Wysokie kary za brak segregacji śmieci. Odpowiedzialność może spaść na wszystkich

4 min. czytania
23.07.2024 13:29
Obserwuj nas na Google

Wrocławianie mają problem z segregacją śmieci? W 2023 r. od mieszkańców odebrano prawie 300 tys. ton odpadów, z czego 182 tys. ton stanowiły zmieszane odpady komunalne, czyli tak naprawdę odpady resztkowe. - To jest zastanawiające i dość niepokojące - mówi portalowi RadioZET.pl Aleksandra Palus, rzecznik prasowy spółki Ekosystem, która odpowiada m.in. za unieszkodliwianie odpadów komunalnych na terenie Gminy Wrocław. Wrocławski magistrat zapowiada kary. Najwięcej kontrowersji budzi tzw. odpowiedzialność zbiorowa. 

Śmieci
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER - zdj. ilustracyjne

Wrocławianie nie segregują śmieci? Dane niepokoją 

Jak wynika z danych udostępnionych przez Ekosystem, w minionym roku od mieszkańców Wrocławia odebrano prawie 300 tys. ton odpadów, z czego 182 tys. ton stanowiły zmieszane odpady komunalne. Jak się zatem okazuje, ponad połowę wszystkich wytworzonych przez nas w minionym roku śmieci stanowiły odpady zmieszane. - To jest zastanawiające i dość niepokojące. Przeprowadziliśmy z Politechniką Wrocławską badania, które pokazały, co - jako wrocławianie - wrzucamy do czarnego pojemnika. Okazuje się, że znalazło się tam łącznie aż 68 proc. odpadów, które powinny trafić do innych pojemników - mówi nam Aleksandra Palus. - Powinniśmy lepiej segregować nasze odpady. Nie możemy zakładać, że ktoś to zrobi za nas. 

Ten wynik niepokoi także w kontekście powszechnie obowiązującego prawa. Wrocław, jak wszystkie gminy w Polsce, jest zobowiązany do osiągania ściśle określonych poziomów recyklingu. Nieposegregowane odpady, oddane jako odpady zmieszane, to realne szkody dla środowiska, marnotrawstwo surowców, ale i ryzyko nałożenia na gminę kar za niezrealizowane poziomy recyklingu. Wrocławski magistrat postanowił zatem interweniować. Na mieszkańców, którzy nie będą segregować śmieci, czekają kary. Co ciekawe, nawet ci, którzy to robią, mogą zapłacić więcej za wywóz odpadów - wszystko przez tzw. odpowiedzialność zbiorową. Na czym to dokładnie polega? O tym portalowi RadioZET.pl opowiedział Michał Guz z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia. 

Redakcja poleca

Będą kary za brak segregacji śmieci 

W jaki sposób i dlaczego wrocławski magistrat zamierza karać mieszkańców, którzy nie segregują śmieci? Odpowiedzi udzielił Michał Guz. - Obowiązek segregowania śmieci wynika z sejmowej ustawy "o utrzymaniu czystości i porządku w gminach". Nie ma żadnej prawnej możliwości zadeklarowania się z góry "ja nie będę segregował" Z ustawy jasno wynika: wszyscy mają segregować - oznajmia Michał Guz. - To samo prawo mówi, że w przypadku niedopełnienia przez właściciela nieruchomości obowiązku selektywnego zbierania odpadów komunalnych, podmiot odbierający odpady przyjmuje je jako niesegregowane (zmieszane). Następnie powiadamia o tym - w naszym wrocławskim przypadku - prezydenta miasta oraz właściciela nieruchomości. W takiej sytuacji wszczynane jest postępowanie administracyjne, którego finałem jest naliczenie opłaty podwyższonej za odpady za miesiąc (lub miesiące), kiedy stwierdzono choćby jednorazowy brak segregacji. Co tu jest istotne: jeśli w toku postępowania potwierdzono brak segregacji, ustawa mówi, że prezydent ma obowiązek zastosować opłatę podwyższoną. 

W jaki sposób naliczana jest taka opłata? - Opłata podwyższona ma być minimum dwukrotnie wyższa od stawki podstawowej, a maksymalnie - czterokrotnie wyższa. We Wrocławiu stosujemy najniższą opłatę podwyższoną, na jaką pozwala nam sejmowa ustawa, a więc dwukrotność - tłumaczy Michał Guz. - Jeśli w kolejnym miesiącu odpady są posegregowane, opłata wraca oczywiście do bazowej stawki. Opłata dodatkowa jest pobierana tylko za miesiąc (lub miesiące), w których choćby raz stwierdzono brak segregacji - dodaje. Jednocześnie warto podkreślić, że podwyższona opłata jest rekompensatą dla gminy, która ponosi dodatkowy, wyższy koszt zagospodarowania niewłaściwie zebranych odpadów komunalnych. 

Wrocławian czeka "odpowiedzialność zbiorowa"? 

Jak na razie najwięcej kontrowersji wywołuje fakt, że dodatkową opłatą może zostać obciążony nawet ten, kto taką selekcję robi. Wrocławski magistrat zachęca więc mieszkańców, by - dla własnego dobra - zwracali uwagę sąsiadom i przypominali o zasadach dotyczących segregacji odpadów. - Zgodnie z prawem, jeśli odpady są odbierane z nieruchomości wielolokalowej, czyli np. budynku spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty mieszkaniowej, opłata podwyższona jest nakładana na całą wspólnotę - podkreśla Michał Guz. - Chcemy uświadomić mieszkańców, że niewykonywanie obowiązku, który wynika z prawa obowiązującego wszystkich w całej Polsce, uderza po kieszeni nie tylko ich osobiście, ale także cały Wrocław (czyli na koniec - uderza po kieszeni nas wszystkich). Gminy mają bowiem obowiązek uzyskiwać określony poziom recyklingu odpadów komunalnych. 

Już w ubiegłym roku, tak jak każdy samorząd w Polsce, stolica Dolnego Śląska miała do wykonania limit 35 proc. i nie udało się go wypełnić (Wrocław osiągnął nieco poniżej 30 proc.). Z tego tytułu miasto będzie płaciło kilkumilionową karę, której ostateczną wysokość wkrótce naliczy nam Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. - Funkcjonujemy jako wspólnota i jako wspólnota niestety, ale ponosimy skutki nieodpowiedzialnych działań jednostek. Jeśli "obrazimy się" na prawo, które przewidziano sejmową ustawą i nie będziemy segregować "bo nie", to kary za brak segregacji w najbliższych latach nałożone na miasto Wrocław pójdą w miliony złotych. Miliony, które de facto są pieniędzmi nas wszystkich - zaznacza Guz. 

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Wrocławia" na Facebooku!

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET