Putin faktycznie zagraża NATO? Generał kreśli scenariusz. "To nawet nie jest przypuszczenie"

3 min. czytania
14.08.2025 10:23
Obserwuj nas na Google

Na marginesie planowanego spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem toczy się dyskusja, czy prezydent Rosji może w najbliższych latach zaatakować któreś z państw NATO. Zdaniem gen. Romana Polki "to nawet nie jest przypuszczenie, a scenariusz ćwiczony w trakcie rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych". W podcaście Radia ZET "Machina Władzy" były dowódca GROM przewiduje jednak, że nie stanie się to na pewno do 2027 roku. - Rosja nie jest w stanie zbudować takiego potencjału - przekonywał. 

Putin
fot. IMAGO/Kristina Kormilitsyna/Imago Stock and People/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gen. Roman Polko w rozmowie z Radiem ZET stwierdził, że wojna hybrydowa z udziałem Rosji już trwa, obejmując cyberataki i dywersję na terenie Polski.
  • Spotkanie Donalda Trumpa i Władimira Putina zaplanowane na 15 sierpnia na Alasce rodzi pytania o możliwość zakończenia konfliktu na Ukrainie i oddalenia zagrożenia dla państw NATO.
  • Polko wskazuje na gotowość Rosji do hybrydowego działania na terytorium krajów bałtyckich, powołując się na scenariusze manewrów Zapad, które obejmują ćwiczenia nuklearne.

Putin zaatakuje NATO? Polko: wojna hybrydowa już trwa

Świat z zapartym tchem czeka na  spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Prezydenci USA i Rosji mają się spotkać 15 sierpnia na Alasce. Czy ich rozmowy doprowadzą do zakończenia wojny w Ukrainie oraz odsunięcia - przynajmniej na dłuższy czas - zagrożenia ataku rosyjskich wojsk na państwa zachodnie? O tym m.in. mówi w najnowszym odcinku podcastu Radia ZET "Machina Władzy" gen. Roman Polko.

- Nie mam wątpliwości, że Ukraina dała nam czas, by budować własne bezpieczeństwo. Musimy go dobrze wykorzystać - twierdzi były dowódca GROM i były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Jego zdaniem do ewentualnej agresji Rosjan na NATO nie dojdzie w ciągu najbliższych dwóch lat, ponieważ "Rosja nie jest w stanie zbudować takiego potencjału". - A jeśli już, to na pewno nie w takiej skali, jaką sobie niektórzy wyobrażają, że jakieś dywizje pancerne czy zmechanizowane lotnictwo uderzą na Polskę - tłumaczy. W jego ocenie Putin "nie prowadzi już wojny w taki sposób", ale "prowadzi działania o charakterze hybrydowym".

Redakcja poleca

- Największa trudność polega na tym, że polskie ustawodawstwo nie jest przygotowane na coś takiego jak wojna hybrydowa, bo nie wiadomo, kto w tym czasie dowodzi. A ona w istocie już się toczy. Po pierwsze, w cyberprzestrzeni, przecież codziennie mamy ataki hakerskie. Toczy się też zarówno w przestrzeni informacyjnej, jak i poprzez wynajmowanie różnego rodzaju bandytów, sabotażystów, dywersantów, którzy dokonują podpaleń, dywersji, prowadzą rozpoznania specjalne. Te elementy wojny hybrydowej już w tej chwili mają miejsce w Polsce - wyjaśnia Polko. 

Gość podcastu przewiduje, że gdyby teraz doszło do kapitulacji Ukrainy i Rosja uwolniłaby potencjał, który posiada, to "z pewnością doszłoby do jeszcze bardziej intensywnych działań, ale dokładnie o takim charakterze, a nie takiej konwencjonalnej wojny, którą znamy z filmów historycznych". Zwraca przy tym uwagę, że "oczywiście należy być gotowym na te konwencjonalne wyzwania". - Wojsko nie może być odrywane od konstytucyjnych zadań poprzez realizację czynności porządkowych po powodziach, czy też wspieranie Straży Granicznej, bo musi skupić się na walce z formacjami zbrojnymi, na zagrożeniach militarnych, a nie zagrożeniach polegających na działaniach prewencyjnych.

Atak Rosji na kraje bałtyckie? "To scenariusze rosyjsko-białoruskich manewrów"

Część ekspertów jest zdania, że jeśli wojska Kremla miałyby zaatakować terytorium NATO, to w pierwszej kolejności uderzyłyby na kraje bałtyckie. Zagrożone są zwłaszcza Łotwa i Estonia, gdzie mieszka liczna mniejszość rosyjska. Spekuluje się, że Putin mógłby powtórzyć manewr, który wykonał w 2014 roku na Krymie i w Donbasie, wysyłając tam "zielone ludziki" - uzbrojonych rosyjskich żołnierzy, w nieoznakowanych mundurach, mających za zadanie "ronić ciemiężonej ludności". Polko zgadza się z tą hipotezą. 

- To nawet nie jest przypuszczenie, to są scenariusze rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad, które zawsze kończą się takimi ćwiczeniami. Najbliższe odbędą we wrześniu i pewnie ten scenariusz zostanie powtórzony - przyznaje, precyzując, że wyglądałoby to tak, iż "poprzez terytorium Białorusi, które Rosja traktuje jako własne, następuje połączenie takim korytarzem do obwodu królewieckiego i później wyprowadzane są końcowe uderzenia jądrowe na dowództwa strategiczne NATO w Europie". 

- To jest powtarzane za każdym razem i w ten sposób szkoleni są i żołnierze, i generałowie. Nie wykluczam, że jeżeli będzie taka możliwość, to w głowie Putina pojawi się pomysł, żeby ten scenariusz zrealizować w praktyce. Nawet jeśli jest on szaleńczy. Ale Putin pokazał już, że nie zawsze działa w sposób racjonalny - podsumowuje generał. 

Oglądaj

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET