Thriller na stadionie w Budapeszcie. Rzuty karne zdecydowały o triumfie w Lidze Mistrzów

2 min. czytania
30.05.2026 21:03
Obserwuj nas na Google

W wielkim finale Ligi Mistrzów, rozgrywanym na stadionie w Budapeszcie, piłkarze PSG po rzutach karnych okazali się lepsi od Arsenalu i po raz drugi z rzędu triumfowali w tych rozgrywkach. W regulaminowych 90 minutach było 1:1.

PSG - Arsenal
fot. EPA/Robert Hegedus

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego PSG mogło zapisać się w historii LM.
  • Jak przebiegała pierwsza część meczu.
  • Kto został triumfatorem tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Finał Ligi Mistrzów. Starcie potęg w Budapeszcie

W sobotni wieczór w Budapeszcie w finale piłkarskiej Ligi Mistrzów spotkały się drużyny Paris Saint-Germain i londyńskiego Arsenalu. Mecz wieńczący najbardziej prestiżowe klubowe rozgrywki na świecie był przedstawiany jako starcie dwóch hiszpańskich trenerów - prowadzącego ekipę z Paryża Luisa Enrique i Mikela Artetę, który wraz z Kanonierami liczył na swój pierwszy skalp w europejskich pucharach.

PSG mogło przejść do historii i jako drugi po Realu Madryt zespół obronić trofeum w LM. Z kolei Arsenal liczył, że zostanie 25. zwycięzcą tych rozgrywek. Fani futbolu mieli natomiast nadzieję, że w Budapeszcie ujrzą widowisko, które będzie mogło równać się z kompozycjami Ferenca Liszta.

Redakcja poleca

Pierwsza połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Arsenalu, który w 6. minucie za sprawą Kaia Hevertza wyszedł na prowadzenie, zaskakując PSG. Zawodnicy Luisa Enrique, podrażnieni szybko straconym golem, ruszyli do odrabiania strat, ale nie mogli znaleźć recepty na dobrze zorganizowaną defensywę Kanonierów. I do przerwy to angielska drużyna prowadziła 1:0, robiąc mały krok w stronę wygrania Ligi Mistrzów.

Popis gwiazdora PSG

Po zmianie stron gracze PSG ruszyli do odrabiania strat i stopniowo podkręcali tempo. W 62. minucie w pole karne Arsenalu wpadł Chwicza Kwaracchelia, który zatańczył swoje „Szatańskie tango", ale był faulowany przez jednego z defensorów i sędzia Daniel Siebert bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Ousmane Dembele i pewnym strzałem wyrównał wynik spotkania. 

Potem mecz się wyrównał, zawodnicy z Londynu otrząsnęli się z pierwszego szoku i nie pozwolili się stłamsić, próbując odzyskać prowadzenie w tym meczu. Mikel Arteta zaczął rotować składem i wprowadzać zmienników z ławki rezerwowych. Mimo to jego podopieczni nie zdołali zdobyć w regulaminowym czasie gry kolejnego gola, nie udało się to również, choć były ku temu okazje, graczom PSG i w finale mieliśmy dogrywkę.

Dodatkowe 30 minut nie przyniosło kolejnych bramek i o wszystkim zdecydowały rzuty karne. Te lepiej wykonywali zawodnicy Luisa Enrique i to oni w Budapeszcie wznieśli puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. 

W hymnie PSG kibice śpiewają, że wcześniej idolami dla nich byli piosenkarze, ale ich płyty już się zużyły. Teraz Luis Enrique i jego zawodnicy nagrywają kolejną i wygląda na to, że będzie to longplay, który na długo pozostanie na szczycie list przebojów.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET