Krwawe zamieszki w turystycznym raju. MSZ ostrzega Polaków
Krwawe starcia protestujących z siłami rządowymi i setki ofiar śmiertelnych. Tak wygląda krajobraz w Tanzanii po wyborach prezydenckich, w których zwyciężyła Samii Suluhu Hassan, która wg oficjalnych danych zdobyła prawie 98 proc. głosów. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenie przed podróżami do tego kraju, w skład którego wchodzi Zanzibar, jeden z najmodniejszych kierunków turystycznych wśród Polaków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże do Tanzanii z powodu zamieszek po wyborach prezydenckich.
- Samia Suluhu Hassan wygrała wybory z wynikiem prawie 98%, co wywołało protesty nazwane "parodią demokracji" przez opozycję.
- Starcia z siłami rządowymi doprowadziły do śmierci co najmniej 800 osób, wprowadzono godzinę policyjną, zamknięto lotniska i ograniczono komunikację.
MSZ przestrzega przed podróżami do Tanzanii
" Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza podróże, które nie są konieczne na całym terytorium Zjednoczonej Republiki Tanzanii" – przekazał resort w komunikacie wydanym po wybuchu zamieszek w tym kraju po wyborach prezydenckich, jakie odbyły się 29 października.
W wyborach zwyciężyła dotychczasowa szefowa państwa Samii Suluhu Hassan, która wg oficjalnych danych zdobyła prawie 98 proc. głosów. Jej przeciwnicy nazwali cały proces "parodią demokracji” i wyszli na ulice.
Przyczyną protestów było wykluczenie z wyborów dwóch największych rywali Hassan, w tym lidera partii Chadema Tundu Lissu, którego zatrzymano podczas wiecu, na którym wzywał do reform wyborczych. Został oskarżony o zdradę stanu. Komisja nie dopuściła również kandydatury Luhagi Mpiny, kandydata drugiej co do wielkości partii opozycyjnej, ACT-Wazalendo.
Niestety, doszło do krwawych starć protestujących z siłami rządowymi. Rzecznik najważniejszej partii opozycyjnej, Partii Demokracji i Postępu (Chadema) John Kitoka przekazał, że co najmniej 800 osób zostało zabitych przez siły porządkowe podczas manifestacji antyrządowych.
Odwołane loty, zamknięte lotniska
Władze wprowadziły do odwołania godzinę policyjną w Dar es Salaam. Na ulicach jest policja i wojsko, odwołanych zostało mnóstwo lotów, również z Zanzibaru, który jest jednym z najmodniejszych kierunków wczasowych wśród Polaków.
Polski konsulat zalecał wszystkim ewakuowanie się z ogarniętego konfliktem kraju, co jednak nie zawsze było możliwe. - Wyłączyli internet w całym kraju, sklepy i stacje benzynowe są zamknięte. Bardzo dużo lotów jest odwołanych. Dużo osób tkwi na lotniskach i nie bardzo wiadomo, co dalej robić, bo nawet tam jest problem z kupieniem jakiegokolwiek biletu, bo nie ma internetu – powiedziała w rozmowie z Interią jedna z turystek, której udało się opuścić Tanzanię.
Źródło: Radio ZET/Interia/AFP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET