Niesamowita historia w USA. Życie uratowała mu lodówka
Straż przybrzeżna uratowała mężczyznę, który całą noc dryfował na wodach Zatoki Meksykańskiej, trzymając się lodówki. Rybak, porwany przez fale ze swojej łodzi, cudem przeżył i został podjęty helikopterem. Wideo z akcji ratunkowej trafiło do sieci.
Niesamowita historia w USA. Uratował się, dryfując na lodówce
Cały czas trwa liczenie strat po przejściu huraganu Milton, który początkowo zapowiadał się jako jeden z najgroźniejszych w historii. Na szczęście okazało się, że stracił na sile przed uderzeniem w ląd. Gubernator Florydy Ron DeSantis przyznał, że choć huragan - określany potencjalną "burzą stulecia" - wywołał poważne zniszczenia, w tym pozbawienie prądu 3,4 mln mieszkańców, to stan uniknął najczarniejszego scenariusza, zaś fale sztormowe nie były tak ogromne, jak się obawiano. W wielu miejscach odnotowano podtopienia i powodzie, zaś w Tampie wiatr zerwał dach stadionu baseballowego, gdzie chronili się pracownicy służb ratowniczych.
O niesamowitej historii związanej z huraganem poinformowali dziennikarze "New York Post”. Powołując się na relacje funkcjonariuszy straży przybrzeżnej, opisali zmagania, który dryfował przez kilkanaście godzin na wodach Zatoki Meksykańskiej... na lodówce. Został namierzony 48 kilometrów od brzegu.
Mężczyzna to rybak, który zdecydował się wrócić na morze, aby naprawić uszkodzoną łódź. Wtedy został porwany przez fale i rzucony do wody. Przetrwał noc w koszmarnych warunkach. Trzymając się lodówki, zmagał się z potężnymi falami, sięgającymi siedmiu metrów oraz podmuchami wiatru przekraczającymi 120 km/h. Udało mu się przeżyć dzięki kamizelce ratunkowej i sygnalizatorowi, który wskazywał jego pozycję. Nagranie z podjęcia rozbitka pojawiło się w mediach społecznościowych.
Szesnaście osób nie żyje
Huragan Milton przetoczył się w czwartek przez Florydę, przynosząc zniszczenie od Zatoki Meksykańskiej po Atlantyk. Cały czas trwa szacowanie strat. Według ostatnich danych w wyniku uderzenia huraganu zginęło 16 osób. To jednak cały czas nie jest ostateczna liczba, o czym przypomniał prezydent Joe Biden.
Jak przygotowania do huraganu uratowały życie wielu ludzi, lecz ostrzegł również, że często bilans ofiar śmiertelnych wzrasta już po przejściu żywiołu. Mimo wszystko urzędnicy w USA mówią o małym cudzie, bo straty, nawet w porównaniu z huraganem Helene, który przeszedł przez te rejony dwa tygodnie wcześniej, są nieporównywalnie niskie.
Tyler Fleming, meteorolog Narodowej Służby Meteorologicznej, potwierdził w rozmowie z USA Today, że Zatoka Tampa najwyraźniej uniknęła potężnego sztormu, którego się obawiano. Zamiast tego woda została wypchnięta w głąb morza. Co więcej, kiedy rozpoczął się jej nawrót, wróciła do normalnego poziomu.
Źródło: Radio ZET/New York Post
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET