Lekarz kazał odpoczywać. Matka dwójki dzieci trafiła pod respirator i straciła nogi
44-letnia Julianna Bransden cieszyła się dobrym zdrowiem. W święta lekarz przez telefon zdiagnozował u niej grypę i kazał leżeć. Stan kobiety tylko się pogarszał. W końcu trafiła do szpitala pod respirator. Zdiagnozowano u niej sepsę, grypę, ciężkie zapalenie płuc i zakażenie paciorkowcem grupy A. Konieczna była amputacja obu nóg, straci też większość palców u rąk.
44-letnia nauczycielka i matka dwójki dzieci Julianna Bransden z Narberth w południowo-zachodniej Walii zachorowała w święta Bożego Narodzenia 2022 roku. Niestety, jej stan ciągle się pogarszał. Gdy Julianna nie była w stanie podnieść głowy z poduszki, jej zaniepokojony mąż zadzwonił na infolinię NHS (brytyjska służba zdrowia - red.), by skonsultować się z lekarzem. Usłyszał, że jego żona jest młoda, zdrowia i w dobrej kondycji, więc wystarczy, że poleży w łóżku i odpocznie.
Julianna Bransden otarła się o śmierć. Miała grypę, sepsę i zapalenie płuc
Mężczyzny to nie uspokoiło, więc zadzwonił po karetkę. To uratowało jego żonie życie. Kobieta trafiła do szpitala w krytycznym stanie. Siostra Julianny powiedziała lokalnym mediom, że w ciągu 30 minut jej serce zatrzymało się dwukrotnie. Lekarze ze szpitala Withybush w Haverfordwest powiedzieli rodzinie, że kobieta jest odwodniona i ma sepsę.
Konieczne było wprowadzenie 44-latki w śpiączkę farmakologiczną i podłączenie do respiratora. Rodzina szykowała się już na najgorsze, bo wcześniej przeżyła już podobną tragedię. Ciotka Julianny zmarła z powodu sepsy.
- Lekarze powiedzieli nam, że z powodu odwodnienia jej usta wyglądały tak, jakby miały pęknąć od dotyku - mówiła siostra 44-latki, cytowana przez “The Sun”. Doświadczone pielęgniarki przyznały, że pierwszy raz spotkały się z tak drastycznym przypadkiem.
44-latce amputowano nogi
Julianna walczyła o życie przez 66 dni na OIOM-ie. Oprócz sepsy doszło u niej do niewydolności niektórych narządów, miała też ciężkie zapalenie płuc, grypę i przechodziła zakażenie paciorkowcem grupy A.
Kobieta przeżyła i została wybudzona ze śpiączki. Niestety, konieczna była amputacja obu nóg poniżej kolan, straci też większość palców u rąk.
ZOBACZ TAKŻE: Czy sepsą można się zarazić? To śmiertelnie niebezpieczny stan
Julianna powoli wraca do siebie - ostatnio zaczęła mówić, ale czeka ją długa rehabilitacja. - Rozpaczliwie modliliśmy się, żeby przeżyła - mówiła jej siostra. Bliscy uruchomili zbiórkę pieniędzy, aby wesprzeć 44-latkę i zakupić jej protezy. Na razie zebrali na ten cel ponad 68 tys. funtów.
Julianna wróci do domu w Narberth, w którym czekają na nią dzieci - 11-letni William i 14-letnia Emilia oraz mąż Tim. Chociaż kobieta będzie musiała poruszać się na wózku, a także prawdopodobnie pożegna się ze swoją pasją, którą jest gra na pianinie, jej bliscy mówią, że nie traci pogody ducha. Na zdjęciach ze szpitala widać, że się uśmiecha. - Ma się dobrze, jest bardzo dzielna - podsumowała jej siostra.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET