Dlaczego wrocławski aquapark płacił radnym setki tysięcy zł? "Kuriozalne tłumaczenie"
Czterech wrocławskich radnych było zatrudnionych i sowicie opłacanych przez miejską spółkę Aquapark. Rekordzista zarobił łącznie ok. 200 tys. zł. Tomasz Darłak - radca prawny i radny osiedlowy - próbuje dociec, za co konkretnie otrzymali oni tak wysokie wynagrodzenia. Aquapark nie chce jednak udostępnić dokumentów, zasłaniając się "prawem do prywatności".
Wrocławscy radni zarabiali w miejskiej spółce krocie
Pod koniec maja pisaliśmy o tym, że czterech wrocławskich radnych - Bohdan Aniszczyk, Dominik Kłosowski, Marta Kozłowska i Jarosław Krauze - dorabiało sobie w miejskiej spółce Aquapark. Mimo że do zadań radnych należy m.in. jej kontrolowanie. Tomasz Darłak, radca prawny, zapytał wówczas miejską spółkę, czy w latach 2018-2023 (okres poprzedniej kadencji Rady Miejskiej Wrocławia) spółka dokonywała jakichkolwiek transferów finansowych na rzecz osób pełniących funkcję Radnego Miejskiego. Pytanie to zadał - zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej - 3 stycznia 2024 roku. Odpowiedź nadeszła po ponad pięciu miesiącach, czyli po wyborach.
Portal RadioZET.pl zwrócił się z prośbą o komentarz do rzecznika prasowego wrocławskiego aquaparku. Zapytaliśmy, za co konkretnie radni otrzymali tak sowite wynagrodzenia (przypomnijmy, że np. Jarosław Krauze zarobił w miejskiej spółce w 2019 roku aż 64 018,71 zł, a Dominik Kłosowski - 200 600 zł za rok 2021, 2022 i 2023). Rzeczniczka Aquaparku Wrocław, Adrianna Pawlicka w przesłanej nam odpowiedzi napisała, że o zatrudnieniu czterech radnych zdecydowało przede wszystkim "bogate doświadczenie zawodowe" potrzebne do realizacji konkretnych zadań oraz "doskonała znajomość Wrocławia i problematyki związanej z jego funkcjonowaniem jako dużej aglomeracji miejskiej".
Wyjaśnienia te były jednak dość ogólnikowe. "Wystąpiłem do spółki z wnioskiem o udostępnienie mi umów zawartych z w/w radnymi, wystawionych przez nich rachunków za wykonane prace, protokołów odbioru i akceptacji wykonanych prac itp. w celu ustalenia, jakie konkretnie prace zostały wykonane w rzeczywistości" - napisał Tomasz Darłak na swoim profilu w mediach społecznościowych. W przypadku braku tego typu dokumentacji radca prawny wniósł o ujawnienie, kto konkretnie w imieniu spółki, w oparciu o jakie informacje i dowody dokonywał rzeczywistego rozliczenia wykonanych przez tych radnych czynności. W końcu nadeszła odpowiedź.
Wrocławski aquapark odmówił ujawnienia dokumentów
Co ciekawe, wrocławski aquapark wydłużył termin rozpoznania sprawy do 5 sierpnia 2024 roku, twierdząc, że do ujawnienia takich dokumentów potrzebna jest... zgoda radnych, którzy byli tam zatrudniani na umowy zlecenie. "Jest to oczywiście tłumaczenie kuriozalne, gdyż żadna zgoda tychże radnych nie jest wymagana. Takie rozwiązanie doprowadziłoby przecież do zablokowania możliwości korzystania z narzędzi przewidzianych ustawą o dostępie do informacji publicznej" - podkreślił Darłak.
Z kolei już 2 sierpnia aquapark odmówił mu wydania żądanych dokumentów, uzasadniając to "prawem do prywatności" czwórki radnych; żaden z nich nie złożył oświadczenia o wyrażeniu zgody na udostępnienie dokumentów ujawniających, za co otrzymali wynagrodzenia i czy zlecone im czynności zostały wykonane. "To już naprawdę wygląda na jawną kpinę z inteligencji i poczucia przyzwoitości wrocławian. Decyzja oczywiście zostanie zaskarżona do sądu, ale jeśli ktoś liczy, że do czasu wyroku sprawa przycichnie, to również jest w błędzie" - zapowiedział Tomasz Darłak.
Warto jednak podkreślić, że spółka dobrowolnie ujawniła dane osobowe radnych oraz wysokość wynagrodzenia otrzymanego przez nich w poszczególnych latach pracy w aquaparku. Z kolei rzeczniczka prasowa przesłała mediom informacje o tym, dlaczego i za co otrzymywali oni te pieniądze. "Wnioskowane przeze mnie dokumenty nie powinny więc zawierać żadnych innych informacji ponad te, które zostały już ujawnione. Natomiast znajomość ich treści pozwoliłaby na weryfikację tego, czy przekazane przez spółkę informacje są rzeczywiście prawdziwe, czy zlecone radnym prace zostały rzeczywiście wykonane i prawidłowo rozliczone, czy wynagrodzenie pobrane przez radnych było adekwatne do wykonanych przez nich prac itp." - stwierdził Tomasz Darłak. "Czy to jest rzeczywisty powód odmowy udostępnienia tychże dokumentów? Czego obawiają się radni i Zarząd Spółki, że uciekają się do tak kuriozalnej argumentacji?".
W mediach społecznościowych pojawiają się również komentarze wrocławian w tej sprawie. "Chyba powód tego tajnego przez poufne jest oczywisty - radni nie wykonywali żadnych istotnych prac, a wiemy to chociażby z tego, jak ułomnie funkcjonują obiekty, od których brali naszą kasę" - napisała jedna z internautek. "Audyty! Bo to jest niekończąca się historia kpiny z obywatelek i obywateli" - dodała kolejna mieszkanka Wrocławia. Portal RadioZET.pl skontaktował się z Aquaparkiem Wrocław i poprosił o wyjaśnienie, dlaczego podjęto decyzję o odmowie wydania tychże dokumentów, mimo że wcześniej ujawniono już dane osobowe i wysokość wynagrodzenia radnych. Na razie czekamy na odpowiedź.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET