To może być bolesna porażka Trumpa. Wysoka stawka wyborów w USA
Wybory połówkowe do Kongresu, w których wyłoniony zostanie nowy skład Izby Reprezentantów i część senatorów, odbędą się 3 listopada 2026 roku. Sondaże wskazują na wyraźne zwycięstwo Demokratów, ale jak tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Paul Balawajder, to wcale nie oznacza, że Donald Trump będzie miał związane ręce i zostanie zmuszony do zmiany swojej polityki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak słabe poparcie Trumpa wpływa na Republikanów.
- Co oznacza przejęcie kontroli przez Demokratów.
- Jakie śledztwa mogą rozpocząć Demokraci w Kongresie.
Tej jesieni w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory połówkowe do Kongresu, które mogą zmienić układ sił w Senacie i Izbie Reprezentantów. Słabnące notowania Donalda Trumpa mogą pogrążyć Republikanów, a samemu prezydentowi utrudnić rządzenie.
Jak zauważa w rozmowie z RadioZET.pl Paul Balawajder z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, podobna sytuacja miała już miejsce podczas pierwszej kadencji Trumpa. I ten polityk wie, jak sobie z tym radzić.
Rekordowo niskie notowania Trumpa
Analityk PISM zwraca uwagę, że choć wybory dotyczą Senatu i Izby Reprezentantów, to bezpośrednie przełożenie na ich wynik ma popularność prezydenta USA. - Patrząc na sondaże, widzimy dwie istotne kwestie. Po pierwsze, społeczną ocenę polityki Donalda Trumpa. W zeszłym tygodniu w sondażu przeprowadzonym na zlecenie Reutersa tylko 31 proc. ankietowanych pozytywnie oceniło sposób sprawowania urzędu przez prezydenta, co jest rekordowo niskim wynikiem. W analogicznym okresie jego pierwszej prezydentury, przed wyborami połówkowymi w 2018 roku, wynik ten był aż o dziesięć punktów procentowych wyższy. Co prawda najnowsze badanie pokazuje wzrost o jeden punkt procentowy, ale to nadal bardzo słaby wynik – mówi Paul Balawajder.
- Drugą kwestią są badania dotyczące samych wyborów połówkowych. Wskazują one, że Demokraci mają duże szanse na przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów. Jest to niemal pewne. Trudniejsza i bardziej wyrównana rywalizacja będzie o Senat. Tutaj wynik nie jest przesądzony, a w ośmiu stanach rywalizacja między kandydatami Republikanów i Demokratów pozostaje bardzo wyrównana. Trudno zatem jednoznacznie przewidzieć wyniki tych wyścigów – ocenia amerykanista.
- Wydaje się, że scenariusz będzie podobny do tego, którego świadkami byliśmy już za pierwszej prezydentury Trumpa, kiedy także doszło do przejęcia kontroli nad Izbą Reprezentantów przez Demokratów, a Republikanom udało się zachować Senat. Różnica polega na tym, że teraz sam Trump jest znacznie mniej popularny niż wtedy – dodaje.
Jego zdaniem, jeśli Demokraci faktycznie przejmą Izbę Reprezentantów, rozpoczną dochodzenia w ramach komisji kongresowych, badając działania administracji Donalda Trumpa, co z pewnością utrudni jej funkcjonowanie. Balawajder jest zdania, że na przesłuchania będą wzywani ludzie blisko związani z prezydentem, przede wszystkim sekretarz obrony USA Pete Hegseth, wokół którego jest sporo kontrowersji. Dokładnie zbadana zostanie kwestia wojny z Iranem, która zresztą mocno wpłynęła na spadek popularności Trumpa.
Demokraci rozpoczną drogę do zwycięstwa w wyborach prezydenckich?
Analityk PISM zwraca jednak uwagę, że Trump nadal będzie rządził, korzystając ze swoich prerogatyw, bez zwracania większej uwagi na ewentualną zmianę układu sił w Kongresie, a zatem nie należy spodziewać się w tym aspekcie większych zmian przez najbliższe dwa lata.
To jednak nie oznacza, że nie będzie żadnych konsekwencji porażki. - Gdyby porażka Republikanów okazała się znaczna, sam Trump utraciłby sporą część kontroli nad partią. Do tej pory sprawował faktyczną kontrolę nad Partią Republikańską, mając decydujący wpływ na wyłanianie jej kandydatów w wyborach. Jeżeli dojdzie do takiej porażki, partia zacznie wymykać mu się z rąk. A to już byłoby istotną konsekwencją tych wyborów – ocenia amerykanista.
Również w łonie Partii Demokratycznej patrzy się już dalej niż tylko do wyborów połówkowych. – Jeśli przejmą Izbę Reprezentantów i zintensyfikują działania kontrolne komisji kongresowych, może to wzmocnić ich pozycję przed wyborami prezydenckimi w 2028 roku. Jeżeli spojrzymy na obecne trendy w preferencjach wyborczych, mają na to spore szanse – uważa Balawajder.
Republikanów czeka zwrot?
Do końca kadencji Donalda Trumpa pozostały dwa lata i wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie, co dalej z Partią Republikańską, która ostatnimi czasy została zdominowana przez prezydenta. Zdaniem Paula Balawajdera może czekać ją powrót do neokonserwatyzmu, choć piętno odciśnięte przez Trumpa z całą pewnością z nią pozostanie.
- Partia Republikańska ponownie stanie przed pytaniem o swoją tożsamość polityczną. Oczywiście ruch MAGA i nurt „America First” pozostaną obecne w polityce, są już silnie zakorzenione i zinstytucjonalizowane. Natomiast sam kierunek rozwoju partii może oznaczać np. powrót do nurtu neokonserwatywnego, kojarzonego z administracją George’a W. Busha. Mogą pojawić się także nowi pretendenci do przywództwa w partii – ocenia analityk.
Jego zdaniem, choć w polityce wewnętrznej Stanów Zjednoczonych mogą zajść spore zmiany, to z perspektywy Polski czy Europy nie powinniśmy oczekiwać równie drastycznych ruchów w polityce zagranicznej. - Musimy też pamiętać, że USA realizują określone długofalowe priorytety strategiczne, niezależnie od tego, czy Demokraci przejmą kontrolę nad Kongresem, czy też wygrają wybory w 2028 roku. Zasadniczy kierunek tej polityki się nie zmieni – zarówno w odniesieniu do Europy, jak i w zakresie dalszej koncentracji na Azji i szerzej na Indo-Pacyfiku – puentuje Paul Balawajder.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET