Grupa najemników zatrzymana w Rumunii. Mieli wywołać zamieszki w kraju

2 min. czytania
11.12.2024 20:13
Obserwuj nas na Google

Według informacji "Financial Times" rumuńska policja na drodze do Bukaresztu zatrzymała formację najemników przypominającą Grupę Wagnera wraz z ich przywódcą Horatiu Potrą, który jest powiązany z kandydatem na prezydenta Rumunii Calinem Georgescu.

Zatrzymano najemników przypominających Grupę Wagnera
fot. AP/Associated Press/East News
  • W Rumunii zatrzymano formację najemników, która przypomina Grupę Wagnera
  • Najemnicy mają być powiązani z kandydatem na prezydenta Rumuni Calinem Georgescu
  • Zatrzymano przywódcę grupy Horatiu Portę, który w przeszłości był m.in. żołnierzem Legii Cudzoziemskiej

Rumunia. Zatrzymano najemników przypominających Grupę Wagnera

Dziennikarze "Financial Times" poinformowali, że w Rumunii zatrzymano przywódcę oraz 20 członków formacji, która przypominała Grupę Wagnera. Mieli oni zostać zatrzymani przez policję w drodze do Bukaresztu, a w planie grupy było wzniecenie niepokojów w kraju, który w ostatnich tygodniach przeżywa polityczny kryzys. Formacja ma być powiązana z Calinem Georgescu, skrajnie prawicowym kandydatem na prezydenta.

Szef grupy Horatiu Potra, były żołnierz francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a później najemnik działający w Afryce, jest podejrzewany o nielegalne posiadanie broni i amunicji oraz "publiczne podżeganie" do czynów zabronionych – informowały rumuńskie media po zatrzymaniu grupy uzbrojonych mężczyzn w ubiegłą niedzielę. Dziennikarze ujawnili, że z kilkoma członkami grupy spotkał się wcześniej Georgescu. Kandydat na prezydenta początkowo zaprzeczał, że w ogóle zna Potrę. Kiedy jednak pokazano mu zdjęcia, na których obaj się znajdowali, przyznał, że wie, kim jest, ale od dawna nie mieli kontaktu. Zaprzeczył też, jakoby był to dla niego ktoś bliski.

Redakcja poleca

Zatrzymany Potra służył w Legii Cudzoziemskiej, a później działał w Demokratycznej Republice Konga, gdzie rumuńscy najemnicy znani są jako "Romeos". Pracował również jako ochroniarz przywódców, m.in. emira Kataru. Później założył firmę najemniczą pod nazwą Asociatia RALF. Według "Financial Times" on i jego ludzie byli aktywni w Republice Środkowoafrykańskiej i w Demokratycznej Republice Kongo. Kandydował w tym roku na mera swojego rodzinnego miasta, Medias.

W czasie przeszukań w jego posiadłościach znaleziono ponad 2 mln euro w gotówce, w różnych walutach. Według policji broń palna, maczety i profesjonalny dron oraz 20 tys. euro w gotówce, które wiózł w samochodzie, miały być użyte do "podżegania pewnych osób do popełniania przestępstw w czasie nieautoryzowanego zgromadzenia publicznego oraz wynagradzania ich".

Chaos polityczny w Rumunii

Przypomnijmy, że Trybunał Konstytucyjny Rumunii unieważnił pierwszą turę wyborów prezydenckich. Ponad 9 milionów kart do głosowania zostało anulowanych z powodu oskarżeń o naruszenia wyborcze, w tym rosyjskie cyberataki. Zwyciężył w niej wspomniany Georgescu, prorosyjski i skrajnie prawicowy polityk, który zdobył szybką popularność dzięki mediom społecznościowym, zwłaszcza Tik-Tokowi.

Decyzja o unieważnieniu wyborów wywołała oburzenie wśród kandydatów i części obywateli, którzy postrzegają to jako atak na demokrację. Po decyzji rumuńskiego TK polityk wzywał swoich zwolenników, aby w niedzielę wyszli na ulice w proteście przeciwko decyzji sądu. W stołecznej dzielnicy Mogosoaia demonstrowało razem z nim kilkadziesiąt osób, a setki protestowały w Bukareszcie i innych miastach.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET