Pożar autobusu z polskimi turystami. "Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie"
Dramatyczne sceny na Teneryfie. W niedzielę po południu w ogniu stanął autokar, którym podróżowali Polacy. Nikt nie ucierpiał, ale turyści stracili swoje dokumenty, telefony i pieniądze - podał "Dziennik Wschodni".
Ogień w tylnej części pojazdu pojawił się około 16:45 w niedzielę. W autobusie znajdowali się polscy turyści, którzy wracali z wycieczki wokół wulkanu Teide do miejscowości Costa Adeje. "Dym zaczął wydobywać się z komory silnika na wysokości Aparcamiento-Pino Gordo. Kierowca próbował gasić zarzewie pożaru wodą. Gaśnica była pusta. Niestety, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie" - poinformował "Dziennik Wschodni".
Na nagraniach z pożaru, które świadkowie zdarzenia wysłali do regionalnej gazety, widać słup ognia wydobywający się z silnika. Pożar szybko objął cały pojazd.
Teneryfa. Pożar autobusu z polskimi turystami
"Podróżni uciekali z autobusu w popłochu, spłonęły ich dokumenty, paszporty, pieniądze, telefony i wszystkie rzeczy osobiste. Po kilkunastu minutach autokar spłonął całkowicie" - dodał "Dziennik Wschodni".
Ze wstępnych ustaleń wynika, że nikt z około 40 pasażerów nie ucierpiał. "Hiszpańska policja prowadzi czynności mające ustalić dokładną przyczynę pożaru" - dodała gazeta.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET