"Mam poparcie milionów Irańczyków". To on chce pokierować zmianą władzy w Iranie
Mieszkający w USA syn obalonego w 1979 roku ostatniego szacha Iranu Reza Pahlawi oświadczył w niedzielę, że to on pokieruje zmianą władzy w tym kraju. - Mamy plan działania i plan przemian - powiedział.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Reza Pahlawi deklaruje przewodnictwo w przemianach demokratycznych w Iranie, twierdząc, że posiada wsparcie milionów Irańczyków oraz plan działania.
- Pahlawi, syn ostatniego szacha Iranu, zyskuje popularność w zachodnich mediach jako promotor demokratycznych zmian, ale jego realne poparcie w Iranie jest trudne do oszacowania.
- Prezydent Donald Trump ujawnia, że Iran wyraził chęć rozmów z USA, a on zgodził się na ich podjęcie, choć nie podano daty ich odbycia.
Reza Pahlawi twierdzi, że pokieruje zmianami w Iranie
Pahlawi w wywiadzie dla stacji Fox News zaznaczył, że ostatecznym celem są przemiany demokratyczne. Ocenił, że nadszedł czas na "bardzo silne i stabilne przemiany".
- Ja kieruję tymi przemianami. Mam poparcie milionów Irańczyków. Mam ludzi wewnątrz kraju, którzy się przyłączają (...), wojsko stanie po naszej stronie. Mamy plan działania i plan przemian - oświadczył. Dodał, że proces ten ostatecznie doprowadzi do "demokratycznego wyniku, tak aby Irańczycy mogli wybrać swój przyszły rząd i ustrój".
Mieszkający w USA Reza Pahlawi to syn ostatniego szacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego. Jest znaną postacią w zachodnich mediach, promowaną przez środowiska polityczne w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. W samym Iranie jego rzeczywiste poparcie społeczne oceniane jest jako ograniczone i trudne do wiarygodnego oszacowania z uwagi na brak niezależnych sondaży. Cieszy się sympatią części irańskiej diaspory, ale nie dysponuje własną strukturą polityczną ani udokumentowanymi powiązaniami z opozycją wewnątrz Iranu.
Iran chce rozmawiać z USA. Trump ujawnia
Prezydent USA Donald Trump przekazał w niedzielę magazynowi "Atlantic", że przedstawiciele Iranu chcą rozmawiać z USA i że zgodził się na to. Nie ujawnił, kiedy miałoby dojść do rozmów.
- Chcą rozmawiać i zgodziłem się, by rozmawiać, więc będę z nimi rozmawiać. Powinni byli zrobić to wcześniej. Powinni byli wcześniej dać to, co było bardzo praktyczne i łatwe do zrobienia. Zbyt długo czekali - oświadczył amerykański prezydent.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET