Zamknij

Artur Barciś: Żyję głównie z oszczędności. Artyści? Sytuacja jest dramatyczna

17.11.2020 06:17

- Czuję się dużo lepiej, choć jestem jeszcze mocno osłabiony. Koronawirusa przechodziłem bardzo, bardzo ciężko. Przeczołgał mnie dosyć mocno – mówi Gość Radia ZET Artur Barciś.

- Jestem dosyć sprawnym facetem i bieganie czy wchodzenie po schodach nigdy nie było dla mnie problemem. Teraz jest. Lekarze mówią, że to może potrwać jeszcze kilka tygodni – dodaje aktor.

"Trudno było się nie oburzać"

Beata Lubecka pytała swojego gościa również o pomoc z Funduszu Wsparcia Kultury. Algorytm wyliczył, że dostać mieli ją tacy artyści, jak zespół Bayer Full czy Golec uOrkiestra. - Oburzałem się, bo trudno było się nie oburzać. Pomoc państwa, z naszych podatków, powinna pójść dla tych, dla których jest niezbędna. I to na pewno nie są ci ludzie – komentuje artysta. Jego zdaniem taka pomoc jest bardzo słuszna, ale algorytm, według którego miała być przyznana, jest „niemądry”. - Takie zespoły discopolowe zarabiają bardzo duże pieniądze. I to przez wiele, wiele lat. Publikują na zdjęciach jachty itd. To nie są ludzie, którzy stracili dotychczasowe zarobki. To są bardzo zamożni ludzie – ocenia Artur Barciś. Aktor podkreśla, że „tu nie chodzi o to, żeby ktoś dostał rekompensatę za to, że nie zarobił tyle, ile zarobił w zeszłym roku, tylko chodzi o to, żeby pomóc im przetrwać”.

Barciś: Zagrałem 2 przedstawienia a wcześniej było to 20-30 miesięcznie

- Są teatry, które nie mają żadnego wsparcia od miasta, państwa, które nie grają, ale gdzieś np. muszą przechowywać dekoracje i za te magazyny muszą płacić. Muszą płacić tantiemy. A nie mają żadnych dochodów – mówi Gość Radia ZET. Barciś dodaje, że sam dotkliwie odczuwa skutki pandemii. - Gram w kilku przedstawieniach i od tamtej pory zagrałem 2 razy a wcześniej miesięcznie grywałem po 20-30 przedstawień – tłumaczy artysta. Jako przykład instytucji w ciężkiej sytuacji podaje Teatr Żelazny w Katowicach, który stworzył warzywniak, żeby nie upaść. Jego zdaniem to właśnie takie instytucje, jak teatry, powinny otrzymać pomoc od państwa.

Artur Barciś: Sytuacja jest absolutnie dramatyczna

- Sytuacja jest absolutnie dramatyczna. Szczególnie współczuję moim młodym kolegom, którzy nie mają jeszcze żadnego dorobku, oszczędności – mówi aktor Artur Barciś, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o to, jak funkcjonują artyści w dobie pandemii. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, z czego żyje, odpowiada, że głównie z oszczędności.

Pomoc od państwa? - Widząc niektóre dotacje moich kolegów trochę się zdziwiłem, bo mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby zwracać się o taką pomoc. Po to pracowałem bardzo intensywnie 40 lat, żeby w tej chwili jakoś samemu przetrwać tę pandemię – komentuje Barciś.

Pytany o dotacje np. dla zespołów disco polo, Gość Radia ZET odpowiada, że „dla każdego, kto się zorientował jak te pieniądze zostały rozdzielone, było to wszystko oburzające”. - To skandal. Nie należało do niego dopuścić – uważa aktor. - Gdyby tam pracowali fachowcy, to by to przewidzieli, zorientowali się, że to będzie chyba niesprawiedliwe. Ale widocznie tam nie ma fachowców – dodaje.

"Bez kultury tym bardziej nie przetrwamy"

Artur Barciś ocenia, że po zakończeniu pandemii „ruina, jaka zostanie w kulturze będzie bardzo trudna do odbudowania”. - Część ludzi zajmie się czymś innym, z konieczności – dodaje. Zdaniem aktora, wsparcie dla kultury jest niezbędne. - Nie można wykluczać całej grupy zawodowej, związanej np. z kulturą tylko dlatego, że lekarze, pielęgniarki czy służba zdrowia potrzebują tych pieniędzy bardziej. Kultura to też bardzo istotny element naszego życia. Bez kultury tym bardziej nie przetrwamy – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

"Kryzysy mają to do siebie, że mijają"

Przebranżowienie? - Nie, ja tak w ogóle nie myślałem. Kryzysy mają to do siebie, że mijają. Ten też minie. I będziemy go wspominać. Zresztą pisałem taki raport z tego mojego covida, szczególnie dla moich wnuków – mówi Barciś.

- Ja nawet nie jestem zapraszany na castingi. Być może to jest spowodowane tym, że Miodowe Lata czy Ranczo są permanentnie powtarzane i reżyserzy myślą, że my jesteśmy już tak opatrzeni, że każda rola będzie obarczona wizerunkiem Norka czy Czerepacha – odpowiada, pytany o swoje życie zawodowe.

Czerepach czy Norek? - To tak, jakby wybierać między rosołem a krupnikiem. Ja te zupy lubię jednakowo, bardzo – mówi Barciś.

 

RADIOZET/MA