`

Wrocławianie płacą miliony za bezpłatne "gazetki Sutryka". Mamy komentarz eksperta

5 min. czytania
05.09.2024 16:35
Obserwuj nas na Google

3 mln 630 tys. zł brutto - tyle w 2024 roku zapłacą wrocławianie za wydawanie bezpłatnego biuletynu wroclaw.pl, który przez niektórych mieszkańców został złośliwie okrzyknięty "propagandową gazetką Sutryka". Medioznawca Adam Szynol w rozmowie z portalem RadioZET.pl przyznał, że odbywa się to na koszt podatnika, który w zasadzie nie ma możliwości zaprotestowania. Ale Związek Miast Polskich - na czele z Jackiem Sutrykiem - twierdzi, że "propozycja zakazu wydawania prasy przez JST to pogwałcenie prawa do informowania mieszkańców". 

Wroclaw.pl - biuletyn
fot. JAROSLAW JAKUBCZAK/POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Radni: Nie zgadzamy się na tworzenie propagandowych tub

Burzliwa dyskusja na temat rzetelności wrocławskich mediów rozpoczęła się już w 2023 roku. W czerwcu - podczas sesji Rady Miejskiej Wrocławia - radny Piotr Uhle poruszył wątek finansowania portalu i bezpłatnego biuletynu informacyjnego wroclaw.pl wydawanego przez Agencję Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Jak twierdził wówczas radny, gminne pieniądze "są spalane między innymi na tubę propagandową pana prezydenta Jacka Sutryka". Podobnych głosów było więcej.

Do tego stopnia, że w lipcu 2023 roku ruch społeczny Nowa PL rozpoczął kontrolę w spółce ARAW. - Chcemy transparentnej i zdrowej sytuacji na wrocławskim rynku medialnym i nie zgadzamy się na tworzenie propagandowych tub, dlatego zaczęliśmy kontrolę w spółce, która wydaje i prowadzi portal wroclaw.pl - przyznał wówczas radny miejski Piotr Uhle. Z kolei Jolanta Niezgodzka dodała: - Biuletyn wroclaw.pl jest gazetką z największym tygodniowym nakładem na Dolnym Śląsku. [...] W 2023 - na rok przed wyborami - nakład został zwiększony dwukrotnie - od stycznia nakład każdego wydania to 120 tysięcy, a od maja 140 tysięcy. 140 tysięcy gazetek drukowanych co tydzień - dodała. Przypomnijmy, że po raz pierwszy biuletyn ukazał się we wrześniu 2019 roku. Początkowo wydawany był raz w miesiącu. Obecnie jest to tygodnik. Nakład pierwszego numeru to 35 tys. egzemplarzy.

Wrocławianie płacą miliony za bezpłatne gazetki. Czy słusznie?

Portal RadioZET.pl postanowił więc sprawdzić, ile obecnie kosztuje utrzymanie portalu i biuletynu wroclaw.pl. Z prośbą o komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do spółki Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że w okresie lipiec-sierpień 2024 roku nakład biuletynu wroclaw.pl wynosił 80 tys. egzemplarzy - "ze względu na sezon wakacyjny". Obecnie jest to 120 tys. sztuk. Dla porównania - średni jednorazowy nakład "Polityki" z 2021 roku wynosił 125 469, a "Tygodnika Do Rzeczy" - 56 865 (dane z Polskiego Badania Czytelnictwa). Dalej - wydruk 80 tys. egzemplarzy kosztował wrocławian 22 464 zł brutto, wydruk 120 tys. egzemplarzy - 32 400 zł brutto. Dodatkowo:

  • Całkowity koszt wydawania biuletynu wroclaw.pl w 2024 roku wyniesie 3 mln 630 tys. zł brutto,
  • Koszt wydania biuletynu i utrzymanie portalu wroclaw.pl w 2024 roku wyniesie 7 mln 450 tys. zł brutto.

"Jednocześnie należy podkreślić, że w poszczególnych latach koszt ten różnił się bardzo ze względu na wiele zmiennych, które występowały, jak np. akcje specjalne związane z COVID-19 czy wojna na Ukrainie. Odnosząc się także do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji o koszcie druku biuletynu od 2019 roku informujemy, iż poprawna wysokość kosztów druku wynosi 5,6 mln zł brutto" - przekazali nam przedstawiciele spółki ARAW. W przesłanej odpowiedzi podkreślono również, że "dzięki wydawaniu papierowego biuletynu można dotrzeć do wielu mieszkańców (w szczególności osób wykluczonych cyfrowo) z najważniejszymi informacjami i wydarzeniami we Wrocławiu".

Redakcja poleca

Tymczasem - jak podkreślił w ubiegłym roku radny miejski Piotr Uhle - sam portal wroclaw.pl "udaje niezależne media, publikując nawet treści plotkarskie". - Co najchętniej klikali wrocławianie w maju i czerwcu na portalu wroclaw.pl? Wśród najbardziej poczytnych artykułów były m.in. te o pałacu znanego aktora na Dolnym Śląsku i koronacji Karola III. Jakie ważne zadania gminy są realizowane w ten sposób? To jest informowanie o funkcjonowaniu miasta, czy konkurowanie z lokalnymi mediami w bardzo konkretnej niszy? - dopytywał Uhle.

ZMP grzmi o "pogwałcaniu prawa do informowania mieszkańców"

Dyskusja o bezpłatnych gazetkach wybrzmiała na nowo. Działalność medialna samorządów od lat wzbudza kontrowersje, dlatego też pojawiła się opublikowana przez resort kultury koncepcja wdrożenia do polskiego porządku prawnego Europej­skiego Aktu o Wolności Mediów (EFMA). Rozważane jest wprowadzenie całkowitego zakazu pro­wadzenia działalności medialnej przez jednostki samorządu terytorialnego oraz podmioty podległe tym jednostkom. W związku z tym Związek Miast Polskich - którego prezesem jest Jacek Sutryk - 2 września 2024 roku opublikował swoje stanowisko w tej sprawie. 

Według ZMP "użyte w koncepcji argumenty są nieobiektywne", a przytoczone "sposoby działania gmin, stanowiące pretekst do proponowanych w ustawie ograniczeń, dotyczą niewielkiego odsetka samorządów, które nadużywają swoich praw. Dla większości samorządów posługiwanie się taką argumentacją jest wysoce krzywdzące". ZMP nie zgadza się również z twierdzeniem, że aktywna działalność JST ma negatywny wpływ na rynki mediów lokalnych. Reasumując, stanowisko ZMP w tej sprawie brzmi: "propozycja zakazu wydawania prasy przez JST to pogwałcenie prawa do promowania miasta i informowania mieszkańców dostępnymi środkami komunikacji". Czy rzeczywiście tak jest? O odpowiedź na to pytanie poprosiliśmy eksperta. 

Medioznawca: Gminy nadużywają swobody w prowadzeniu działalności medialnej

O komentarz w sprawie rozważań nad zakazem prowadzenia działalności medialnej przez samorządy poprosiliśmy doktora habilitowanego Adama Szynola - medioznawcę z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. - Wielokrotnie wypowiadałem się w tej sprawie i zawsze jednoznacznie popierałem rozwiązanie zero-jedynkowe, czyli zabraniające JST prowadzenia działalności medialnej. Jest ku temu wiele powodów. Przedstawię więc kilka z nich. Po pierwsze: mamy zbyt wiele dowodów na to, że gminy nadużywają swobody w prowadzeniu tej działalności. Jaskrawo widać to w przypadku dużych miast (np. Wrocław, Kraków, Łódź), w których budżety przeznaczane na "działalność medialną" to już kilka-kilkanaście milionów rocznie. Tyle tylko, że to nie jest działalność stricte medialna, a często łącząca elementy dziennikarstwa z public relations, a niejednokrotnie z autopromocją czy wręcz propagandą (sukcesu) - podkreślił wrocławski medioznawca. 

Dr Adam Szynol przyznał również, że media te nie są w stanie pełnić funkcji kontrolnej wobec samorządów, bo są przez nie prowadzone i finansowane. - W mniejszych samorządach też mamy przykłady takiej działalności, gdzie w lokalnej gazecie samorządowej z niemal każdej strony na czytelników spogląda uśmiechnięty wójt czy sołtys. A chyba nie o to chodzi w działalności medialnej. Odbywa się to na koszt podatnika, który w zasadzie nie ma możliwości zaprotestowania. Pieniądze i tak zostaną wydane - zaznaczył ekspert. 

Kolejnym argumentem jest problematyczna kwestia płatnych ogłoszeń. - Część z tych mediów nie tylko próbuje prowadzić quasi-dziennikarską aktywność, ale także pozyskuje płatne ogłoszenia (czasem także reklamy) z rynku, co jest absolutnie niedopuszczalne i dostrzegane przez Regionalne Izby Obrachunkowe (m.in. we Wrocławiu i Łodzi) - podkreślił dr Szynol. Zapytaliśmy go również o stanowisko Związku Miast Polskich w tej sprawie. - Nie przemawia do mnie argumentacja ZMP, co do prawa do informowania. Nikt im tego prawa nie zabiera. Nie sądzę, by nowe regulacje zabraniały samorządom prowadzenia np. profilu w mediach społecznościowych czy zwoływania konferencji prasowych. Poza tym, dysponują budżetami z zapisanymi środkami na promocję swoich działań - wtedy jest to transparentne i nie udaje aktywności dziennikarskiej, którą autopromocja i PR nie jest.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET