Burza wokół szpitala w Toruniu. 80 zł za godzinę "monitorowania czynności życiowych"

4 min. czytania
23.05.2024 13:38
Obserwuj nas na Google

80 zł za godzinę - tyle kosztuje dodatkowa opieka pielęgnacyjna w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu. Skierowane do pacjentów placówki pismo w tej sprawie wywołało burzę w sieci. Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, który udostępnił zdjęcie dokumentu, komentuje, że "zakres czynności to to, co powinno być w ramach NFZ". - Opieka pielęgnacyjna to nie opieka medyczna. To pielęgnacja na zasadzie podania pacjentowi szklanki wody czy poprawienia poduszki. To są czynności, które normalnie wykonywałaby np. rodzina - wyjaśnił w rozmowie z portalem RadioZET.pl rzecznik szpitala Eryk Milarski. Podkreślił, że w ostatnich kilkunastu latach nie było przypadku, by ktoś się na taką ofertę zdecydował.

Specjalistyczny Szpital Miejski w Toruniu
fot. Adam Wysocki/East News / x.com/kosik_md

Burza wokół szpitala w Toruniu. Internauci podzieleni

Pismo, podpisane przez dyrektorkę Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu, udostępnił w serwisie X Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej. W dokumencie czytamy, że "w związku z prawem pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej, realizacja tego prawa jest możliwa po zgłoszeniu do pielęgniarki oddziałowej zapotrzebowania na świadczenie takiej opieki przez pielęgniarkę szpitala".

Koszt takiej dodatkowej opieki to 80 zł za godzinę. W tej kwocie mieszczą się takie usługi jak pomoc w zaspokajaniu potrzeb fizjologicznych, toaleta ciała, karmienie i pojenie czy nawet czuwanie nad bezpieczeństwem oraz monitorowanie czynności życiowych i obserwacja pacjenta. "Jeden szpital właśnie wprowadził odpłatną dodatkową pielęgniarkę. Tylko, że zakres czynności to to, co powinno być w ramach NFZ. Tak sobie myślę, czy my tym samym właśnie nie odpalamy NFZ dwóch prędkości" - skomentował zdjęcie dokumentu Kosikowski.

W sieci zawrzało. Część internautów nie kryła oburzenia. "Czyli jak ktoś nie zapłaci, to tych wszystkich czynności nikt przy nim nie wykona?"; "Czyli kobieta po udarze będzie w swoich odchodach leżeć na sali 4-osobowej, jak rodzina nie zapłaci?" - czytamy w komentarzach. Niektórzy starali się bronić placówki: "Skoro wizyta prywatna jest płatna, to usługa pielęgniarki prywatnej też. To, że w ramach NFZ masz darmową konsultację neurologa - nie znaczy, że nie możesz iść prywatnie. Bo ona tam występuje w roli prywatnej. To dodatkowa pielęgniarka, a nie jedna z obecnych"

Redakcja poleca

Szpital wyjaśnia: taka usługa funkcjonuje od lat

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z toruńskim Specjalistycznym Szpitalem Miejskim. Rzecznik prasowy placówki Eryk Milarski wyjaśnił w rozmowie z portalem RadioZET.pl, że udostępniony w sieci dokument nie jest niczym nadzwyczajnym i wynika wprost z przepisów, a dokładnie art. 34 i 35 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. - W naszej opinii wszelkie upublicznianie w przestrzeni publicznej informacji o możliwości korzystania z dodatkowej opieki pielęgnacyjnej w ramach pobytu w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim nosi znamiona dezinformacji i wprowadzania opinii publicznej w błąd, gdyż szpital jest zobowiązany powyższymi przepisami do skorzystania z dodatkowej opieki pielęgnacyjnej - wyjaśnił rzecznik.

- Podnoszenie tego tematu do miana czegoś niesamowitego jest błędne. Ta ustawa nie jest z dziś czy wczoraj. To ustawa z 2008 roku. Dotychczas nikt tego tematu nie podejmował - podkreślił Eryk Milarski. Rzecznik dodał, że podobne ogłoszenie było w szpitalu już od dawna, a fakt, że widnieje na nim data 16 maja, wynika wyłącznie ze zmiany cennika. Szpital "urealnił stawki godzinowe", co miało zachęcić pielęgniarki do realizowania usługi. Dodał przy tym, że w ostatnich latach żaden pacjent się na nią nie zdecydował.

Na dodatkową opiekę nie ma chętnych. "Żadnego przypadku"

- Od dobrych kilkunastu lat nie odnotowaliśmy żadnego przypadku, by rodzina lub pacjent chcieli skorzystać z tego przysługującego im prawa - podkreślił rzecznik szpitala w rozmowie z portalem RadioZET.pl. Dodał też, że "opieka w szpitalu jest dobra, czego przykładem jest właśnie to, że rodziny i pacjenci nie korzystają z dodatkowych usług". Ponadto, dodatkową opiekę świadczą tylko pielęgniarki, które nie mają akurat dyżuru. - Nie może być tak, że pielęgniarka, która w danym momencie pełni dyżur, świadczy dodatkowe usługi. To są osoby, które wyraziły chęć w czasie wolnym i nie pełnią dyżuru na tym lub jakimkolwiek innym oddziale - powiedział.

- Opieka pielęgnacyjna to nie opieka medyczna. To pielęgnacja na zasadzie podania pacjentowi szklanki wody czy poprawienia poduszki. To są czynności, które normalnie wykonywałaby np. rodzina. Jeśli rodzina nie jest w stanie, nie ma czasu, a chce, by ktoś cały czas przy pacjencie był, nadzorował to to jest właśnie taka możliwość - powiedział Milarski.

Dopytaliśmy o wymienione w ogłoszeniu poszczególne usługi, które obejmuje dodatkowo płatna opieka. Hasło "monitorowanie czynności życiowych" z podaną wyżej ceną może bowiem budzić niepokój pacjentów. - Może brzmi to groźnie, ale czy monitorowaniem czynności życiowych nie jest np. sprawdzenie temperatury, dotknięcie czoła pacjenta? Jest. Czy tego typu rzeczy nie robi rodzina, będąc przy pacjencie? Również tego typu rzeczy robi. Może jest to górnolotnie nazwane, ale to nie oznacza, że jeżeli pielęgniarka realizująca to świadczenie weryfikuje stan pacjenta, to pielęgniarka dyżurująca na oddziale tego nie robi. Absolutnie tak nie jest. Pacjent cały czas podlega też kontroli pielęgniarek, które pełnią w tym momencie dyżur - podkreślił w rozmowie z portalem RadioZET.pl rzecznik toruńskiej placówki.

Postępowanie w tej sprawie wszczął rzecznik praw pacjenta. "Dodatkowa opieka pielęgnacyjna nie może polegać na udzielaniu świadczeń zdrowotnych, a tak wynika z treści zamieszczonego zdjęcia (szpital świadczenia te powinien zapewnić bez dodatkowych opłat we własnym zakresie w ramach umowy z NFZ)" - napisał w czwartek w serwisie X Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET