`

Jak skończą się antyrządowe protesty w Gruzji? "Mogą doprowadzić do dwóch skrajnie różnych sytuacji"

5 min. czytania
04.12.2024 10:22
Obserwuj nas na Google

Od tygodnia w Gruzji trwają protesty przeciwko antyeuropejskiej polityce tamtejszego rządu. Co będzie dalej? To teraz najtrudniejsze pytanie. - Demonstranci osiągną swój cel, gdy uda im się doprowadzić do np. powtórzonych wyborów - twierdzi ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Górecki.

Gruzja
fot. Zurab Tsertsvadze/Associated Press/East News

Protesty w Gruzji

To nie pierwszy raz w tym roku, gdy Gruzini wyszli na ulice. Ostatnie protesty odbyły się w październiku po wyborach parlamentarnych, które niewątpliwie wygrała partia rządząca Gruzińskie Marzenie. Proeuropejska część opozycji i prezydent Salome Zurabiszwili twierdzili jednak, że w dużej części były one nieuczciwe. To wyprowadziło wielu Gruzinów na ulice miast. Protesty jednak szybko wygasały.

- Gdyby nie wypowiedź premiera Iraklego Kobachidze z 28 listopada o zawieszeniu rozmów z Unią Europejską, to prawdopodobnie te protesty byłyby coraz mniejsze, aż w końcu przestałyby się odbywać. Podobnie jak było latem tego roku, kiedy Gruzini protestowali przeciwko ustawie o agentach czy przejrzystości obcych wpływów - twierdzi Wojciech Górecki, główny specjalista w Zespole Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej Ośrodka Studiów Wschodnich.

Ekspert: “Gruzini wyszli w obronie proeuropejskiego kursu”

Na razie demonstracje wręcz przybierają na sile. Podczas antyrządowych manifestacji w Tbilisi służby zatrzymały kilkadziesiąt osób. Oprócz demonstrantów rannych zostało kilkunastu funkcjonariuszy organów ścigania. Według ministerstwa zdrowia w ciągu ostatnich nocy do placówek medycznych przetransportowano ponad 20 uczestników protestów i kilku policjantów.

Wojciech Górecki widzi dwa scenariusze zakończenia konfliktu obywateli z władzą. Nie jest jednak w stanie przewidzieć, który z nich zostanie zrealizowany. - Protestujących będzie na tyle dużo, a erozja systemu władzy będzie na tyle szybko postępować, że wymogą oni jakieś ustępstwa, np. powtórzenie wyborów. Czyli demonstranci zwyciężają i osiągają swój cel – to pierwszy możliwy scenariusz zdaniem Góreckiego. Drugi, równie prawdopodobny, jest taki, że będzie “business as usual”, czyli Gruzińskie Marzenie wejdzie płynnie w swoją czwartą kadencję, mając zagwarantowane kolejne lata rządów. - Wówczas opozycja będzie coraz bardziej marginalizowana - wyjaśnia ekspert i dodaje: - Być może dojdzie do tego jakaś forma pacyfikacji. Chociaż tej władzy zależy na tym, żeby uniknąć siły, jeżeli się da.

Redakcja poleca

Górecki nie ma wątpliwości, że protesty na ulicach Tbilisi i innych miast mają charakter europejski i obywatelski. Według statystyk około 80 proc. Gruzinów opowiada się za członkostwem w Unii Europejskiej. Około 70 proc. za członkostwem w NATO. - Gruzini nie wyszli na ulicę, aby wyrazić poparcie dla jakiejś partii politycznej, tylko w obronie kursu proeuropejskiego. Należy sądzić, że również część wyborców Gruzińskiego Marzenia, być może znaczna, popiera integrację z Unią Europejską - uważa ekspert OSW.

Partia rządząca Gruzińskie Marzenie również opowiada się za wstąpieniem Gruzji do UE, ale na własnych zasadach. To znaczy z zachowaniem dobrych relacji gospodarczych z Rosją. Gruzja nie wznowiła jednak stosunków dyplomatycznych z Rosją, które zerwała w 2008 roku po wojnie rosyjsko-gruzińskiej. - Do części ta narracja trafia, natomiast Gruzini chcą oczywiście dalej jeździć bez wiz, tak jak to robią od kilku już ładnych lat, do strefy Schengen. Chcą, żeby Gruzja w przyszłości stała się członkiem wspólnoty UE - tłumaczy Wojciech Górecki.

Rządzący zdają sobie sprawę z nastrojów panujących w społeczeństwie. Dlatego nie rezygnują definitywnie ze starań do dołączenia Gruzji do UE, ale ogłaszają zawieszenie tego procesu. - Rządzący tłumaczą to tym, że UE wykorzystuje instrumenty finansowe i proces akcesyjny, żeby szantażować Gruzję. Narracja jest taka: my, Gruzini, wzmocnimy się, wejdziemy do UE, ale na naszych warunkach i po 2030 roku będziemy członkiem wspólnoty - tłumaczy Górecki.

Gruzja. Jakie szanse na kompromis?

Protestujących to jednak nie przekonuje. Obawiają się, że za kilka lat Gruzja może stracić możliwość dołączenia do UE. - Część ludzi to kupuje, a część nie. Narracja Gruzińskiego Marzenia, że trzeba pokoju z Rosją, a do UE wejść na własnych warunkach, nie przekonuje wszystkich ludzi. Dlatego wychodzą w obronie proeuropejskiego kursu. W tym sensie to są kompletnie apolityczne demonstracje - przekonuje specjalista ds. Gruzji.

Na horyzoncie na razie nie widać szans na osiągnięcie kompromisu. Rządzący nie chcą ustąpić. Podobnie opozycja i prezydent, którzy wspierają protesty. - Każde wycofanie się byłoby oznaką słabości. Jeżeli jednak władza uzna, że taktycznie będzie potrzebny kompromis z opozycją, to nowy premier, kimkolwiek byłby, może np. ogłosić powtórzenie wyborów w jednym okręgu. Może też powiedzieć, że jednak tych rozmów z UE tak do końca nie zawieszają - przewiduje Górecki.

Gruzja liczy na wsparcie od krajów Unii Europejskiej. Liderzy państw członkowskich nie mają jednak zbyt wielu narzędzi wpływu na sytuację polityczną w Tbilisi. - Znaczącym gestem było przekazanie około 100 milionów euro dotacji, która miała iść na programy rządowe w Gruzji, czy na niezależne media i inicjatywy obywatelskie - mówi Wójciech Górecki.

Jak tłumaczy ekspert, przywódcy krajów europejskich nie mogą też podważać wyników wyborów parlamentarnych w Gruzji. - Mimo wątpliwości co do uczciwości wyborów to samego faktu zwycięstwa Gruzińskiego Marzenia nie można podważać. Wszystkie sondaże dawały tej partii zwycięstwo. To jest na pewno najsilniejsza i najpopularniejsza formacja polityczna w Gruzji. Niezależnie od wątpliwości co do rozmiarów zwycięstwa, które podano w oficjalnych wynikach – stwierdza Górecki.

Wybory prezydenckie w Gruzji kolejną kością niezgody?

Nad Gruzją wisi kolejny wewnętrzny konflikt. 14 grudnia odbędą się wybory prezydenckie, które budzą wiele emocji i kontrowersji. - Wybory będą miały bardzo duże znaczenie, chociaż mandat następnego prezydenta będzie słabszy niż obecnego. To już nie będzie prezydent wybrany w wyborach powszechnych tylko przez kolegium elektorskie złożone z parlamentarzystów i członków samorządów - tłumaczy ekspert OSW.

Głosowanie będzie miało nową formę. Nie odbędzie się w ramach powszechnego głosowania, ale za pośrednictwem kolegium elektorów. W jego skład wejdzie 300 członków: 150 deputowanych parlamentu, 109 delegatów z rad miejskich i deputowanych Rad Najwyższych Adżarii (21) i Abchazji (20).
Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili stoi na stanowisku, że skład parlamentu jest “niekonstytucyjny” i “bezprawny”. Argumentuje to tym, że wybory zostały “sfałszowane”. Ma poparcie proeuropejskiej części opozycji. Zurabiszwili ogłosiła kilka dni temu, że nie ustąpi ze stanowiska, dopóki prezydenta nie wybierze “legalny” parlament. - Jeżeli nic się do tego czasu nie wydarzy, to będziemy mieli po prostu dwoje prezydentów - mówi Wojciech Górecki. Kandydatem partii rządzącej na prezydenta jest polityk i były piłkarz Micheil Kawelaszwili. To jedyny zgłoszony kandydat w wyborach, które odbędą się 14 grudnia w Gruzji.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET