`

Przez 30 lat używali skarbu do trzymania drzwi. Kamień jest wart 388 000 zł

2 min. czytania
11.09.2024 10:45
Obserwuj nas na Google

W 1988 roku pewien mężczyzna z Michigan kupił farmę, w której jako stopera do drzwi stodoły wykorzystywany był tajemniczy kamień. Przez wiele lat farmer nie zastanawiał się nad pochodzeniem obiektu, aż do teraz, kiedy okazało się, że to meteoryt wart 100 tys. dolarów.

Meteoryt
fot. Shutterstock

Przez 30 lat używali meteorytu jako stopera do drzwi

Mężczyzna z Michigan przez blisko 30 lat był właścicielem tajemniczego czarnego kamienia, który dostał od poprzedniego właściciela swojej farmy w Edmore, którą nabył w 1988 roku. Tuż po zakupie, kiedy był oprowadzany przez sprzedającego, zwrócił uwagę na nietypowy "stoper" do drzwi stodoły. Kiedy zapytał o ten obiekt, usłyszał od farmera, że to meteoryt, który został znaleziony przez niego w latach 30. ubiegłego wieku.

Redakcja poleca

Farmer zdradził, że pewnej nocy widział świetlistą kulę, która upadła nieopodal. Postanowił wyruszyć na poszukiwania i okazały się one owocne. Zabrał jeszcze ciepły kosmiczny kamień i przez wszystkie lata korzystał z niego jako stopera do drzwi. Podczas sprzedaży zaznaczył, że to cześć posesji i wraz z nią meteoryt przekazał nowemu nabywcy. Ten używał go w taki sam sposób przez kolejne 30 lat, zupełnie nie myśląc o jego pochodzeniu. Teraz okazało się, że obiekt jest wart gigantyczne pieniądze. Wyceniono go na 100 tys. dolarów, czyli ponad 388 tys. złotych.

"Kamień" z Michigan okazał się wyjątkowy

Właściciel meteorytu postanowił przekazać go naukowcom do analizy. Zadania podjęła się dr Monaliza Sirbescu, ekspertka od minerałów z Uniwersytetu Michigan. Znawczyni od razu zauważyła, że obiekt jest bardzo nietypowy. Zbadała go z wykorzystaniem fluorescencji rentgenowskiej i odkryła, że składa się on z żelaza i niklu w proporcjach procentowych 88:12. Było to zaskakujące odkrycie, które od razu potwierdzało pozaziemskie pochodzenie kamienia.

Jednak wyjątkowość meteorytu polegała na jego składzie. Zwykle meteoryty w około 95 procentach składają się z żelaza. Resztę stanowią metale ciężkie, takie jak gal, złoto czy nikiel. Jednak znalezienie obiektu, który ma aż 12 procent niklu, jest czymś bardzo nietypowe i czyni to znalezisko bardzo wartościowym. — To najcenniejszy okaz, jaki kiedykolwiek miałem w życiu, pod względem finansowym i naukowym — powiedziała na łamach Daily Mail dr Sirbescu. — Trzymałam w rękach kawałek wczesnego układu słonecznego, który dosłownie wpadł w nasze ręce — dodała. Od czasu przeprowadzenia badań, nazwano go meteorytem Edmore, ze względu na miejsce, w którym spadł.

Źródło: Radio ZET/dailymail.co.uk

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET