Niż genueński nad Europą. Niepokojące obrazki ze Słowenii
Niż genueński sprowadzi do naszego kraju falę ekstremalnych opadów deszczu. "Sytuacja ta może nieść ze sobą powodzie błyskawiczne, podtopienia i zalania" – ostrzega od kilku dni IMGW. Podobna sytuacja jest jednak w kilku innych krajach. Na prawdziwy armagedon szykują się Czesi, a do części miejscowości leżących przy granicy z Polską władze wysyłały komunikaty o potrzebie przygotowania się na ewentualność opuszczenia domów i ewakuacje w bezpieczne tereny.
Próbkę tego, co może nas czekać, mamy już w Słowenii, gdzie niż nadszedł najwcześniej. Tam ulewne deszcze zagrażają dwóm dużym miastom – Celje i Koper, w miejscowości Żalec superkomórka burzowa sprawiła, że nawalne opady deszczu doprowadziły do powodzi i zalania budynków mieszkalnych.
Na dodatek w Słowenii muszą borykać się z porywistym wiatrem, który powalił mnóstwo drzew i słupów energetycznych, co także wpływa na drożność rzek, stąd setki interwencji straży pożarnej, walczącej ze skutkami żywiołów. Co gorsza, deszcz cały czas pada, a stan wód w rzekach się podnosi.
Mimo wszystko Słoweńcy liczą, że uda im się uniknąć powodzi, takiej jak ta, która nawiedziła ten kraj w 2023 roku. Wtedy jej skutki odczuło aż 85 proc. terenu tego niewielkiego państwa, a szkody przekroczyły pół miliarda euro. Wówczas jednak była ona skutkiem długotrwałych opadów, szczególnie w regionach górskich.
Premier Donald Tusk apeluje o spokój
Na to, co dzieje się na południu Starego Kontynentu, patrzą również Polacy. Sytuacja w Czechach budzi spory niepokój, podobnie jak to, co oglądamy w Słowenii. Jednak premier Donald Tusk, który we Wrocławiu wziął udział w odprawie ze służbami w związku z zagrożeniem powodziowym na Dolnym Śląsku, apeluje o spokój.
Premier zapewnił, że prognozy pogody "nie są przesadnie alarmujące". - Nie lekceważymy oczywiście żadnego sygnału - zaznaczył, nawiązując do sytuacji z 1997r. - Wiadomo, że nie można lekceważyć tej sytuacji, ale chcę powiedzieć, że dzisiaj nie ma powodu, aby przewidywać zdarzenia w jakiejś skali, która by powodowała zagrożenie na terenie całego kraju. Jeśli się można czegoś spodziewać - i na to chcemy być przygotowani - to oczywiście lokalnych podtopień czy tzw. powodzi błyskawicznych, a więc zlokalizowanych w jakimś miejscu – przekazał Tusk.
Źródło: Radio ZET/PAP/Neurje.si
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET