Zamknij

Obniżka VAT nie zmniejszyła cen żywności? „Trzeba byłoby wprowadzić kartki”

03.02.2022 14:34

Zmniejszenie stawki VAT na żywność z 5 procent na 9 procent nie przełożyło się na spadek cen w sklepach, te po prostu mniej wzrosły. Nie takiego rezultatu oczekiwał rząd. UOKiK w rozmowach z branżą handlową dawał znać, że możliwe jest nawet wprowadzenie cen urzędowych. Prof. Witold Orłowski ostrzegł, że taki krok mógłby doprowadzić do powrotu reglamentacji produktów i kartek na żywność.

paragon i pieniądze i portfel po zakupach
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Tarcza antyinflacyjna 2.0 obniżyła od 1 lutego 2022 stawki VAT na żywność i paliwa. Sklepy zgodnie z wytycznymi zmniejszyły odpowiednio ceny. Klienci szybko się zorientowali, że mimo tego muszą za część produktów płacić więcej, niż do tej pory.

Sieci handlowe tłumaczą to podwyższeniem cen przez dostawców oraz zwiększeniem kosztów działalności przez Polski Ład i wzrost rachunków za prąd. Przedstawiciele rządu wspominali, że w razie braku odpowiedniego spadku cen Polska może, wzorem Węgier, wprowadzić ceny maksymalne na żywność. Prof. Witold Orłowski wyjaśnił w rozmowie z „Faktem”, dlaczego oznaczałoby to katastrofę dla rynku.

Ceny urzędowe i kartki na żywność? Ekonomista ostrzega rząd

Dla dużych sieci handlowych obniżka VAT na produkty żywnościowe to okazja marketingowa: sklepy zaczęły się licytować, który z nich zmniejszył ceny większej liczby produktów. To bardzo groźne dla mniejszych sklepów, których ze względu na znacznie niższe obroty nie stać na oferowanie cen rodem z marketów i dyskontów. Zostaną dodatkowo dotknięci przez odpływ klientów szukających sposobów na oszczędzenie w czasie wysokiej inflacji.

Nawet najwięksi jednak musieli urealnić cenniki. W tygodniu poprzedzającym wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej 2.0 zrobiła to na przykład Biedronka. W rezultacie ceny po obniżce stawek VAT w części przypadków są wyższe, niż wcześniej. Takie postępowanie skrytykował UOKiK, sugerując nawet możliwość nieetycznego działania. Urząd będzie monitorować ceny przez całość okresu obowiązywania niższych stawek VAT. Wcześniej wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński dał do zrozumienia, że jeśli po wprowadzeniu tarczy ceny nie spadną, to rząd może je zacząć wyznaczać sam.

- Minister właściwy do spraw gospodarki (...) może, w drodze rozporządzenia, ustalić maksymalne ceny lub maksymalne marże hurtowe i detaliczne stosowane w sprzedaży towarów lub usług mających istotne znaczenie dla ochrony zdrowia lub bezpieczeństwa ludzi lub kosztów utrzymania gospodarstw domowych – tak brzmi zapis z obowiązującej tarczy antykryzysowej, który miałby to umożliwić.

Przed takim działaniem na łamach „Faktu” ostrzegł rząd ekonomista, prof. Witold Orłowski

Oczywiście, z punktu widzenia prawa zamrażanie cen jest możliwe i czasem nawet uzasadnione, ale, podkreślam, to rozwiązanie na krótką metę. Nie zastępuje umiejętnej polityki gospodarczej. Trzeba zastanowić się nad konsekwencjami: ceny nie pokrywałyby kosztów produkcji, zaczęłoby brakować towarów, trzeba byłoby wprowadzić kartki.

prof. Witold Orłowski

Perspektywa konieczności sprzedawania produktów poniżej kosztów wytwarzania sprawiłaby, że przedsiębiorstwa po postu zawiesiłyby działalność, żeby zminimalizować ponoszone straty. Pustki na półkach wymusiłyby wprowadzenie reglamentacji, a stąd już tylko krok do znanych z czasów komunistycznych kartek na żywność.

Małe piekarnie wyliczyły, że po uwzględnieniu podwyżek cen gazu, prądu i mąki rentowność mogą uzyskać sprzedając chleb po 40 zł za kilogram. Ustalenie ceny urzędowej na poziomie kilku złotych doprowadziłaby je do bankructwa.

loader

RadioZET.pl/Fakt