`

Tragedia na Islandii. Turysta z Polski zginął w lodowcowej rzece

2 min. czytania
28.08.2026 07:41
Obserwuj nas na Google

39-letni mieszkaniec Środy Wielkopolskiej zginął podczas pobytu na Islandii. Mężczyzna wpadł do lodowcowej rzeki w kanionie Stuðlagil i został porwany przez silny nurt. Jego ciało odnaleziono po kilku godzinach poszukiwań.

Islandia, kanion
fot. S-E Arndt/Travel Collection/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gdzie doszło do tej tragedii.
  • Jakie były okoliczności zdarzenia.
  • Co wiadomo o zmarłym.

Tragedia na Islandii. Nie żyje Polak

Do tragedii doszło w poniedziałek około godz. 13:15 czasu lokalnego. Turysta został porwany przez silny nurt rzeki. W akcję poszukiwawczą zaangażowanych było około 100 osób, w tym policjanci i ratownicy medyczni. Na miejsce skierowano również śmigłowiec Straży Przybrzeżnej. Około godz. 22 odnaleziono ciało mężczyzny, które znajdowało się w jednej z podwodnych jaskiń. Jak ustalił „Głos Powiatu Średzkiego”, zmarły 39-latek był Polakiem, na co dzień mieszkał w Środzie Wielkopolskiej, a na Islandię przyjechał z grupą znajomych.

Świadkiem tragedii była przewodniczka Auðdís Tinna Hallgrímsdóttir, która przebywała w kanionie z grupą turystów. - Od razu zadzwoniłam na numer alarmowy, i biegłam wzdłuż brzegu, by informować policję na bieżąco o sytuacji. Ludzie nadbiegali z każdej strony i próbowali udzielić pomocy, ale bezskutecznie. To bez wątpienia jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakich doświadczyłam - obserwowanie, jak umiera człowiek i nie bycie w stanie nic z tym zrobić - przyznała.

Redakcja poleca

W rozmowie z portalem visir.is przewodniczka zaznaczyła, że warunki panujące w tym miejscu uniemożliwiają bezpośrednią próbę ratowania tonącej osoby. - To lodowa rzeka z bardzo silnym prądem - podkreśliła. Kanion Stuðlagil odwiedza rocznie około 200 tys. osób. To nie pierwszy śmiertelny wypadek w tym miejscu - w październiku 2024 roku utonęła tam zagraniczna turystka.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET