Serbowie wybrali eksperymentalne rozwiązanie. „Wątpię, aby rząd przetrwał pełne cztery lata”

5 min. czytania
29.10.2026 13:22
Obserwuj nas na Google

Po wyborach w Serbii doszło do politycznego trzęsienia ziemi i wiadomo, że władzę przejmie Lista Studencka, czyli ruch, który narodził się w czasie masowych protestów, jakie przez niemal dwa lata targały tym krajem. Czy taki wybór Serbów oznacza powrót do normalności czy też droga do stabilizacji wciąż jest daleka?

Radość po wyborach w Serbii
fot. Рюмин Александр / Zuma Press / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany planuje wprowadzić Lista Studencka w Serbii.
  • Dlaczego trudno wskazać nowego premiera Serbii.
  • Jakie wyzwania stoją przed rządem tworzonym przez Listę Studencką.

W Serbii zakończyły się przedterminowe wybory parlamentarne. Obywatele wybierali 250 członków Zgromadzenia Narodowego. Rywalizowały ze sobą przede wszystkim listy Aleksandara Vuczicia - Zjednoczona Serbia oraz Lista Studencka - Studenci Zwyciężają.

I to właśnie to drugie ugrupowanie, ukształtowane podczas trwających od blisko dwóch lat protestów, przejmie władzę w kraju. Czego możemy się po nich spodziewać i jak wielką zmianą będą dla Serbii?

Kto nowym premierem Serbii?

Wygrana Listy Studenckiej spowodowała, że bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie, kto będzie nowym premierem Serbii. Jak wskazuje w rozmowie z RadioZET.pl Jan Nowinowski z Ośrodka Studiów Wschodnich, jest to spowodowane charakterem tego ruchu.

Redakcja poleca

- Jeżeli chodzi o ich lidera, to go nie było i nie ma. W Serbii jest taka tradycja, że imię i nazwisko lidera umieszcza się w nazwie komitetu wyborczego, która potem widnieje na karcie do głosowania. Studenci z tego zabiegu zrezygnowali i ich komitet nazywał się „Studencka Lista - Studenci Zwyciężają. Numerem jeden, czyli kandydatem, który pierwszy wchodzi do parlamentu, był lekarz, profesor kardiologii z Nowego Sadu Ilija Srdanović. Natomiast zarówno on, jak i inni kandydaci czy studenci odżegnywali się od nazywania go liderem – tłumaczy analityk OSW.

Jak dodaje, ten ruch od początku był bardzo zróżnicowany i zdecentralizowany. - Unikano kultu jednostki, żeby nie nawiązywać do tradycji widocznej w obozie byłego prezydenta Aleksandara Vučicia, wokół którego skupiała się partia. Taka taktyka unikania silnych postaci pomagała też w tym, aby cała sieć prorządowych mediów nie atakowała konkretnych osób, nie wyciągała różnych faktów z ich przeszłości, co zdarzało się w przypadku poprzednich protestów wobec aktywistów i działaczy – mówi Nowinowski.

Dlatego też trudno wskazać jednoznacznie, kto będzie nowym premierem Serii. W przestrzeni medialnej pojawia się kilka nazwisk, ale żadne z nich nie zostało oficjalnie wskazane przez Listę Studencką. - Najpoważniejszym kandydatem wydaje się Dejan Šoškić, ekonomista, profesor Uniwersytetu w Belgradzie, który do 2012 roku, czyli do czasu, gdy władzę przejęła Serbska Partia Postępowa Aleksandra Vučicia, był prezesem Narodowego Banku Serbii. Przemawia za nim przede wszystkim fakt, że jako jeden z niewielu członków listy ma naprawdę poważne doświadczenie w zarządzaniu dużą instytucją – ocenia ekspert.

Program konkretnych zmian

Wśród zarzutów kierowanych pod adresem Listy Studenckiej pojawiał się m.in. brak jasnego programu wyborczego. Ten przedstawiono dopiero w samej końcówce kampanii wyborczej. Pojawiają się w nim jednak propozycję konkretnych zmian w wielu dziedzinach życia ważnych dla Serbów.

- Początkowo ruch skupiał się na głosach krytycznych wobec ustępującej władzy i hasłach powszechnie akceptowanych, takich jak walka z korupcją, przywrócenie normalnego funkcjonowania instytucji państwowych czy odsunięcie od władzy politycznych nominatów, za którymi jednak nie kryły się żadne konkretne działania. Te hasła wpłynęły na popularność ruchu i jednoczyły rzesze obywateli – przypomina Nowinowski.

Redakcja poleca

- W czasie kampanii wyborczej studenci opublikowali zawierający jedenaście punktów plan, w którym jest tylko kilka konkretnych postanowień, ale w opinii większości społeczeństwa to było wystarczające. To był ramowy pomysł na to, aby zmienić władzę i odpartyjnić instytucje, do którego uwagi zgłaszali tylko nieliczni analitycy i komentatorzy polityczni. Dopiero ostatniego dnia kampanii opublikowano obszerny program Listy Studenckiej – dodaje.

Analityk OSW wskazuje trzy ważne obszary, w których nowe władze będą chciały dokonać zmian, czasem wręcz rewolucyjnych. - Wśród priorytetów należy wymienić przede wszystkim, jak sami to nazywają, oswobodzenie mediów publicznych, które znajdowały się pod ścisłą kontrolą władzy i były instrumentem jej propagandy. Program zawiera m.in. rozpisanie konkursu na nowe władze telewizji publicznej, przywrócenie funkcjonalności ciało regulacyjnym, odpowiednikom naszej KRRiT, przydzielającym licencję dla mediów oraz ograniczenie aktywności państwowego operatora telekomunikacyjnego Telekom Serbia, który albo bezpośrednio, albo za pośrednictwem różnych spółek córek kontrolował działalność ponad 30 różnych mediów, mniej lub bardziej przychylnych poprzedniej władzy – mówi Jan Nowinowski.

- Drugą z najważniejszych rzeczy jest kontrola wszystkich podpisanych przez poprzedników umów, taki wielki audyt umów międzynarodowych i przetargów publicznych. Pod największą kontrolą znajdą się umowy podpisywane z chińskimi firmami, bowiem przyciąganie inwestycji z tego państwa było kluczowym instrumentem dla Vučića. Często władze serbskie dawały chińskim podmiotom bardzo szerokie koncesje, uprawnienia i wyłączenia z lokalnych przepisów środowiskowych czy budowlanych. A przy tym te umowy były utajniane, więc tak naprawdę dziś nie do końca wiemy, co tam się znajduje – analizuje.

Jego zdaniem można także spodziewać się czystek kadrowych na stanowiskach kierowniczych, choć zaznacza, że ich skala nie będzie tak duża, jak można byłoby sądzić. - Serbia jest jakby relatywnie niewielkim państwem i ma ograniczone zasoby kadrowe, więc pewnie nie będzie można wyrzucić wszystkich. Zresztą wspomniany przeze mnie Dejan Šoškić mówił, że ich celem jest zmienianie systemu, a nie ludzi. A co za tym idzie, ludzie, którzy będą pracować zgodnie z prawem, a nie partyjną dyrektywą, mają szansę pozostać na stanowiskach. Pomysł lustracji, czyli zakazu pełnienia funkcji państwowych, ma dotyczyć tylko osób, co do których jest podejrzenie, że łamały prawa obywatelskie czy prawa człowieka – ocenia.

Rząd tymczasowy?

 Przed wyborami Aleksandar Vučić przekonywał, że głos na niego oznacza stabilizację, a na Listę Studencką chaos. I choć Serbia nie była ostatnio synonimem stabilizacji, to jednak wielu ekspertów zastanawia się, jak będą wyglądały rządy ruchu, którego członkowie różnią się tak bardzo.

Zadawano sobie także pytanie, czy uda im się zachować jedność? - To będzie na pewno bardzo duże wyzwanie. Jeżeli przyjrzelibyśmy się kandydatom Listy Studenckiej, to są tam ludzie, których więcej dzieli niż łączy. Są z różnych miast, mają różne doświadczenia, specjalizują się w różnych dziedzinach, a spajał ich wspólny cel, jakim była zmiana władz. Natomiast warto pamiętać, że sam ruch i przyszły rząd, który zostanie przezeń utworzony, są trochę rozwiązaniem tymczasowym, wynikającym z potrzeby chwili. Po czternastu latach rządów Serbskiej Partii Postępowej kraj, a także serbska demokracja, znalazły się w trudnym położeniu, co sprawiło, że obywatele zdecydowali się na taki eksperymentalny krok i oddali władzę w ręce ruchu totalnie niepolitycznego – mówi Nowinowski.

Co więcej, zdaniem analityka, z założenia ten ruch nie nastawia się na to, by przejąć rządy w kraju na wiele lat. - Wątpię, aby rząd Listy Studenckiej przetrwał pełen czteroletni mandat. Na początku zresztą mówiło się, że będzie to rozwiązanie techniczne, rząd ekspercki na dziesięć miesięcy, może rok, którego zadaniem będzie wprowadzić najbardziej palące reformy, w tym też reformę systemu wyborczego i uaktualnienie rejestru wyborców w celu zagwarantowania sprawiedliwego procesu wyborczego w kolejnych wyborach parlamentarnych – uważa.

- Dopuszczam możliwość, że w obrębie samej listy powstaną nowe partie. Wokół ruch są osoby, które finalnie nie znalazły się na liście kandydatów, ale były związane z protestami, występowały na manifestacjach i mogą mieć ambicje polityczne. Są tam zresztą zarówno osoby o nastawieniu nacjonalistycznym, jak np. historyk literatury Milo Lompar, ale i bardziej liberalnie. Tak że może się okazać, że sukces Listy Studenckiej to nowe otwarcie dla całego systemu, całej sceny partyjnej w Serbii – dodaje.

- To będą bardzo burzliwe miesiące. Teraz w społeczeństwie panuje wielka euforia. Myślę, że niebawem ukonstytuuje się parlament i będzie możliwość wyboru rządu. Są nadzieje, aby nastąpiło to jeszcze w listopadzie, ale na pewno do końca roku. Pracy będzie mnóstwo, bo problemy przez 14 lat rządów SNS się nawarstwiły i na pewno będzie się w Serbii sporo działo – puentuje Jan Nowinowski.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET