jest mi to potrzebne […]. To po prostu stało się polityczną kartą przetargową”. W ten sposób Łukaszenka odniósł się do rzekomej propozycji Mińska, że odda Poczobuta, o ile szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski osobiście stawi się po niego w Mińsku. MSZ uznało, że ta propozycja nie mieści się w żadnym kanonie stosunków dwustronnych. Wiosną 2023 r. Łukaszenka twierdził z kolei, że wymieni Poczobuta na Pawła Łatuszkę i innych białoruskich opozycjonistów przebywających w Polsce.

Dyktator „zdiagnozował” także, skąd bierze się dążenie Polski do jak największego zaognienia stosunków z Białorusią i Rosją. Jego zdaniem to "ślepe wykonywanie poleceń Wujka Sama". W jego przekonaniu Ameryka potrzebuje wojny w Europie, żeby ją jak najbardziej osłabić, bo stanowi konkurencję gospodarczą. 

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET