Miała 300 euro. "Raj na ziemi" okazał się lekcją życia. "To się nie mieści w głowach"
Życie Katarzyny Urban zmieniło się, kiedy zdecydowała się na spontaniczną wycieczkę do Tanzanii. Inny świat, który tam zobaczyła, sprawił, że już od 12 lat zajmuje się pomocą w ramach Polskiej Fundacji dla Afryki. Pani Kasia właśnie wyreżyserowała film o życiu Leolida, mieszkańca Madagaskaru, który porzucił pracę w kopalni na rzecz edukacji. O tym, jak wygląda codzienne życie Malgaszów, Katarzyna Urban opowiedziała portalowi RadioZET.pl.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym zajmuje się Polska Fundacja dla Afryki.
- Jak wygląda codziennie życie na Madagaskarze.
- Dlaczego turystyka nie jest rozwiązaniem problemów panujących na wyspie.
Wycieczka do Tanzanii zmieniła jej życie
Katarzyna Urban zaczęła swoją przygodę z Afryką przed kilkunastoma laty, kiedy zdecydowała się na spontaniczną wycieczkę do Tanzanii wraz z córką. To doświadczenie miało zmienić ją na zawsze. - Miałam kiedyś 300 euro na koncie i chciałam pojechać w miejsce, w którym nie będzie pory deszczowej i wojny. To były moje podstawowe wyznaczniki. Leciałam przez Stambuł, sprawdzałam odległe miejsca, do których można się stamtąd udać. Tak trafiłam do Tanzanii. To było kilkanaście lat temu, nie było jeszcze smartfonów i internetu mobilnego - opowiada portalowi RadioZET.pl pani Katarzyna.
Okazało się, że świat, który zobaczyła w Tanzanii, był zupełnie inny od tego znanego z Europy. - Pojechałyśmy z córką w nieznane, bez żadnej organizacji. Przejechałyśmy całą Tanzanię, od jeziora Wiktorii aż do Zanzibaru. To zmieniło moje życie. Mimo że to był szlak turystyczny, to ta podróż pokazała mi, że jest to zupełnie inny świat. Wsiadając do busa na lotnisku zauważyłam grupę mężczyzn biegających boso. Potem dowiedziałam się, że biegają teraz, ponieważ za kilka godzin będzie za gorąco, a boso dlatego, że nie stać ich na buty - opowiada. Warunki życia mieszkańców Czarnego Lądu sprawiły, że Pani Kasia zdecydowała się na stałą pomoc w ramach Polskiej Fundacji dla Afryki, w której pracuje już od 12 lat.
Życie Malgaszów to walka o każdy dzień
Od kilku lat Polska Fundacja dla Afryki jest szczególnie zaangażowana w pomoc Madagaskarowi. Wiele osób uważa tę wyspę za raj na ziemi. Niestety rzeczywistość jest skrajnie różna. Tutejsi mieszkańcy walczą z ubóstwem i głodem. - Podwójny pech Madagaskaru polega na tym, że jest to jeden z najbiedniejszych krajów świata, a zarazem najpiękniejszych. Często można przeczytać nagłówki “raj na ziemi” czy “rajska wyspa”. To jest taki raj, w którym dzieci umierają z głodu - mówi wprost Katarzyna Urban.
Podstawowym problemem Madagaskaru jest walka z głodem. Większość Malgaszów swoją dzienną pensję przeznacza na jedzenie. Pracują tutaj nawet dzieci, które spędzają czas na polu czy w kopalni, zamiast uczyć się w szkołach. - Mieszkaniec Madagaskaru je raz dziennie. To, co zarobił przez dzień, wydaje na żywność. Ludzie na targu kupują dwa ziemniaki i dwie marchewki, bo na tyle ich stać. Kiedy przyszedł COVID, to ludzie się zbuntowali przeciwko ograniczeniom. Dla nich konieczność pozostania w domach oznaczała głód - opowiada przedstawicielka fundacji. Niekiedy do pracy zmuszane są nawet osoby niepełnosprawne. Pani Kasia przypomina sobie sytuację, kiedy widziała pracującego na polu mężczyznę z deformacją ciała. Motyka, którą niósł, była wyższa niż jego ciało.
Turyści na Madagaskarze nie rozwiążą jego problemów
Madagaskar mierzy się z poważnymi problemami na wielu płaszczyznach gospodarki. Kraj znajduje się na przedostatnim miejscu w światowym indeksie głodu. - Panuje tutaj bieda, która determinuje każdy dzień. Ludzie myślą tutaj w sposób “dzisiaj zjadłem, więc jest dobrze. Zobaczymy, co będzie jutro”. W fundacji mamy dorosłych pacjentów, którzy ważą 37 kilogramów i dzieci o wadze 6 kilogramów. To nam nie mieści się w głowach - tłumaczy Katarzyna Urban. Do tego dochodzą problemy z klimatem, panującymi cyklonami i suszą. W tragicznym stanie znajduje się również infrastruktura. Brakuje dróg, prądu czy internetu. Tutejsze produkty są objęte wysokim cłem, co uniemożliwia jakikolwiek eksport poza złotem i kamieniami szlachetnymi.
Wiele osób myśli, że odpowiedzią na tragiczne warunki życiowe Malgaszów może być turystyka. Ta niestety rozwija się jedynie w jednym regionie kraju, a turyści są izolowani od Malgaszów żyjących w ubóstwie. - Turyści przyjeżdżają najczęściej na północ kraju, na wybrzeże i wyspę Nosy Be. Tam są egzotyczne enklawy, gdzie w ogóle nie widać biedy. Turyści, kiedy zapuszczają się w głąb wyspy, to najczęściej w ogóle nie widzą pracujących ludzi. Wynika to z faktu, że Malgasze pracują najczęściej w nocy, kiedy pozwalają na to temperatury. Potem pojawiają się opinie, że nikt tutaj nie pracuje. Te enklawy są całkowicie wydzielone od rzeczywistości - wyjaśnia kobieta.
Szedł 75 km po edukację
Rezultatem pracy Polskiej Fundacji dla Afryki na Madagaskarze jest film "Naprawdę daleko" wyreżyserowany przez panią Katarzynę. Obraz opowiada historię 16-letniego Leolida, który od dziecka pracował w kopalni kamieni półszlachetnych. Kiedy jednak spłonęła jego szkoła, postanowił iść pieszo 75 km, aby nie rezygnować z edukacji. - Leolid pracował w kopalni. Schodził 8 metrów w dół tunelami, które rozchodzą się na boki, bez żadnego zabezpieczenia. Wydobywa się tam kamienie półszlachetne. Jest wymowna scena w filmie, kiedy Leonid trzyma w dłoni garść tych kamieni i mówi “za to mógłbym kupić sobie zeszyt”. Za coś tak taniego ludzie tracą życie. Członkowie rodziny i znajomi Leonida rzeczywiście tam ginęli - opowiada Katarzyna Urban. Zdjęcia przedstawiające codzienne życie Malgaszów dostępne są w naszej galerii.
Źródło: Radio ZET