`

Koniec rozejmu między USA i Iranem? „To nie jest data wyryta w kamieniu”

5 min. czytania
21.04.2026 16:38
Obserwuj nas na Google

W nocy z wtorku na środę kończy się czas zawieszenia broni między USA i Iranem. Chociaż nadal nie wiadomo, co z drugą turą rozmów pokojowych, Julia Sochacka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych przekonuje, że powrót do działań wojennych wcale nie jest przesądzony, bowiem u obu stron można dostrzec determinację do zakończenia konfliktu.

Pociski w Iranie (zdj. ilustracyjne)
fot. Vahid Salemi/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego USA zależy na zakończeniu wojny z Iranem.
  • Jakie czynniki motywują Iran do zakończenia wojny.
  • Jakie zasoby militarne posiada Iran w konflikcie.

Coraz mocniej zbliżamy się do zakończenia okresu zawieszenia broni w wojnie USA i Izraela z Iranem.  Druga runda rozmów pokojowych w Islamabadzie cały czas pozostaje w zawieszeniu, choć wydaje się, że obydwie strony konfliktu mają wolę, by zakończyć działania zbrojne.

Komu bardziej na tym zależy? Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl Julia Sochacka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zarówno USA, jak i Iranowi z różnych względów zależy na zakończeniu wojny. - Tutaj determinacja jest po obu stronach, tylko z innych powodów. Jeśli chodzi o Amerykanów, to administracja prezydenta Trumpa zdecydowanie odczuwa dużą presję, żeby tę wojnę zakończyć i pokazać swojemu społeczeństwu, że cele militarne, które sobie postawili, zostały osiągnięte. Również ze względu na kwestie ekonomiczne i oczekiwania na definitywne otwarcie ciśnienia Ormuz z obu stron. Dla USA jest to istotne także z perspektywy relacji z partnerami z GCC, bo cały czas w cieniu tych potyczek irańsko-amerykańskich są państwa arabskie.

Jeżeli chodzi o Iran, Sochacka zwraca uwagę przede wszystkim na czynnik gospodarczy. - Mimo zmiany retoryki przez Irańczyków i ich dużej odporności militarnej, Teheran stara się cały czas mieć otwarte kanały dyplomatyczne, dlatego że reżim jest już mocno wykończony wojną, szczególnie teraz, kiedy nie może dorabiać na eksporcie ropy, którą przez chwilę był w stanie jako jedyny przeprowadzać przez cieśninę Ormuz. Gospodarka tego państwa jest już na skraju upadku. To 90-milionowe społeczeństwo, które musi mieć jakiś dostęp do usług publicznych, musi mieć jakąś pracę, no i utrzymanie armii oraz administracji jest kosztochłonne, nie mówiąc o zdolnościach militarnych – przekonuje.

- Irańczycy zdają sobie sprawę, że Stany Zjednoczone mają nad nimi sporą przewagę militarną, nawet biorąc pod uwagę, że zdolności asymetryczne Iranu są stosunkowo duże, co objawiło się chociażby w tym, jak sobie poradzili z efektywnym przejęciem kontroli nad cieśniną Ormuz czy atakami średniej intensywności na państwa Zatoki – podsumowuje analityczka.

Iran wciąż ma swoje atuty

 Mimo narracji ze strony USA, a przede wszystkim Donalda Trumpa, że wystarczy jeszcze tylko kilka dni i reżim w Iranie upadnie, do niczego takiego nie doszło. Jak podkreśla Julia Sochacka, ten kraj cały czas ma pewne zasoby, choć należy pamiętać, że przepływ informacji w tym kraju jest bardzo ściśle kontrolowany. - Z jednej strony mamy taką irańską ofensywę PR-ową, szczególnie w mediach społecznościowych, w której zasłużyły się irańskie ambasady na całym świecie, które bardzo skutecznie, używając tego, czym się teraz posługujemy w mediach społecznościowych, czyli memów, krótkich filmików, promowały swoją narrację na temat tego konfliktu - mówi.

- Do tego oświadczenia przede wszystkim tego nowego-starego establishmentu irańskiego, czyli tych osób, które aktualnie są kluczowymi osobami w państwie po tym, jak zabici zostali wszyscy poprzedni przywódcy. I one też podkreślają to, że Iran cały czas dysponuje arsenałem rakietowym, nadal jest w stanie przypuszczać ataki na sąsiadów, nadal jest w stanie prowadzić te działania zbrojne – dodaje.

Redakcja poleca

Jak mówi analityczka PISM, na pewno Iran posiada zasoby rakietowe, przede wszystkim tych rakiet krótkiego zasięgu, chociaż warto pamiętać, że byli w stanie wyprodukować rakiety dalekiego zasięgu. Irańczycy polegają również na swoich dronach, których produkcja jest stosunkowa tania i nawet w warunkach wojennych jest jednym z ostatnich ogniw, które ucierpi.

- Iran wciąż dysponuje pewnymi zdolnościami, co widać chociażby po tym, jaką retorykę wybrał, jeśli chodzi o drugą rundę negocjacji. Gdyby naprawdę nie mieli już niczego do swojej obrony, to do Islamabadu pojechaliby na 100 proc. - zauważa Sochacka.

Co dalej z rozmowami pokojowymi?

W nocy z 21 na 22 kwietnia kończy się okres zawieszenia broni. Nadal nie wiadomo, co z drugą rundą rozmów pokojowych, które mają odbyć się w Islamabadzie. Po wydarzeniach z ostatniego weekendu, kiedy doszło do przejęcia przez Amerykanów jednego ze statków towarowych, który płynął do Iranu, władze w Teheranie przyjęły twarde stanowisko i zapowiedziały, że w tym momencie absolutnie nie są gotowe do jakichkolwiek negocjacji. Analityczka PISM uważa, że nawet jeśli do rozmów nie dojdzie od razu, nie musi oznaczać to natychmiastowego powrotu do działań wojennych.

- Zawieszenie broni ma wygasnąć w nocy z wtorku na środę, natomiast to nie jest data, która została wyryta w kamieniu i może ono zostać przedłużone jeśli, nawet nieoficjalnie okaże się, że obydwie delegacje do Islamabadu pojadą. Wiemy też, że dyplomatyczne kanały, przede wszystkim te pakistańskie, są otwarte. Pakistan jest w kontakcie zarówno z jedną, jak i drugą stroną. Podobnie Katar. Dlatego nadzieja na porozumienie cały czas jest - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Sochacka.

Jak dodaje, Amerykanie wydają się cały czas gotowi do tego, żeby dalej negocjować. - Informacje o tym, że J.D. Vance jest w drodze do Islamabadu, pojawiały się właściwie od poniedziałku. Nikt tego na razie nie potwierdził, ale można się spodziewać, że jeśli Irańczycy wyślą swoją delegację, Amerykanie również się tam pojawią i można spodziewać się intensywnych rozmów, tak jak ostatnio – ocenia.

Jej zdaniem, możliwe jest przejście na bardziej techniczny etap negocjacji. Być może zostanie zawarte również jakieś ramowe porozumienie i otworzy się droga do tego, żeby dalej negocjować te najistotniejsze punkty, największe kości niezgody między USA i Iranem. A są to przede wszystkim kwestia potencjalnego wzbogacania uranu, problem blokady cieśniny Ormuz. - Pojawiał się też punkt dotyczący wycofania się amerykańskich wojsk z baz na Bliskim Wschodzie, choć to dość ambitny cel ze strony Irańczyków i raczej bym się do tego nie przywiązywała - zaznacza analityczka.

Co zrobi Izrael?

Zdaniem Sochackiej, te rozmowy mają potencjał, natomiast jeśli do nich nie dojdzie, trzeba przygotować się na wznowienie działań wojennych, prawdopodobnie w takim samym kształcie jak do tej pory, czyli wystrzeliwania pocisków, czy ataków dronów, w tym na terytorium państw Zatoki Perskiej, chyba że uda się wynegocjować jakieś osobne porozumienie, chociaż na razie nie ma sygnałów, żeby do takich rozmów irańsko-arabskich dochodziło. Monarchie arabskie z Półwyspu, przede wszystkim Katar i Oman, nadal pozycjonują się bardziej jako pośrednicy między USA i Iranem. A taki wariant rodzi pytanie, ile kolejna faza konfliktu może potrwać.

- Dochodzi także kwestia tego, co będzie działo się na froncie libańskim, ponieważ Izrael będzie raczej skłaniał się do tego, by nadal kontynuować wojnę niż już teraz układać się z Iranem, szczególnie że jego cele, przede wszystkim związane z rozbrojeniem Hezbollahu, nie zostały osiągnięte. Więc tutaj mamy kolejnego aktora, który nadal będzie się bardzo liczył - podsumowuje analityczka PISM.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET