Kreml reaguje na decyzję polskiego sądu. "Zrobimy wszystko, by pomóc"
Rosja zapowiada wsparcie dla archeologa Aleksandra Butiagina, którego polski sąd zgodził się wydać Ukrainie. Butiagin jest podejrzany o zniszczenie dziedzictwa kulturowego na Krymie, co ukraińskie władze wyceniają na 200 mln hrywien.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kreml krytykuje decyzję polskiego sądu ws. ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina do Ukrainy.
- Dmitrij Pieskow zapewnia, że Rosja zrobi wszystko, by chronić swojego obywatela, oskarżając polski sąd o proukraińskie działania.
- Warszawski sąd okręgowy uznał prawnie dopuszczalną ekstradycję Butiagina, podejrzanego o zniszczenie ukraińskiego obiektu dziedzictwa na Krymie.
Pieskow krytycznie o decyzji polskiego sądu
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiedział, że Rosja "zrobi wszystko, by pomóc aresztowanemu w Polsce archeologowi". Pieskow skrytykował decyzję polskiego sądu, nazywając go "proukraińskim". Podkreślił, że Moskwa będzie bronić interesów swojego obywatela.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydał zgodę na ekstradycję Butiagina do Ukrainy, gdzie jest podejrzewany o zniszczenie obiektu dziedzictwa na okupowanym Krymie. Kreml uważa, że decyzje polskich władz są niekorzystne dla obywateli Rosji i zamierza temu przeciwdziałać.
Ekstradycja rosyjskiego archeologa do Ukrainy
W środę warszawski sąd okręgowy uznał, że ekstradycja Aleksandra Butiagina do Ukrainy jest prawnie dopuszczalna. Ukraińcy zarzucają mu zniszczenie zabytku kulturowego, a koszty naprawy wyceniają na ponad 200 milionów hrywien. Sprawa zyskała międzynarodowy rozgłos i budzi emocje w relacjach polsko-rosyjskich.
Butiagin został aresztowany przez polską Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na początku grudnia zeszłego roku. Prokuratura Okręgowa w Warszawie chciała przesłuchać podejrzanego, ten jednak odmówił składania wyjaśnień. Pomimo kontrowersji, polski sąd wydał decyzję na korzyść ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET