`

Trump zaatakuje Iran? “Może dojść do jeszcze większego rozlewu krwi”

3 min. czytania
15.01.2026 14:33
Obserwuj nas na Google

- To była wymówka. Trudno uwierzyć, że Trump nagle zaufał liderom zbrodniczego reżimu - mówi w rozmowie z  RadioZET.pl amerykanista dr Karol Szulc. Według amerykańskich mediów Donald Trump w ostatniej chwili wstrzymał się z atakiem na Iran. Prezydent USA tłumaczył, że otrzymał zapewnienie od władz irańskich, że przestaną dokonywać egzekucji na protestujących opozycjonistach. 

fot. Zhao Dingzhe/Xinhua News/East News

W środę, 14 stycznia, władze Iranu poinformowały o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad krajem. Teheran nie podał powodu tej decyzji, ale zbiegła się ona z doniesieniami agencji Reuters o możliwym ataku ze strony USA.  

Według dr. Karola Szulca z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Uniwersytetu Wrocławskiego Donald Trump poczuł się bardzo pewnie po akcji pojmania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. To mogło być jednym z powodów grożenia Iranowi siłą.  

Redakcja poleca

- Chociaż wciąż nie przyniosła ona żadnych zdeklarowanych celów strategicznych, to  była jednak spektakularna. Wszyscy się zachwycali, co mogło wzbudzić w 81-letnim Trumpie poczucie sprawczości. Nie sądzę, żeby chodziło Trumpowi o sprzeciw wobec zbrodniczym działaniom Teheranu - mówi Szulc. 

"Trudno uwierzyć, że Trump nagle zaufał zbrodniarzom"

Irańskie władze nie zignorowały militarnych zapowiedzi USA. Zaapelowały do innych krajów Bliskiego Wschodu o podjęcie działań, które powstrzymają Stany Zjednoczone przed atakiem. Według agencji Iran groził też m.in. Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonym Emiratom Arabskim i Turcji, że w razie ataku USA odpowie uderzeniami na amerykańskie bazy znajdujące się na ich terytoriach. 

Zapowiedzi ataku USA na Iran poważnie potraktowały również europejskie kraje. Polska, Włochy i Hiszpania wezwały swoich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Iranu, a Wielka Brytania zamknęła ambasadę w Teheranie. 

Do ataku jednak nie doszło, bo Trump przekazał, że otrzymał zapewnienia o zaprzestaniu egzekucji ze strony irańskiego reżimu. Prezydent USA zapowiedział, że będzie przyglądał się sytuacji. Według amerykanisty dr. Karola Szulca bardziej prawdopodobnym powodem wstrzymania działań militarnych był brak gotowości wojsk amerykańskich.  

Redakcja poleca

- Z takim politykiem jak Trump nie jest łatwo ocenić, czy to co mówi, jest prawdziwe. Trudno uwierzyć, że Trump nagle zaufał liderom zbrodniczego reżimu. Przecież jeszcze niedawno atakował ich wraz z Izraelem - ocenia dr Szulc. 

Po tej decyzji Trumpa Pentagon miał zdecydować o powrocie żołnierzy USA do bazy Al-Udeid w Katarze, częściowo ewakuowanej w związku z możliwością irańskiego kontruderzenia. Wstrzymano także przygotowania bombowców w Stanach Zjednoczonych, które zostały wcześniej postawione w stan podwyższonej gotowości. 

Trump jednak zaatakuje Iran?

Czy Donald Trump zdecyduje się jednak zaatakować Iran? Według amerykanisty wciąż jest to możliwe, choć takie działania nie idą w parze z nową strategią amerykańską. - Bliski Wschód nie jest już strefą wpływów. Z nieoficjalnych kanałów słyszymy, że Izrael jest przeciwko atakowi na Iran. Natomiast, gdyby jego stanowisko się zmieniło, to Trump z chęcią przyłączyłoby się do ataku - mówi dr Karol Szulc. 

Dziennik „New York Times” ocenił, że jeśli jednak Trump zdecyduje się na atak militarny, to dojdzie do niego co najmniej za kilka dni. Według NBC News doradcy nie dali Trumpowi gwarancji, że uderzenie doprowadzi do upadku reżimu w Teheranie. 

Niestabilną sytuację w Iranie chcą wykorzystać uzbrojone grupy kurdyjskich separatystów. Próbowały one przedostać się z Iraku do Iranu, ale napotkały na opór Gwardii Rewolucyjnej. Kurdowie są jedną z największych mniejszości etnicznych zamieszkujących Islamską Republikę Iranu. 

Dr Karol Szulc ostrzega, że konsekwencje ataku USA na Iran mogą być nieprzewidywalne. Upadek reżimu wcale może nie oznaczać pokoju w tym kraju. - Po upadku reżimu grupy przestępcze, w tym Gwardia Rewolucyjna, mogłyby przejąć kontrolę. Wówczas mogłoby dojść do jeszcze większego rozlewu krwi - mówi amerykanista. 

Co się dzieje w Iranie? 

Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia w reakcji na pogarszającą się sytuację ekonomiczną, po czym szybko ogarnęły cały kraj i przerodziły się w jeden z największych od lat zrywów społecznych przeciwko irańskiemu reżimowi. 

Według szacunków mediów i organizacji pozarządowych podczas tłumienia protestów siły bezpieczeństwa zabiły od kilkuset do nawet 20 tys. osób, jednak ze względu na wprowadzoną przez Teheran blokadę internetu trudno uzyskać sprawdzone informacje dotyczące bieżących wydarzeń. 

Specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff spotkał się w miniony weekend (10-11.01) z synem byłego szacha Iranu Rezą Pahlawim. Rozmawiał z nim na temat protestów, co było pierwszym takim kontaktem między Białym Domem i przedstawicielem irańskiej opozycji od czasu rozpoczęcia antyrządowych protestów w Iranie. 

Kilka dni później sędzia Sądu Najwyższego i szef irańskiego sądownictwa Golamhosejn Mohseni Edżei zapowiedział, że uczestnicy protestów powinni zostać jak najszybciej osądzeni i ukarani. Zaznaczył, że może grozić im kara śmierci.  

 Źródło: Radio ZET, PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET