`

Emerytura nie dla bezdzietnych? Rząd myśli o powiązaniu wypłat z liczbą dzieci

3 min. czytania
31.01.2022 09:48
Obserwuj nas na Google

- Czy polski system emerytalny powinien uwzględniać wkład dzieci emeryta? – pyta na Facebooku wiceminister rodziny Barbara Socha. Uzależnienie wypłaty świadczeń od faktu posiadania dzieci to zdaniem ekspertów absurdalny pomysł. Rząd nie pierwszy raz inspiruje się propozycjami Ordo Iuris.

Emerytura zależna od liczby dzieci
fot. Pawel Wodzynski/East News

Emerytura zależna od liczby dzieci? Wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha zachęca do dyskusji o takich zmianach systemu emerytalnego, które mogłoby zwiększyć dzietność w Polsce. Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego Polaków ubywa. Wyniki Spisu Powszechnego z 2021 roku wskazują, że w ciągu 10 lat populacja skurczyła się o ponad 300 tys. osób, a prognozy nie są optymistyczne. Więcej osób umiera, niż przychodzi na świat.

Resort rodziny we wciąż niedopiętej  Strategii Demograficznej szuka rozwiązań, które wpłynęłyby na wskaźnik dzietności.  Jak poinformowała Barbara Socha projekt Strategii zakłada w pkt.1.4.: "Dalszy rozwój systemu emerytalnego w kierunku zwiększenia partycypacji rodziców we wkładzie ich dzieci w funkcjonowanie systemu". Zdaniem ekspertów pomysł powiązania systemu emerytalnego z liczbą dzieci w rodzinie jest co najmniej niebezpieczny.

Bezdzietni bez emerytury? Nowy pomysł resortu rodziny

Barbara Socha w swoim ostatnim wpisie na Facebooku mówi, że w czasie konsultacji dotyczących strategii demograficznej pojawił się pomysł uwzględniania wkładu dzieci do systemu emerytalnego przy kalkulowaniu emerytury rodziców.

Jak zaznaczyła wiceminister, choć pomysł wydaje się kontrowersyjny i „rewolucyjny” to przecież wiele państw zdaniem przedstawicielki rządu stosuje podobne rozwiązania. Barbara Socha powołuje się na naukową podstawę wdrażanych pomysłów. Przytacza tezy wygłoszone przez naukowców w ubiegłym stuleciu.

Wiceminister zwróciła uwagę, że posiadanie dzieci także z emerytalnego punktu widzenia staje się ekonomicznie nieopłacalne. Nie można tego jednak powiedzieć w odniesieniu do rodzin wielodzietnych. Kobietom, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci i nie podjęły się pracy zawodowej i tak przysługiwać będzie minimalna emerytura.

Dzisiaj dla maksymalizacji świadczeń emerytalnych racjonalne są: intensywna praca i intensywna edukacja, dla których posiadanie dzieci jest konkurencyjne. Ekonomicznie uzasadnione jest ograniczenie liczby dzieci. Powoduje to masowe powstanie efektu pasażera na gapę. I pewien paradoks, w którym kobiety, które przerywają aktywność zawodową, by urodzić i wychować dzieci, w takim systemie emerytalnym otrzymują niskie świadczenia - Barbara Socha

Na czym dokładnie miałoby polegać uzależnienie wysokości emerytur od liczby dzieci? Barbara Socha proponuje, by wysokość emerytury nie zależała wyłącznie od liczby dzieci, ale także od ich dochodów. „Czyli rodzice otrzymywaliby premię nie tylko za sam fakt urodzenia dzieci, ale uwzględniałaby ona również jakość procesu wychowania” – czytamy we wpisie wiceminister.

O pomysł wiceminister Barbary Sochy zapytaliśmy Oskara Sobolewskiego z Instytutu Emerytalnego. Zdaniem eksperta uzależnienie wypłat świadczeń emerytalnych od liczby dzieci jest co najmniej niebezpieczne dla systemu emerytalnego.

Pomysł powiązania faktu posiadania dzieci z wypłatą emerytur mógłby znaleźć zastosowanie, ale raczej na poziomie akademickich rozważań, a nie praktyki. Nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania w naszym systemie emerytalnym. Dane GUS potwierdziły, że jesteśmy w pułapce demograficznej. Potrzebujemy racjonalnych rozwiązań, które wpłynęłyby na wskaźnik dzietności. Musimy już teraz zacząć zastanawiać się nad tym, co będzie w latach 50 –tych, ale XXI wieku, a nie XX wieku, do którego odwołuje się wiceminister Barbara Socha - Oskar Sobolewski

Zdaniem eksperta wpływ na dzietność ma także zaostrzenie prawa antyaborcyjnego. - Polki nie chcą rodzić m.in. właśnie przez politykę obecnego rządu i wyrok Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej – dodał Oskar Sobolewski.

Redakcja poleca

Warto przypomnieć, że podobny postulat zgłaszała już organizacja Ordo Iuris, która także chce uwzględnić kwestię wychowania dzieci przy nabyciu prawa do emerytury. Zgodnie z powszechną, obowiązującą zasadą, kwota emerytury zależna jest od płaconych w trakcie aktywności zawodowej składek. Organizacja zarzuca jednak, że „praca niezarobkowa związana z wychowaniem dzieci jest w systemie niewidoczna”. Jak rozwiązać ten problem? Propozycja Ordo Iuris zakłada emeryturę rodzinną, czyli „umożliwienie przekazywania środków pochodzących z części składki emerytalnej dziecka, bezpośrednio na konto emerytalne rodzica”. 

„Przykładowa propozycja to umożliwienie dziecku dedykowania środków pochodzących z  4 proc. podstawy wymiaru składki na konto emerytalne ZUS każdego ze swych rodziców” – podaje organizacja.

Wszystko wskazuje więc na to, że pomysły, które dotąd nie były nagłaśniane i brane pod uwagę przez rząd mogą doczekać się realizacji. - Czy warto na ten temat rozpocząć debatę? W mojej opinii tak – podsumowała Barbara Socha.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET