Bunt wagnerowców. Prigożyn: wydałem rozkaz zawrócenia najemników
Grupa Wagnera, pod przywództwem Jewgienija Prygożina, wstrzymała "marsz na Moskwę". Pomóc w tym miała kancelaria białoruskiego dyktatora, który pośredniczył w negocjacjach Kremla z najemnikami. Wcześniej Władimir Putin zapowiedział "stanowczą odpowiedź". Relacja na żywo z kryzysu w Rosji.
- Grupa Wagnera zbliżyła się na odległość 200 km do Moskwy. Jewgienij Prigożyn w sobotę wieczorem wydał rozkaz zawrócenia swoich najemników i ich powrót do obozów polowych
- Negocjacje w sprawie zatrzymania "marszu na Moskwę" miała prowadzić kancelaria dyktatora Białorusi Alaksandra Łukaszenki
- Wcześniej najemnicy zdobyli kontrolę nad miastem Rostów nad Donem oraz wojskowe obiekty w Woroneżu, około 500 km na południe od Moskwy
- Nie wiadomo, gdzie znajduje się prezydent Rosji. Władimir Putin w sobotę wieczorem miał rozmawiać ponownie z dyktatorem Białorusi
Bunt wagnerowców. Relacja na żywo
Putinowska Rosja na zakręcie. W piątek Jewgienij Prigożyn oskarżył rosyjskie wojsko o ostrzelanie pozycji najemników we wschodniej Ukrainie. W odpowiedzi bojownicy z Grupy Wagnera ruszyli w głąb Federacji Rosyjskiej, gdzie udało im się opanować m.in. Rostów nad Donem niedaleko granicy z Ukrainą. Najemnicy deklarują "marsz na Moskwę" i gotowość do zmiany władzy w Rosji.
W 5-minutowym oświadczeniu w sobotę rano prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że Grupa Wagnera to "zdrajcy", ostrzegł przed powtórką wojny domowej z 1917 roku oraz zapowiedział twardą odpowiedź. W Moskwie i innych rosyjskich miastach wprowadzono "reżim antyterrorystyczny". Panuje ogromny chaos informacyjny.
W sobotę wieczorem poinformowano o wstrzymaniu "marszu na Moskwę" Grupy Wagnera. Pomóc miały w tym negocjacje pod auspicjami dyktatora Białorusi Alaksandra Łukaszenki. Rosyjskie media informowały, że kolumna najemników zawróciła w odległości ok. 200 km od Moskwy i wycofała się z tymczasowo zajętego Rostowa nad Donem.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET