Strajkujący studenci z Wrocławia są szykanowani? "Pracownik szantażował i groził"
Strajki studentów w całej Polsce rozpoczęły się już dwa miesiące temu. Protestują również młodzi ludzie z Wrocławia - propalestyńska okupacja trwa. Atmosfera robi się coraz bardziej niespokojna. Jeden z pracowników uczelni wezwał policję do protestujących, a - jak podaje "Gazeta Wyborcza" - wcześniej miał wyzywać jednego z nich od "czarnulków".
Wrocław. Studenci protestują od wielu dni
Strajk okupacyjny studentów na Uniwersytecie Wrocławskim rozpoczął się 3 czerwca. Grupa studentów domaga się przede wszystkim publicznego, stanowczego i jednoznacznego potępienia ataku Izraela na Strefę Gazy oraz okupacji Palestyny. Wówczas zajęli oni trzy sale w budynku przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. - Po rozmowach z przedstawicielami uczelni ustalono reguły przebywania w budynku. Studenci przedstawili też swoje postulaty, te same, które już 27 maja osobiście wręczyli Rektorowi UWr - przekazała portalowi RadioZET.pl w czerwcu Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Wrocławskiego.
Obecnie okupacja poszerzyła się o nową przestrzeń - salę nr 29 w budynku Instytutu Kulturoznawstwa przy ul. Szewskiej 50. Strajkujący zapewniają, że nie opuszczą gmachu, jeżeli rektor nie spełni ich żądań. Protestujący chcą nie tylko publicznego potępienia przez władze uczelni ataku Izraela na Strefę Gazy i okupacji Palestyny - domagają się również ujawnienia listy izraelskich firm, uczelni i ośrodków badawczych, z którymi uniwersytet utrzymuje relacje. W dalszych krokach uczelnia miałaby je zerwać. Wcześniej rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Robert Olkiewicz - wraz z Konferencją Rektorów Uniwersytetów Polskich - zaapelował do władz i narodów krajów Izraela i Palestyny o zakończenie konfliktu oraz do studentów o jak najszybsze zakończenie okupacji.
Strajkujący studenci są szykanowani?
Strajkujący zapewniają jednak, że nie mają zamiaru zakończyć protestu, dopóki nie zostaną spełnione żądania. - W myśl rektora UWr uniwersytet ma być milczący, pusty i bierny. My myślimy inaczej. Dlatego chcemy jasno zaznaczyć, że z Szewskiej 50/51 się nie ruszamy - mówili "Gazecie Wyborczej" studenci. Atmosfera robi się jednak coraz bardziej nerwowa. Studenci w trakcie trwania protestu organizują również różne wydarzenia związane z kulturą palestyńską. Z czasem stały się one dla niektórych obiektem drwin.
- Po rozpoczęciu okupacji sali nr 29 w pomieszczeniu pojawił się pracownik administracji zachowujący się agresywnie w stosunku do protestujących - relacjonowali studenci w rozmowie z "GW". - Szantażował i groził, mówiąc "Chcecie, to ja wam tak utrudnię życie, że będziecie w szoku". Jedną z protestujących niebiałych osób nazwał "czarnulkiem".
Ponadto pracownik ten miał wynieść z sali różne przedmioty, których potrzebowali strajkujący - m.in. wiatrak, herbatę i czajnik. Próba porozumienia się nie przyniosła żadnych rezultatów - studenci twierdzą, że nie dało się z nim porozmawiać. Usiłowali również przedstawić dokument Zasad Pokojowego Protestu Okupacyjnego, ale mężczyzna zapewnił, że zna jego treść i nie ma ona dla niego żadnego znaczenia. Dodatkowo grupa studentów została rozdzielona w dwóch budynkach bez możliwości wychodzenia w ciągu nocy.
- Po zamknięciu drzwi od budynków z powodu braku dostępu do toalet i bieżącej wody nie ma możliwości również spania w przestrzeni patio, w której są dwa namioty. Zamknięcie drzwi jest też niepokojące ze względu na bezpieczeństwo osób znajdujących się w budynku. Naszym zdaniem jest to niezgodne z zasadami BHP - powiedział jeden z protestujących. W końcu konflikt się zaostrzył, a pracownik wezwał policję. - W rozmowie z policją przekazał, że osoby protestujące nie pozwalają mu na wejście do pomieszczeń, które powinien skontrolować. Dlatego poprosił o przyjazd służb, gdyż nie miał możliwości wykonywania czynności służbowych - opowiadali strajkujący. Portal RadioZET.pl z prośbą o komentarz w tej sprawie zwrócił się do uczelni - na razie czekamy na odpowiedź.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET