Miejskie media milczą o referendum ws. odwołania Jacka Sutryka. "Manipulacja"
Działacze SOS Wrocław złożyli wniosek o opublikowanie obwieszczenia w sprawie referendum - które dotyczy odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka - w miejskich mediach - m.in. w gazetce wroclaw.pl. Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia to ma być "test potwierdzający lub zaprzeczający propagandowej roli mediów samorządowych".
- Zdaniem ekspertów samorządy i podległe im jednostki nie powinny prowadzić działalności medialnej, np. wydawać swoich gazet, tylko ograniczyć się do wydawania biuletynów
- W obronie mediów samorządowych stanął między innymi Związek Miast Polskich, którego prezesem jest Jacek Sutryk
- Działacze SOS Wrocław - którzy są inicjatorami akcji referendalnej - postanowili "przeprowadzić test" niezależności miejskich mediów we Wrocławiu
Zbliża się koniec mediów samorządowych? Zdania są podzielone
Ministerstwo kultury chce ograniczeń w prowadzeniu medialnej działalności samorządów. Na Europejskim Kongresie Samorządów w Mikołajkach Maciej Wróbel, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawił propozycje ograniczeń w prowadzeniu działalności medialnej przez samorządy. Projekt ustawy zakłada możliwość publikowania jedynie biuletynów informacyjnych przez samorządy, przy czym ich liczba nie będzie mogła przekroczyć 12 wydań rocznie. Dodatkowo periodyki nie powinny "naśladować" niezależnej prasy, co wiąże się z brakiem treści o charakterze reporterskim czy publicystycznym. Dodatkowo z biuletynów mają zniknąć płatne reklamy.
W związku z tym przedstawiciele Związku Miast Polskich - którego prezesem jest Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia - stanęli w obronie mediów samorządowych na sejmowej komisji. "Przeciwko zamiarom zakazu lub ograniczenia możliwości wydawania prasy przez samorządy byli przedstawiciele organizacji samorządowych m.in.: Unii Metropolii Polskich, Związku Miast Polskich, Związku Powiatów Polskich i Związku Województw RP. Podkreślali oni, że media lokalne pełnią funkcję informacyjną, edukacyjną i służą promocji JST. Nie ma też żadnych badań potwierdzających, by media samorządowe negatywnie wpływały na rynek mediów lokalnych" - czytamy na stronie ZMP.
SOS Wrocław "testuje" miejskie media. Złożono wniosek
Według samorządowców "dzięki takim mediom mieszkańcy są na bieżąco informowani o działaniach władz lokalnych, planowanych inwestycjach czy wydarzeniach kulturalnych". - Sprzeciwiam się przedstawianiu roli samorządu i mediów samorządowych jako propagandowej, ona taka nie jest. Widzę ją jako rolę informującą o tym, co się dzieje w naszych lokalnych społecznościach, w której to prasie dowiadujemy się o wielu wydarzeniach, z którymi nie mielibyśmy możliwości zapoznać się i nasi mieszkańcy w przypadku prasy komercyjnej - mówił na posiedzeniu burmistrz Grodziska Mazowieckiego.
W związku z tym działacze SOS Wrocław postanowili "przeprowadzić test" niezależności mediów miejskich we Wrocławiu. Przypomnijmy, że od 23 stycznia trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Miejskie media nie informują jednak o tej inicjatywie mieszkańców. Wobec tego działacze SOS Wrocław złożyli specjalny wniosek. - Złożyliśmy do pani Magdaleny Okulowskiej, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która wydaje biuletyn, wniosek o zamieszczenie obwieszczenia o zamiarze przeprowadzenia referendum wraz z uzasadnieniem. Podobny wniosek skierowaliśmy do prezydenta Wrocławia, którego prosimy o opublikowanie informacji w BIP. Liczymy na szybką publikację - przekazał w czwartek na briefingu prasowym prezes SOS Wrocław i radny miejski Piotr Uhle.
"Jacek Sutryk stworzył gazetkę propagandową"
Do sprawy odniósł się również Jakub Janas. - Gazetka wroclaw.pl udaje medium niezależne, który udaje w ogóle medium, a jest finansowany z pieniędzy samorządowych. Z pieniędzy nas wszystkich, z budżetu miasta. Jacek Sutryk stworzył gazetkę propagandową po to, aby mówić, że jest super i że będzie tylko lepiej, a wszyscy wiemy, komu to zawdzięczamy. A tak naprawdę ta gazetka nie informuje o wszystkich informacjach z miasta. Dzisiaj mówimy "sprawdzam", zobaczymy, czy zostanie nasza informacja o zamiarze podjęcia referendum opublikowana - stwierdził. - Ja niestety patrzę na to, co pojawiało się na tym portalu i w tej gazetce przez ostatnie lata i mam duże obawy, że ta informacja jednak się tam nie pojawi - dodał Janas.
Z kolei Krystian Adamski z SOS Wrocław oznajmił, że trzeba zacząć "otwarcie mówić o jawnej propagandzie finansowanej z naszych podatków". - Miejski biuletyn wydawany przez spółkę ARAW stał się narzędziem manipulacji, które, zamiast przekazywać rzetelne informacje, wyłącznie maskuje realne problemy miasta i kreuje fałszywy obraz sukcesu. To niedopuszczalne marnotrawstwo publicznych funduszy. [...] Mieszkańcy nie potrzebują być bombardowani każdą drobiazgową informacją o przysłowiowo załatanej dziurze w drodze, gdyż realne zmiany są najważniejszym dowodem na skuteczność działań władz. Zamiast polegać na medialnej narracji, lepiej, aby pieniądze publiczne były inwestowane bezpośrednio w poprawę infrastruktury i rozwój osiedli - stwierdził Adamski.
Miliony za wydawanie bezpłatnego biuletynu
Przypomnijmy, że o sprawie miejskich mediów we Wrocławiu pisaliśmy już w ubiegłym roku. Wówczas okazało się, że w 2024 roku wrocławianie za wydawanie bezpłatnego biuletynu wroclaw.pl zapłacą 3 mln 630 tys. zł brutto. Do sprawy odniósł się również doktor habilitowany Adam Szynol - medioznawca z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.
- Zawsze jednoznacznie popierałem rozwiązanie zero-jedynkowe, czyli zabraniające JST prowadzenia działalności medialnej. Jest ku temu wiele powodów. Po pierwsze: mamy zbyt wiele dowodów na to, że gminy nadużywają swobody w prowadzeniu tej działalności. Jaskrawo widać to w przypadku dużych miast (np. Wrocław, Kraków, Łódź), w których budżety przeznaczane na "działalność medialną" to już kilka-kilkanaście milionów rocznie. Tyle tylko, że to nie jest działalność stricte medialna, a często łącząca elementy dziennikarstwa z public relations, a niejednokrotnie z autopromocją czy wręcz propagandą (sukcesu) - stwierdził wówczas ekspert.
Dr Adam Szynol przyznał również, że media te nie są w stanie pełnić funkcji kontrolnej wobec samorządów, bo są przez nie prowadzone i finansowane. - W mniejszych samorządach też mamy przykłady takiej działalności, gdzie w lokalnej gazecie samorządowej z niemal każdej strony na czytelników spogląda uśmiechnięty wójt czy sołtys. A chyba nie o to chodzi w działalności medialnej. Odbywa się to na koszt podatnika, który w zasadzie nie ma możliwości zaprotestowania. Pieniądze i tak zostaną wydane - zaznaczył ekspert.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET