Szef GIS ocenił ryzyko epidemii dżumy. Co wiadomo o sytuacji w Irkucku?

3 min. czytania
08.10.2026 15:23
Obserwuj nas na Google

- Nie wyobrażam sobie dzisiaj, że wybuchnie epidemia dżumy w krajach rozwiniętych - powiedział Radiu ZET dr Paweł Grzesiowski, komentując doniesienia o dżumie w Rosji. Szef GIS podkreślił, że przyczyna śmierci laborantki z Irkucka wciąż pozostaje niewyjaśniona. Odniósł się też do informacji o drugim przypadku zachorowania.

Grazyna Myslinska/Forum
fot. Agencja Forum

Podejrzenie dżumy w Rosji. Grzesiowski: nie mamy potwierdzenia

Śmierć 28-letniej Darii Szypiłowej, pracownicy instytutu badającego dżumę w Irkucku na Syberii, wywołała pytania o bezpieczeństwo epidemiologiczne. Według lokalnych mediów rosyjskich kobieta miała rozbić probówkę zawierającą bakterie dżumy, a następnie trafić do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Rosyjskie władze zaprzeczają jednak doniesieniom o wypadku w laboratorium i zapewniają, że badania nie potwierdziły u niej dżumy.

Główny inspektor sanitarny, dr Paweł Grzesiowski, zapytany przez Radio ZET o to, co wiadomo o śmierci laborantki w Irkucku, podkreślił, że ocenę sytuacji utrudnia brak niezależnych ekspertów na miejscu. Nie ma więc możliwości zweryfikowania sprzecznych informacji przekazywanych przez lokalne media i rosyjskie władze.

- Nie ma tam niezależnych ekspertów, którzy mogliby albo potwierdzić, albo zaprzeczyć. To, co wiemy i to, co strona rosyjska potwierdziła, to jest jedna jedyna sytuacja, mianowicie zgon młodej osoby, która pracowała w laboratorium, które zajmuje się chorobami zakaźnymi - powiedział. 

Szef GIS zaznaczył, że na razie nie ma dowodu na wykrycie u zmarłej bakterii dżumy. Zaapelował o ostrożność w komentowaniu sprawy, odnosząc się również do informacji o kolejnym zachorowaniu w tej samej placówce badawczej.

- Mamy jedynie na razie jedną osobę, która zmarła w niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Wczoraj pojawiło się wieczorem doniesienie, że podobno jest drugi przypadek. Nie mamy potwierdzenia tej sytuacji - powiedział.

Grzesiowski odniósł się również do doniesień o objęciu kwarantanną około 200 osób, które mogły mieć kontakt z laborantką. 

- Czy to są pracownicy szpitali, czy to jest rodzina i najbliżsi znajomi tej pani, czy ktokolwiek jeszcze inny? Bo skala tego działania była dosyć duża jak na jeden przypadek niewyjaśnionego zgonu. Więc to są pytania, na które my nie znamy dzisiaj odpowiedzi - zaznaczył.

Światowa Organizacja Zdrowia zwróciła się do rosyjskich władz o dodatkowe informacje dotyczące doniesień o ciężkim zapaleniu płuc i zaoferowała wsparcie techniczne. Rosja zapewnia natomiast, że sytuacja epidemiologiczna w regionie pozostaje stabilna.

Redakcja poleca

Przyczyna śmierci laborantki z Irkucka wymaga wyjaśnienia

Grzesiowski podkreślił, że choć do zdarzenia doszło na odległej Syberii, również w Europie trzeba zachować czujność i wyjaśnić przyczynę śmierci młodej kobiety.

- Ja przypomnę, że tak się zaczynał COVID. My nie możemy zostawić takiej sytuacji bez rozpoznania, bo może się okazać, że ta osoba zmarła na nowy typ wirusa, którego trzeba po prostu zdiagnozować. Dlatego też między innymi eksperci amerykańscy zaproponowali udział w tej całej historii, żeby zbadać próbki od tej zmarłej, bo być może możliwości laboratoryjne rosyjskie nie są tak doskonałe - powiedział reporterowi Radia ZET. 

- My musimy być czujni. Pamiętajcie państwo, że każda epidemia zaczyna się od jakiegoś pierwszego przypadku. Nie powinniśmy moim zdaniem w żaden sposób jeszcze sugerować opinii publicznej, że to jest na przykład dżuma albo nie jest, albo jakaś inna choroba, dopóki nie będziemy mieli jasnych informacji w tym zakresie. 

Szef GIS ocenia ryzyko epidemii dżumy w Europie

Jednocześnie Grzesiowski uspokoił, że nawet potwierdzenie zakażenia dżumą nie oznaczałoby wysokiego ryzyka epidemii w Europie. Przypomniał, że jest to choroba bakteryjna, którą potrafimy rozpoznawać i leczyć.

- To nie jest średniowiecze, że na dżumę wymierały całe miasta i dziesiątkowała społeczeństwa. To jest choroba, którą umiemy rozpoznać, umiemy leczyć. I nie wyobrażam sobie dzisiaj, że wybuchnie epidemia dżumy w krajach rozwiniętych - powiedział.

Zagrożenie dla krajów europejskich ocenił jako „praktycznie zerowe”. Wskazał, że oprócz diagnostyki i leczenia dostępne są również podstawowe metody ograniczania rozprzestrzeniania się zakażeń: izolacja, kwarantanna i śledzenie kontaktów.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET