Iran na mundialu. „Ich nieobecność zaszkodziłaby wszystkim”. Czy dojdzie do meczu z USA?
Mimo spekulacji reprezentacji Iranu gra w piłkarskim mundialu i choć ich pobyt w USA obwarowany jest restrykcjami, mają nadzieję na jak najlepszy wynik. Dlaczego brak Irańczyków na tych mistrzostwach byłby ze szkodą dla wszystkich, także Amerykanów? I czy perscy piłkarze będą chcieli „ograć” politycznie swoją obecność na tegorocznym turnieju? O tym mówi w rozmowie z RadioZET.pl Mieszko Rajkiewicz – analityk z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Iran ostatecznie nie wycofał się z mistrzostw świata
- Jakie polityczne konsekwencje ma udział Iranu w mundialu
- Co utrudnia zespołowi Iranu równą rywalizację na mistrzostwach
- Czy możliwe są polityczne manifestacje wokół meczów Iranu
Wbrew rozmaitym spekulacjom reprezentacja Iranu pojechała na piłkarskie mistrzostwa świata i zagrała tam już pierwszy mecz (zremisowany 2:2 z Nową Zelandią). Przez ostatnie miesiące pojawiały się jednak doniesienia, jakoby irańska federacja chciała wycofać swoją drużynę z rozgrywanego m.in. w Stanach Zjednoczonych turnieju. Pierwszy raz w historii mundialu zdarza się, żeby brała w nim udział drużyna z kraju, który został zaatakowany przez innego z uczestników (w tym przypadku współgospodarza) i jeszcze przed chwilą znajdował się z nim w stanie wojny. O tym, dlaczego ostatecznie Irańczycy nie wycofali się (ani nie zostali „usunięci”) z MŚ oraz jakie polityczne konsekwencje może mieć ich występ, mówi w rozmowie z RadioZET.pl Mieszko Rajkiewicz – analityk z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Iran na MŚ. Jakie polityczne skutki może mieć ich udział?
- Niezależnie od tego, po czyjej stronie stoi się w tym konflikcie – czy wspiera się Donalda Trumpa czy reżim ajatollahów - od początku wiadomo było, że brak Iranu na tych mistrzostwach zaszkodziłby wszystkim stronom. Amerykanom, bo w perspektywie wielu lat straciliby oni status kraju „bezpiecznego”, operacyjnym w kontekście innych wydarzeń sportowych. Teraz każda inna międzynarodowa federacja, przydzielająca prawo organizacji własnych flagowych wydarzeń – czy to w koszykówce, siatkówce, lekkiej atletyce - trzy razy zastanowiłaby się zanim przyznałaby takie prawo Amerykanom skoro nie są oni w stanie wpuścić do siebie reprezentantów jakiegoś kraju – tłumaczy. Przypomina, że za dwa lata w Los Angeles odbędą się letnie igrzyska olimpijskie, gdzie wystąpić mają sportowcy np. z Korei Północnej czy innych państw nieprzychylnych USA.
- Dla FIFA byłoby to zaś niekorzystne z punktu widzenia zaburzenia integralności całych rozgrywek. Kto miałby zastąpić Iran? W jaki sposób taki uczestnik zostałby wyłoniony? - pyta ekspert PiDS. Ale zwraca przy tym uwagę, że samym Irańczykom zależało na występie na mundialu. - Tam połowa kraju kocha futbol. Nawet jeśli społeczeństwo nie jest zadowolone z sytuacji ekonomicznej bądź odczuwa wrogość wobec USA, to wciąż mistrzostwa świata to święto, wydarzenie wyjątkowe w skali społecznej, możliwość odczuwania dumy narodowej. Ewentualny bojkot na pewno odbiłby się negatywnie na władzach w Teheranie, ale też odebrałby Irańczykom świetną platformę do komunikowania się ze światem. Nieobecni nie tylko nie mają prawa głosu, ale nawet możliwości jakiegokolwiek symbolicznego zaznaczenia siebie – podkreśla.
Irańscy piłkarze swoją bazę treningową mają w meksykańskiej Tijuanie. Wszystkie grupowe pojedynki rozgrywają jednak w USA – w Los Angeles i Seattle. Decyzją amerykańskich władz mają jednak prawo przebywać na terytorium kraju jedynie w dniu meczowym, a po ostatnim gwizdku jak najszybciej ewakuować się za południową granicę. Czy to, w połączeniu z restrykcyjną kontrolą na lotniskach, można odczytywać jako formę upokorzenia ze strony administracji Trumpa i podległych jej służb? - To na pewno wyraźne utrudnienie, pozbawienie ich równych szans. Iran może nie jest faworytem do wygrania turnieju, ale niewątpliwie to jedna z lepszych azjatyckich drużyn i w przypadku tak wysokiego poziomu decydują detale - krótki czas odpoczynku, szybka podróż, zaburzony czas regeneracji po meczu. Czy to upokorzenie w ich stronę? Powiem tak: można to odczytywać dwojako, bo to też forma upokorzenia dla Amerykanów. Prowadzą rygorystyczną politykę w kwestii imigracji, najchętniej w ogóle nie pozwoliliby Irańczykom wjechać do swojego kraju, a jednak musieli się na to zgodzić i ich wpuścić – zauważa Rajkiewicz.
168, flagi i gesty polityczne
Czy w takim razie możemy spodziewać się jakichś konkretnych manifestów politycznych wokół meczów perskiej ekipy? - To już nawet miało miejsce w trakcie meczu z Nową Zelandią. Kibice wnosili flagi Iranu sprzed rewolucji islamskiej z 1979 roku. Z drugiej strony pojawił się baner, taka kartoniarka, z napisem „168”. To nawiązanie do liczny ofiar uderzenia z 28 lutego – zaznacza analityk PIDSa. Chodzi o amerykański pocisk, który trafił wówczas w szkołę podstawową Shajareh Tayyebeh w mieście Minab na południu kraju. Wśród zabitych większość stanowiły młode dziewczęta. Rajkiewicz wspomina o tych dwóch sytuacjach, by podkreślić paradoks podziałów politycznych wśród Irańczyków, choćby w odniesieniu do diaspory zamieszkującej USA.
- Cześć z nich wrogo odnosi się do reżimu ajatollahów, cześć na pewno też sprzeciwia się agresywnej polityce Waszyngtonu i temu, że amerykańskie wojska zaatakowały ich ojczyznę – mówi. Jego zdaniem trudno jednak spodziewać się podobnych, jednoznacznych zachowań ze strony zawodników. - Po pierwsze, zasady FIFA jasno wskazują, że polityczne gesty będą karane, przede wszystkim finansowo, więc to mogłoby mieć dla nich negatywne konsekwencje na samym mundialu. Z drugiej strony, jeśli pozwoliliby sobie na sprzeciw wobec władz państwowych, to wiązałoby się to reakcją z ich strony. Irańskie służby funkcjonują w ten sposób, że jeśli sportowiec zaprotestuje w sposób nieprzychylny dla rządu, to nie on dostanie karę, ale ucierpi jego rodzina – żona może stracić pracę, dziecko może zostać usunięte ze szkoły. Sytuacja typu lose-lose – wyjaśnia.
Czy dojdzie do meczu USA-Iran?
Nie mogło także zabraknąć wątku drabinki turniejowej, z której wynika, że jeśli Iran i USA zajmą drugie miejsca w swoich grupach (a jest to możliwe), to spotkają się w 1/16 finału. Pierwsze skojarzenie z „politycznymi” meczami to oczywiście słynny pojedynek w półfinale turnieju olimpijskiego w waterpolo na igrzyskach w Melbourne w 1956 roku. Zmierzyły się w nim kadry ZSRR i Węgier, a miało to miejsce zaledwie kilka tygodni po tym, jak radziecka armia wkroczyła do Budapesztu, brutalnie pacyfikując zbrojne powstanie Węgrów. Mecz rozegrano w asyście policji, a przeszedł on do historii jako „krew w wodzie” po tym, jak Rosjanie i Węgrzy pobili się pod wodą tak, że spłynęła ona krwią. Tamto spotkanie przerwano przy stanie 4:0 dla „Madziarów”, którzy ostatecznie zdobyli złoto. Rajkiewicz również przypomina tamten mecz jako kontekst, ale nie spodziewa się, żeby w ewentualnym starcu Amerykanów z Irańczykami na boisku doszło do dantejskich scen. Wspomina natomiast o meczu...USA-Iran, do którego doszło w fazie grupowej mundialu w 1998 roku.
- Było trochę gwizdów na trybunach, ale też wspólne zdjęcie zawodników obu drużyn, przekazanie kwiatów przekazane, ogólnie taka dość przyjazna atmosfera, która odbiła się echem zarówno przed meczem, jak i tuż po nim. I to nawet mimo tego, iż Iran wygrał wtedy 2:1, a na ulicach Teheranu czy innych miast ludzie żywiołowo świętowali to zwycięstwo – przekonuje ekspert PIDS, dodając, że co do zasady piłkarze obu reprezentacji wysłali w świat pozytywny sygnał. I według niego coś takiego mogłoby się teraz powtórzyć. - Na poziomie czysto sportowej rywalizacji nie byłoby złej krwi. Mam wrażenie, że środowisko piłkarskie, kibicowskie może nawet nieco współczuć Irańczykom w obecnej sytuacji. Osobiście życzyłbym sobie, żeby do takiego meczu doszło – podsumowuje rozmówca RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET