Porażka Orbana będzie klęską Trumpa? „Może Amerykanie dadzą sobie spokój”

3 min. czytania
08.04.2026 14:56
Obserwuj nas na Google

Viktor Orban obawia się, że może przegrać zaplanowane na niedzielę wybory parlamentarne. Jednocześnie premier Węgier nieustannie przestrzega przed rzekomym zagrożeniem dla kraju. Czy jednak posunąłby się do przesunięcia wyborów bądź nieuznania ich wyników? Czy w przypadku machinacji ze strony Fideszu możliwe są wielotysięczne, obywatelskie demonstracje?

Orban Trump
fot. Markus Schreiber/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Węgry czekają kluczowe wybory parlamentarne 12 kwietnia, które mogą zakończyć 16-letnie rządy Viktora Orbana.
  • Viktor Orban otrzymuje międzynarodowe wsparcie, w tym od prezydenta USA i wiceprezydenta JD Vance'a, pomimo wyprzedzającej go w sondażach partii opozycyjnej TISZA.
  • Ekspert dr Karol Szulc sugeruje, że Orban jest blisko związany z Rosją, a jego przegrana może osłabić wpływy Trumpa i tendencje nacjonalistyczne w Europie.

12 kwietnia Węgry czekają najważniejsze wybory od lat. Węgrzy nie tylko wybiorą nowy parlament, ale swoimi decyzjami przy urnach mogą zakończyć 16-letnie rządy Viktora Orbana. We wszystkich niezależnych sondażach jego ugrupowanie Fidesz przegrywa bowiem z opozycyjną partią TISZA  Petera Magyara. Z drugiej strony pisaliśmy już, że Orban zastawił na swojego potencjalnego następcę „pułapki” – takie jak większość kwalifikowana 2/3 głosów potrzebna do przegłosowania najważniejszych ustaw czy obsadzony w całości przez nominatów Fideszu sąd konstytucyjny – które mogą utrudnić przeforsowanie istotnych zmian w państwie. Pojawiły się także spekulacje, iż węgierski premier rozważa wprowadzenie stanu wyjątkowego, jeśli wynik niedzielnej elekcji nie poszedłby po jego myśli.

Na razie trwa finisz kampanii, w której Orban może liczyć na wsparcie zza oceanu. Prezydent USA zdążył już – zdalnie, ale jednak – podczas tegorocznej międzynarodowej edycji konferencji CPAC udzielić jednoznacznego poparcia szefowi węgierskiego rządu. To samo, już osobiście, uczynił w tym tygodniu wiceprezydent JD Vance, który złożył dwudniową wizytę w Budapeszcie. – Musimy sprawić, że Orban zostanie ponownie wybrany na premiera – powiedział, dodając jednocześnie, że „nie jest tu, by mówić Węgrom, co robić”. W swoim wtorkowym przemówieniu – podczas którego połączył się również telefonicznie z Trumpem – mocno akcentował też nuty antyeuropejskie i antyunijne.

Trump i Vance wspierają Orbana. „Pas transmisyjny z Putinem”

W najnowszym odcinku podcastu Radia ZET „Machina Władzy” dr Karol Szulc przypomniał, że niedawno pojawiła się informacja, iż Węgry potajemnie podpisały umowę o zacieśnianiu współpracy gospodarczej z Rosją, więc „Orbanowi zdecydowanie najbliżej jest do Władimira Putina” i „nie jest to też przypadek, że ruch MAGA, który podobnie myśli o polityce i pozytywnie ocenia bardzo Władimira Putina, jest bliski Orbanowi”. – Orban to taki taki pas transmisyjny między Trumpem i MAGA a Putinem i Kremlem. Oni wyobrażają sobie siebie jako taką prawicową międzynarodówkę – tłumaczył amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jego zdaniem Amerykanie dużo „zainwestowali” w takich polityków jak Orban – eurosceptycznych, prawicowych populistów. Zwrócił jednak uwagę, iż ewentualne odsunięcie od władzy obecnego premiera Węgier może uruchomić polityczny efekt domina. – Ta fala nacjonalizmu nie zniknie, ale może znacznie osłabnąć. Porażka Orbana oznacza porażkę polityki Trumpa, objawiającej się wpływaniem na wybory w poszczególnych państwach. Już jedną porażkę Trumpiści odnieśli w Rumunii, kiedy niespodziewanie prorosyjski prawicowiec przegrał – mówi ekspert, przypominając, że w maju zeszłego roku Georghe Simion, mimo uzyskania prawie 41 proc. w I turze, w dogrywce przegrał ostatecznie z proeuropejskim i centrowym burmistrzem Bukaresztu Nicusorem Danem.

„Może Amerykanie dadzą sobie spokój”

Jednocześnie Szulc zauważył, że Trumpowi udało się „odnieść zwycięstwo” w Polsce, gdzie w 2025 roku popierany przez niego kandydat PiS Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie. – Nieznacznie, bo nieznacznie, ale wygrał. Natomiast prezydent rzeczywiście nie jest w stanie nabruździć Unii Europejskiej tak bardzo, jakby tego chciał, przynajmniej dopóki PiS i prawica nie mają swojego rządu. A Orban, jako premier, jest w stanie, mimo że to małe państwo – wyjaśniał.

Według amerykanisty „pozytywnym scenariuszem” po ewentualnej porażce Orbana jest to, że administracja w Waszyngtonie „być może w końcu da sobie spokój” i przestanie „robić to, co robią Rosjanie, czyli wpływać bezpośrednio na nasze wybory”. – Może odpuszczą sobie np. wsparcie dla faszyzującej AfD w Niemczech. Z drugiej strony UE mogłaby zacząć pokazywać większą sprawczość, bo zabrakłoby głównego hamulcowego, czyli Orbana – podsumował.

Cały najnowszy odcinek podcastu Radia ZET „Machina Władzy” zostanie wyemitowany w czwartek 9 kwietnia o godz. 15. Będzie dostępny (w formie wideo) na kanale Radia ZET na YouTube. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET