Nowocześni żebracy podsuną ci terminal na kartę. Brak gotówki to już nie wymówka

26.04.2017 15:12

Dziś mało kto z nas posiada gotówkę w portfelu. Podczas gdy elektronika wypiera papier, coraz trudniej mają ci, którzy są zmuszeni prosić o jałmużnę. Niektórzy jednak znaleźli sposób. Skoro wszystko dziś działa bezgotówkowo, to czemu nie uliczne datki?

Nowocześni żebracy podsuną ci terminal na kartę. Brak gotówki to już nie wymówka

fot. Pixabay

Czasy, w których każdy z nas miał kieszenie wypełnione monetami, minęły. Ucierpieli na tym ci, którzy domowy budżetu opierają na zebranych na ulicy datkach. Ale zgodnie z zasadą „przetrwają najlepiej przystosowani”, pojawiają się już tacy, którym udaje się skutecznie prosić o drobne i wymówka „nie mam gotówki” na nich nie działa. Do swojej działalności włączyli płatności bezgotówkowe.

Kreatywność Abe'a Hagestena sprawiła, że jego działalność zainteresowała "Business Insidera". Bezdomny mężczyzna, zmęczony słuchaniem od przechodniów, że nie mogą mu nic dać, ponieważ nie mają gotówki, wziął sprawy w swoje ręce. Wyposażył się w komórkę i zainstalował aplikację Square Point i kupił czytnik do kart kredytowych. Jak tłumaczy, zapewnia to bezpieczne transakcje Visą, MasterCardem i American Express.

Czy w Polsce podobne rozwiązanie byłoby możliwe? Postanowiliśmy sprawdzić!

Terminale bezgotówkowe dla każdego

Pośrednictwo w bezgotówkowym przepływie gotówki oferuje kilka firm, zazwyczaj dostarczając również sprzęt do dzierżawy (około 30 zł za miesiąc). Korzystając z usług pośrednika, nowoczesny zbieracz datków otrzymywałby zebrane środki raz w miesiącu. Prowizję, której wysokość jest ustalana indywidualnie, firma potrącałaby samemu na bieżąco. Zgrzyt pojawia się jednak już na poziomie charakteru usługi. Najwięksi pośrednicy swoją ofertę kierują tylko do firm.

- Przyszły akceptant powinien prowadzić działalność gospodarczą na terenie Polski, Słowacji, Czechach, w Rumunii. W zależności od formy prowadzonej działalności potrzebne są różne dokumenty: NIP, REGON, KRS – wyjaśnia Dominika Galaj z E-Service.

Założenie firmy bez stałego meldunku technicznie jest w Polsce możliwe. Ciężko jednak uznać proszenie osób na ulicy o pieniądze za poważny wpis do PKD. Czy to skreśla szansę na bezgotówkową jałmużnę? Niekoniecznie. Na szczęście część dostawców otwiera się także na osoby fizyczne.

– Początkowo swoją działalność kierowaliśmy do przedsiębiorców. Jednak proces demokratyzacji rynku płatności i duża popularność technologii mobilnych skłoniły nas do rozszerzenia rynku i zaoferowania akceptacji kart płatniczych również użytkownikom indywidualnym – tłumaczyła Konstantin Wolff z Payleven.

System stworzono z myślą o freelancerach nieprowadzących działalności oraz o codziennych sytuacjach, w których np. oddajemy koledze pieniądze za obiad, ale idealnie wpisuje się także w model działalności Abe'a Hagestena. Do skorzystania z niego wystarczy komórka i nieduży terminal łączący się z nią przez Bluetooth. Za usługę firma życzy sobie 1,49 proc. transakcji i nic więcej. Niestety są też schody. Za terminal trzeba zapłacić z góry i to nie mało, bo dokładnie 299 zł, co w opisanej sytuacji może być sporą przeszkodą.

Wszystko fajnie, ale nie tędy droga

Oczywiście, decydując się na żebranie, tak samo nowoczesne, jak i tradycyjne, musimy pamiętać, że trafiamy na celownik Kodeksu wykroczeń. - Jeżeli ktoś żebra w miejscu publicznym, a posiada środki materialne niezbędne do egzystencji lub jest zdolny do pracy podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1500 złotych albo karze nagany - głoszą przepisy. Jeszcze dotkliwsza kara czeka za robienie tego w sposób natarczywy i oszukańczy, np. udając kalekę.

Za to już czekają kratki. Kilka lat temu nieoficjalnie szacowano, że w Polsce działało ponad 200 tys. żebraków, z czego ponad połowa zajmowała się tym zawodowo. Dla porównania, bez dachu nad głową w ubiegłym roku było 36 tysięcy osób. Pomoc społeczna apeluje, aby pomagać tylko faktycznie potrzebującym i nie utrwalać zwyczaju żebractwa.

RadioZET.pl/PAP/MAAL