Kolejny incydent na kolei. "Wagon powinien być przymocowany"

2 min. czytania
18.11.2025 16:25
Obserwuj nas na Google

Na bocznicy kolejowej w miejscowości Wólka Okopska, niedaleko Dorohuska, wykoleił się wagon ukraińskich kolei UZ. Nikomu nic się nie stało, a sprawę bada policja. Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek.

fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są ustalenia policji w sprawie wykolejenia?
  • Co zawierał wykolejony wagon i skąd pochodził towar?
  • Jakie są podejrzenia dotyczące przyczyny wykolejenia wagonu?
  • Dlaczego wprowadzono trzeci stopień alarmowy Charlie na kolei?

Wykolejenie wagonu UZ w Wólce Okopskiej. Co wiadomo o zdarzeniu?

Do wykolejenia doszło po północy z 17 na 18 listopada na terenie bocznicy należącej do PKP Cargo Connect w miejscowości Wólka Okopska w województwie lubelskim. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", z torów zjechał wagon ukraińskich kolei UZ, wiozący śrut rzepakowy przeznaczony na paszę, sprowadzany do Polski przez jedną z krajowych firm.

Bocznica znajduje się w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku, na strategicznej linii kolejowej nr 7, wzdłuż której w ostatnich dniach doszło do dwóch aktów dywersji. Wykolejony wagon zauważyli rano pracownicy kolei, którzy wezwali na miejsce policję.

Redakcja poleca

Ustalenia policji po incydencie na kolei. "Nie potwierdzono udziału osób trzecich"

- Wykonujemy czynności w związku z wykolejeniem się jednego wagonu towarowego. Na chwilę obecną nie potwierdzono udziału osób trzecich w tym zdarzeniu - powiedziała "Wyborczej" nadkom. Ewa Czyż, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Według ustaleń gazety w zdarzeniu mógł zawinić jeden z kolejarzy. Nieoficjalnie informowano, że śledczy "nie wykluczają aktu dywersji", jednak policja na tym etapie nie potwierdziła takich wątków. Jeden z pracowników kolei podkreślił, że wagon powinien być zabezpieczony: - Zgodnie z procedurą wagon powinien być przymocowany sprzęgiem do innego wagonu i mieć zaciągnięty hamulec. Ktoś odpiął go na wzniesieniu i nie zaciągnął hamulca. W efekcie wagon zjechał w dół. Na szczęście się wykoleił, dzięki czemu straty nie są duże - podkreślił.

Tło sprawy. Dywersja na kolei Warszawa–Dorohusk

W dniach 15-17 listopada na trasie kolejowej Warszawa-Dorohusk doszło do dwóch incydentów. W miejscowości Mika w województwie mazowieckim eksplozja ładunku wybuchowego uszkodziła tor kolejowy. Z kolei niedaleko stacji Gołąb w województwie lubelskim pociąg z 475 pasażerami musiał gwałtownie hamować, ponieważ linia była uszkodzona.

We wtorek premier Donald Tusk poinformował w Sejmie, że  służby ustaliły tożsamość osób odpowiedzialnych za dywersję. Według jego relacji to dwaj obywatele Ukrainy pozostający w kontaktach z Rosją. Jeden z nich był wcześniej skazany przez sąd we Lwowie za działania dywersyjne i przebywał na Białorusi, drugi to mieszkaniec Donbasu, który również dostał się do Polski przez Białoruś.

Premier zapowiedział także wprowadzenie trzeciego stopnia alarmowego Charlie w związku z zagrożeniami terrorystycznymi.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET