Mija rok od zakazu hodowli na futra. Branża futrzarska w odwrocie

5 min. czytania
17.10.2026 10:03
Obserwuj nas na Google

17 października mija rok od przełomowego głosowania w polskim Sejmie, wprowadzającego zakaz hodowli zwierząt na futra w Polsce. Co naprawdę zmieniła historyczna ustawa?

norka w klatce
fot. Agencja Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co zmieniło się w polskiej branży futrzarskiej rok po wprowadzeniu zakazu.
  • Dlaczego hodowcy niekoniecznie przeniosą działalność za granicę.
  • Jak zmieniła się światowa produkcja skór norek, lisów i jenotów.
  • Które kraje i firmy odchodzą od naturalnych futer.

Do siedmiu razy sztuka. Mija rok od wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt na futra

To było historyczne głosowanie w polskim Sejmie: 17 października Sejm przyjął nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzającą zakaz hodowli zwierząt na futra. Nowela została przyjęta niemal ponad podziałami, bo PiS i PO były tu ramię w ramię. Ustawę poparły też Polska 2050, Lewica i PSL, choć w tym ostatnim klubie znalazł się jeden głos przeciwny (był to minister rolnictwa Stefan Krajewski – przyp. red.). Przeciw była Konfederacja.

Redakcja poleca

Mija właśnie rok od tamtego historycznego głosowania, dzięki któremu Polska stała się 23. krajem w Europie, który wprowadził tego typu przepisy. Jednocześnie była to najważniejsza zmiana w ustawie o ochronie zwierząt od momentu jej powstania prawie 30 lat temu. Do jej wprowadzenia posłowie przymierzali się wielokrotnie. Projekt, przygotowany przez posłankę Małgorzatę Tracz z Koalicji Obywatelskiej i organizacje pozarządowe, był już siódmą próbą wprowadzenia takiego zakazu w naszym kraju – wreszcie skuteczną. Najważniejszym postanowieniem było wprowadzenie natychmiastowego zakazu powstawania nowych ferm z przyjęciem, 8-letniego okresu przejściowego dla już istniejących ferm.

Co dokładnie zmieniło się przez rok obowiązywania ustawy? Z publicznego rejestru zniknęło kilkanaście ferm, kolejne zostały zawieszone. Jak wyjaśnia Marta Korzeniak z Otwartych Klatek, liczby te jednak są zawyżone. – Co najmniej 14 ferm zostało wykreślonych z publicznego rejestru Głównego Inspektoratu Weterynarii, a 22 fermy są oznaczone jako puste lub zawieszone, w tym fermy należące do potentatów branży – Rajmunda Gąsiorka i rodziny Wójcików – mówi Korzeniak. – W rzeczywistości aktywnych ferm jest jeszcze mniej. Dane z publicznego rejestru zawsze są zawyżone względem tego, co otrzymujemy od GIW na drodze dostępu do informacji publicznej. Złożyliśmy już wniosek o takie dane i czekamy na bardziej szczegółowe informacje – dodaje.

Redakcja poleca
Materiały promocyjne

Branża futrzarska w Polsce „na wymarciu”

Zmian w prawie już od lat chciała zdecydowana większość Polek i Polaków. W badaniu CBOS z 2025 roku aż 71 proc. ankietowanych uznała, że hodowanie i zabijanie zwierząt dla futer nie powinno być dozwolone w Polsce. Najnowsze badania pokazują, że nawet wśród wyborców Konfederacji ponad 50 proc. popiera zakaz. Ta atmosfera wśród obywatelek i obywateli jest widoczna, choć wciąż pojawiają się głosy przeciwników i powtarzane przez nich nieco malkontenckie hasła, że to nic nie da, bo produkcja i tak przeniesie się za granicę – a tam to dopiero zwierzęta będą miały.

Pytamy o to Martę Korzeniak. Co by odpowiedziała osobom, które straszą, że branża będzie kwitła – tyle że za granicą? Zauważa, że być może niektórzy będą chcieli się przenieść, tak jak ci najwięksi, którzy już dawno to zrobili. Tyle że podatny grunt się kurczy.

– Faktem jest, że ci najwięksi już to zrobili, z różnym skutkiem. Np. rodzina Wójcików miała fermę w Ukrainie, która została zbombardowana, prowadzą też działalność w Rosji, gdzie Wojciech Wójcik został dwa lata temu aresztowany (...). Z kolei grupa holenderskich potentatów – rodzina Van Ansem – ma fermy nie tylko w Polsce, ale też w Łotwie i Rumunii – w obu tych krajach jest zakaz i trwa okres przejściowy. Nie można wykluczyć, że jakieś pojedyncze fermy powstaną poza granicami UE po wygaszeniu hodowli w Polsce, jednak zdecydowana większość ferm po prostu zakończy działalność – tłumaczy ekspertka Otwartych Klatek.

Dodaje, że inwestowanie w przemysł futerkowy jest po prostu ryzykowne. Nie sprzyja mu zarówno sytuacja geopolityczna (utrudniony handel przez inwazję Rosji na Ukrainę), jak i społeczne i biznesowe nastroje (kolejne zakazy krajowe, decyzje firm odzieżowych o rezygnacji z futer). Nawet wizja przeniesienia do Ukrainy nie jest już żadnym argumentem. – Ukraina cały czas stara się o przyłączenie do UE, a na poziomie unijnym wciąż czekamy na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie zakazu hodowli zwierząt na futra. Jeśli taki zakaz wejdzie w życie, Ukraina będzie musiała się do niego dostosować – podsumowuje Marta Korzeniak.

Redakcja poleca

Z drugiej strony jest jeszcze argument dobrostanu zwierząt, które w Polsce rzekomo miały lepiej. – Wszędzie na świecie zwierzęta futerkowe są hodowane w taki sam sposób, w systemie klatkowym. Inny nie istnieje, bo wszelkie próby podnoszenia dobrostanu były dla hodowców nieopłacalne ekonomicznie. Dlatego niezależnie od miejsca na ziemi – od Kanady, przez Polskę i Chiny – zwierzęta trzymane są w takich samych warunkach, wszędzie padają ofiarami nie tylko systemu, ale też przemocy pracowników ferm – ocenia rozmówczyni.

Potwierdzają to organy eksperckie – Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz Europejska Federacja Lekarzy Weterynarii – które stwierdziły, że nie da się zapewnić zwierzętom odpowiedniego dobrostanu na fermach futrzarskich. W myśl za tym kolejne państwa w Europie mówią hodowli na futra nie: Szwajcaria, jako pierwszy kraj na świecie, zakazała importu i sprzedaży futer wyprodukowanych z użyciem okrutnych metod; w Estonii zakaz hodowli wszedł w życie; ustawa przyjęta w 2021 roku zdelegalizowała hodowlę zwierząt na futra od 1 stycznia 2026; Komisja Rolnictwa w Bułgarii poparła zakaz; – odbyło się pierwsze głosowanie w bułgarskim parlamencie, który również jednogłośnie opowiedział się za zakazem. T tylko wybrane przykłady.

Jeśli nie w Europie, to w Chinach?

Chiny, które od lat były prawdziwą potęgą branży futrzarskiej, przestają być hodowlanym Eldorado. Z danych wynika, że po chwilowym wzroście w 2024 roku, ostatnia dekada przyniosła kolosalny spadek produkcji skór norek, lisów i jenotów: z 87 mln w 2014 roku do 8,53 mln w 2025 roku.

„Trend odchodzenia od futer naturalnych widać też bardzo wyraźnie w branży odzieżowo-modowej, co jest bezpośrednią przyczyną hamowania światowej produkcji. Łącznie na całym świecie już prawie 1700 firm deklaruje się jako wolne od futer. Na New York Fashion Week zaczęła obowiązywać ogłoszona w grudniu zeszłego roku polityka fur-free. Z kolei organizatorzy Milan Fashion Week zapowiedzieli, że nie będą już promować futer na żadnym oficjalnym wydarzeniu ani w mediach społecznościowych” – wyliczają w komunikacie Otwarte Klatki.

Redakcja poleca

Jest też pierwsza decyzja o zakazie futer naturalnych na czerwonym dywanie – nie zobaczymy ich już na ceremonii rozdania nagród Emmy. Zmiany wprowadzają również platformy sprzedażowe – na Etsy nie można handlować już futrami naturalnymi, dotyczy to również produktów używanych.

Społeczny klimat i poparcie dla zakazu hodowli na futra, coraz trudniejszy rynek i spadające zainteresowanie futrami sprawiają, że źródełko branży zaczyna wysychać. W wielu krajach hodowla nadal pozostanie możliwa, ale czy z naszej perspektywy ma to w ogóle znaczenie? Liczy się przecież coś innego. – Tak samo, jak nie zgadzamy się jako polskie społeczeństwo na walki psów – mimo że są kraje, w których dalej są legalne – tak samo nie zgadzamy się na zabijanie zwierząt na futer – podsumowuje Marta Korzeniak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET