Tragedia na stoku w Austrii. Nie żyje 20-letni narciarz

1 min. czytania
08.04.2025 04:41
Obserwuj nas na Google

20-letni narciarz z Holandii zginął w poniedziałek w austriackim Tyrolu. Jak poinformowały miejscowe władze, mężczyzna wypadł z trasy podczas zjazdu na lodowcu Soelden i uderzył w armatkę śnieżną. Lekarz, który dostał na miejsce wypadku śmigłowcem, stwierdził zgon młodego Holendra.

Solden /Austria
fot. MARIUSZ GRZELAK/REPORTER

Z relacji kobiety, która widziała wypadek z gondoli wyciągu narciarskiego i która zaalarmowała służby ratunkowe, wynika, że podczas zjazdu z ekstremalnie stromego stoku, 20-latek stracił kontrolę nad nartami, wypadł z trasy i uderzył w stojącą siedem metrów dalej armatkę śnieżną. Zginął na miejscu, mimo że maszyna była okryta specjalnymi poduszkami bezpieczeństwa.

Jak poinformowały lokalne media, ojciec 20-latka, który zjeżdżał przed nim i nie widział, co się stało, jest pod opieką psychologów.

Według policji do wypadku doszło na trasie zjazdowej, na której co roku rozgrywane są zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim.

"Kluczowy punkt, bardzo długie strome zbocze, wymaga od narciarza nie tylko techniki jazdy, ale także mięśni" - napisał na swej stronie miejscowy ośrodek narciarski.

Źródło: RADIO ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET