„Co 30 minut tracimy jedno życie”. W DRK padł tragiczny rekord
Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga przybiera rekordowe rozmiary. Liczba potwierdzonych zakażeń przekroczyła już 5 tys., a niemal połowa zakażonych zmarła. Wirus rozprzestrzenia się pięć razy szybciej niż podczas wcześniejszych epidemii w kraju.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile przypadków eboli potwierdzono w DRK i ile osób zmarło.
- Dlaczego obecna epidemia rozwija się szybciej niż poprzednie.
- Co utrudnia opanowanie epidemii i czy jest już zatwierdzona szczepionka.
Ponad 5 tys. zakażeń. Epidemia eboli w DRK bije tragiczne rekordy
Najnowsze dane kongijskiego instytutu zdrowia publicznego wskazują na 5021 potwierdzonych przypadków eboli i 2378 zgonów. Tym samym obecna epidemia stała się największą w historii Demokratycznej Republiki Konga zarówno pod względem liczby zakażeń, jak i ofiar śmiertelnych.
- Co 30 minut tracimy jedno życie. Ebola wygrywa w Demokratycznej Republice Konga. Nie możemy pozwolić, żeby wirus był szybszy od nas - powiedział Tom Fletcher, koordynator pomocy humanitarnej ONZ, apelując o zwiększenie środków na walkę z epidemią.
Poprzednia najtragiczniejsza epidemia w DRK trwała w latach 2018-2020. Wówczas odnotowano 3481 przypadków i 2299 zgonów. Obecna epidemia, którą władze oficjalnie ogłosiły 15 maja, przekroczyła te liczby w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
W skali świata gorszy bilans miała dotychczas tylko wielka epidemia eboli w Afryce Zachodniej w latach 2014-2016. W Gwinei, Liberii i Sierra Leone odnotowano wówczas 28,6 tys. przypadków i ponad 11,3 tys. zgonów.
Obecna epidemia rozwija się pięć razy szybciej niż poprzednie
Niepokój ekspertów budzi przede wszystkim tempo obecnej epidemii. Według danych przytoczonych przez Reutersa, przedstawiciele służb zdrowia oceniają, że na tym etapie zakażenia rozprzestrzeniają się około pięć razy szybciej niż podczas wcześniejszych epidemii eboli w DRK.
Skalę problemu pokazuje również szybko rosnąca liczba ofiar. Liczba zgonów zwiększyła się z tysiąca do dwóch tysięcy w czasie krótszym niż miesiąc. Podczas epidemii z lat 2018-2020 przekroczenie granicy dwóch tysięcy zgonów zajęło ponad rok.
Sytuację utrudnia również wykrywanie osób zakażonych. Według oficjalnych danych około 70-80 proc. nowych przypadków nie ma ustalonego związku ze znanymi wcześniej łańcuchami zakażeń. Oznacza to, że wirus krąży w populacji w sposób, którego służby sanitarne nie są w stanie w pełni śledzić.
Epidemia objęła już sześć prowincji. W ostatnich dniach zakażenie potwierdzono również w prowincji Bas-Uele na północnym wschodzie kraju.
Wirus mógł krążyć miesiącami, zanim wykryto epidemię
Jedną z przyczyn obecnej sytuacji było późne rozpoznanie zagrożenia. Badanie opisane przez Reutersa wskazuje, że transmisja mogła rozpocząć się już w styczniu lub nawet wcześniej w prowincji Ituri. Do czasu oficjalnego ogłoszenia epidemii 15 maja mogły więc minąć miesiące.
W tym czasie część chorych była niewłaściwie diagnozowana, a przeciążone zespoły prowadzące nadzór epidemiologiczny nie były w stanie dotrzeć do wszystkich osób, które mogły mieć kontakt z zakażonymi.
Walkę z epidemią dodatkowo utrudnia sytuacja w regionie. Na części terenów trwają konflikty zbrojne, infrastruktura ochrony zdrowia jest słabo rozwinięta, a pracownikom medycznym brakuje środków i personelu. Problemem pozostaje również nieufność części mieszkańców wobec służb prowadzących działania przeciwepidemiczne.
Wciąż nie ma zatwierdzonej szczepionki
Obecną epidemię wywołuje Bundibugyo ebolavirus. To szczególnie istotne, ponieważ większość wcześniejszych epidemii w DRK powodował inny gatunek - Zaire ebolavirus.
Przeciwko Zaire ebolavirus dostępne są szczepionki i swoiste terapie. W przypadku wirusa Bundibugyo nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani zatwierdzonego leczenia skierowanego bezpośrednio przeciwko temu wirusowi. Testowane są preparaty eksperymentalne, jednak pozostają one na wczesnych etapach badań.
WHO ocenia jednak, że epidemię nadal można opanować. Organizacja szacuje, że przy zapewnieniu odpowiednich zasobów możliwe byłoby uzyskanie kontroli nad sytuacją w ciągu około trzech miesięcy. Problemem pozostają pieniądze. Zgromadzono dotąd około 60 proc. z potrzebnych 115 mln dolarów. Zwiększana jest jednocześnie liczba miejsc dla pacjentów oraz zespołów epidemiologicznych pracujących na miejscu.
Sytuacja w Ugandzie opanowana
Zakażenia związane z obecną epidemią pojawiły się również w sąsiedniej Ugandzie. Potwierdzono tam 20 przypadków eboli, z czego 15 dotyczyło osób zakażonych w DRK, a pięć było zakażeniami wtórnymi. Sytuację udało się jednak opanować i pod koniec lipca Uganda oficjalnie ogłosiła zakończenie epidemii.
W maju WHO uznała epidemię eboli w DRK i Ugandzie za stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym. Organizacja oceniła wówczas, że istnieje wysokie ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby do państw sąsiadujących z Demokratyczną Republiką Konga.
Ebola przenosi się poprzez bezpośredni kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi zakażonej osoby albo zwierzęcia, a także przez przedmioty skażone takimi płynami. Choroba może powodować m.in. wysoką gorączkę, osłabienie, wymioty oraz krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne.
Źródło: Radio ZET/Reuters
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET