Iran zaatakuje w odwecie Izrael? “Paradoksalnie jest to w izraelskim interesie”

4 min. czytania
15.08.2024 09:26
Obserwuj nas na Google

- Irańczycy wcale nie są zainteresowani wielką i otwartą wojną regionalną. Jednocześnie nie mogą sobie pozwolić na to, żeby puścić coś takiego płazem - komentuje w rozmowie z RadioZET.pl sytuację po zabiciu politycznego przywódcy Hamasu ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Matusiak.

Izraelski żołnierz
fot. IDF Spokesman/REPORTER

Iran zaatakuje Izrael?

- Zabicie Ismaila Hanijego przez Izraelczyków, mimo że się do tego nie przyznają, było jak wymierzenie policzka Irańczykom. Zrobili to, mając pełną świadomość tego, że Iran będzie musiał jakoś na to odpowiedzieć - mówi Marek Matusiak. Jak tłumaczy ekspert, Iran znalazł się w bardzo trudnej sytuacji politycznej. - Irańczycy wcale nie są zainteresowani wielką i otwartą wojną regionalną. Jednocześnie nie mogą sobie pozwolić na to, żeby puścić coś takiego płazem.

To nie pierwszy “policzek” wymierzony w Iran przez Izrael. W kwietniu Izraelczycy zbombardowali irańską ambasadę w Syrii i zabili wysokich rangą oficerów. W odwecie Iran wystrzelił w kierunku Tel-Awiwu spektakularną salwę rakiet i dronów. Nie sprawiła jednak ona większych szkód po stronie izraelskiej.

- Można mieć podejrzenie graniczące z pewnością, że ten atak został wyreżyserowany. Chodziło o to, żeby narobić szumu. Pokazać, że Iran odpowiada w mocny i spektakularny sposób. W rzeczywistości Irańczykom nie zależało na tym, żeby drony i rakiety spadły na izraelskie terytorium - twierdzi Matusiak i dodaje: - Teraz muszą odpowiedzieć na jeszcze wyższym poziomie niż poprzednio. Po pierwsze, sytuacja się powtarza. Po drugie, tym razem Izraelczycy dokonali zabójstwa w stolicy Iranu.

Iran nie chce eskalować konfliktu. Nie tylko z powodów ekonomiczno-gospodarczych, ale również wizerunkowych. Woli wykorzystywać w tym celu swoich sojuszników w regionie, m.in. ugrupowania szyickie w Iraku czy libański Hezbollach. - Iran nie chce być postrzegany jako ten, który rozpoczął wielką konfrontację regionalną, a trochę w takiej roli jest ustawiany przez zachodnie kraje Europy. Dodatkowo reżim irański jest osłabiony. Zarówno, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną, jak i gospodarkę - tłumaczy Marek Matusiak z OSW.

Redakcja poleca

Eskalacja konfliktu w interesie Izraela

Według eksperta z OSW eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie jest w interesie Izraela. - Izraelowi bardzo niewygodnie walczy się oddzielnie z Hamasem, Hezbollahem i Hutimi. Premier Netanyahu od lat przekonuje świat, a przede wszystkim Amerykanów, że tak naprawdę za wszystkim stoi Iran, który jest centrum zła.  Według niego trzeba tej hydrze uciąć głowę i wtedy skończą się wszystkie problemy.

Atak Iranu na Izrael odwróciłby również uwagę całego świata od zbrodni wojennych popełnianych przez Izraelczyków w Strefie Gazy. - Wówczas nie rozmawialibyśmy o ofiarach wojny w Gazie i izraelskich zbrodniach wojennych, tylko o tym, że świat zachodni musi się zjednoczyć i bronić Izraela. Paradoksalnie, w interesie izraelskim jest to, żeby zamienić konfrontację z oddzielnymi organizacjami w regionie na bezpośrednią wojnę z Iranem - uważa ekspert z OSW.

Według informacji przekazywanych w ostatnich dniach przez źródła w rządach Izraela i USA irański odwet mógłby nastąpić w najbliższym czasie. Nawet przed rozpoczęciem czwartkowych rozmów między Izraelem a Hamasem. Aczkolwiek zawieszenie broni mogłoby powstrzymać Iran przed odwetem. - Dla Irańczyków byłaby to jakaś opcja, gdyby mogli to sprzedać światu w ten sposób, że widmo ich ataku zmusiło Izraelczyków do ustępstw - analizuje Matusiak.

Redakcja poleca

USA naciskają zarówno na Izrael, jak i na Hamas, by doszło do przełomu w rozmowach. Waszyngton widzi w rozejmie nie tylko szansę na zakończenie wojny w Strefie Gazy, w której zginęło już blisko 40 tys. Palestyńczyków, ale też na szersze uspokojenie napięć na  Bliskim Wschodzie. - Te rozmowy mają tak naprawdę wymiar techniczny. Ważniejsza jest decyzja polityczna, a ta może zostać podjęta niezależnie od kalendarza negocjatorów, którzy zamierzają się spotkać w czwartek. Nie wydaje mi się, żeby to konkretne czwartkowe spotkanie miało być rozstrzygające - uważa Marek Matusiak.

Izrael nie wycofa wojsk ze Strefy Gazy?

Izraelscy krytycy Netanjahu częściowo obwiniają go o impas w rozmowach i obawiają się, że jego twarde stanowisko może wykoleić rozmowy negocjacyjne. - Izraelczycy usztywnili swoje stanowisko negocjacyjne i dorzucili nowe warunki. Nie są gotowi zupełnie wycofywać wojsk ze Strefy Gazy. To sprawia, że szanse na zakończenie powodzeniem negocjacji maleją - przewiduje Marek Matusiak.

Postawa premiera tłumaczona jest też jego troską o przetrwanie własnego gabinetu, w skład którego wchodzą partie skrajnej prawicy sprzeciwiające się rozejmowi w Strefie Gazy. Mimo nieustępliwości w prowadzeniu działań wojennych Netanjahu cieszy się również poparciem wielu wyborców.

- Paradoksalnie im dłużej trwa ta wojna, tym lepiej dla jego pozycji politycznej. Według kolejnych sondaży zyskuje on politycznie. Pomimo tego, że ma kolosalny elektorat negatywny, to jednocześnie Izraelczycy pytani o to, kto jest najlepszym kandydatem na premiera, w dalszym ciągu wskazują na niego - opisuje Matusiak.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET