Zamknij

Isakowicz-Zaleski: Kard. Dziwisz prosił bym nie opisywał skandali obyczajowych

15.11.2020 11:14
Tadeusz Isakowicz Zaleski
fot. Radio ZET

- W Kościele mamy do czynienia z lawiną różnych rzeczy i trzeba będzie aż do bólu wszystko ujawnić, opisać i przede wszystkim oczyścić – mówi w Radiu ZET ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski. Ksiądz w 2012 roku przekazał list kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi, w którym opisał sprawy siedmiu księży, którzy dopuścili się m.in. wykorzystywania seksualnego, czy współpracy z SB. Kardynałowi Dziwiszowi zarzuca się, że nic w tych sprawach nie zrobił.

- Początkiem tego wszystkiego była zadeptana lustracja w Kościele. Lata 2006 – 2007, kiedy ksiądz kardynał Dziwisz przyjechał z Watykanu, były bardzo wielkie oczekiwania i on pierwszy dał hasło, by tego nie ujawniać. Niestety później były kolejne etapy. Natomiast w tej chwili jest kolejny moment wirażu dla Kościoła i trzeba po prostu to rozwiązywać, bo dalsze ukrywanie nie ma najmniejszego sensu – mówi ks. Tadeusz Zalewski.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski mówi w Radiu ZET, że kardynał Dziwisz wprost powiedział mu, by nie ujawniał współpracy księży ze Służbą Bezpieczeństwa.

Tadeusz Isakowicz - Zaleski: Byłem przesłuchiwany prawie jak przestępca

- Do księdza kardynała zwracałem się kilkakrotnie. To był krok do przodu i krok do tyłu, dwukrotnie ksiądz kardynał mnie zakneblował. Naciskał, by książka się nie ukazała. Kiedy już książka „Księża wobec bezpieki” miała się ukazać, to przyjechał do mnie i powiedział, że on się już z tym pogodził, ale żebym nie pisał o skandalach obyczajowych na tle homoseksualnym, żeby już nie drążyć dalej sprawy – mówi ks. Isakowicz – Zaleski. – Kiedy w 2012 r. ukazała się moja książka „Chodzi mi tylko o prawdę” napisana z Tomaszem Terlikowskim, wtedy byłem przesłuchiwany prawie jak przestępca na radzie kapłańskiej, gdzie mi zarzucano, że w ogóle tą sprawą się zajmuję - dodaje

O pozwie kanclerza kurii tarnowskiej: Precedens. Proces pokaże, że Kościół nie jest skłonny do zmierzenia się z prawdą

- Jest to ewenement w Polsce, że kanclerz kurii zamiast rozmawiać i wyjaśniać, nigdy się ze mną nie spotkał, oddaje sprawę do sądu świeckiego. To ewidentna próba zablokowania – mówi w Radiu ZET ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski. Z pozwem wobec księdza Isakowicza – Zaleskiego wystąpił ks. Robert Kantor, od 2015 r. delegat biskupa tarnowskiego ds. molestowania małoletnich. Uważa, że w publikacji autorstwa ks. Isakowicza - Zaleskiego „pojawiły się nieścisłe i niepełne informacje, które naruszają jego dobra osobiste i które mogły wprowadzić czytelników w błąd”. 

Zobacz także

- Opisałem na prośbę jednej z ofiar sprawę o molestowania 13-letniego chłopca, dzisiaj dorosłego mężczyzny, przez księdza Stanisława P. w Tarnowie. W 2002 roku, kiedy ówczesny biskup tarnowski, a dzisiaj katowicki Wiktor Skworc dowiedział się od rodziców i nauczycieli to zamiast powstrzymać tego księdza to wysłał go na Ukrainę, Tam dopuścił się kolejnych molestowań. Wrócił do Polski i został skierowany do szkoły w Krynicy Zdroju -  tłumaczy ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski na antenie Radia ZET. – Ta cała seria zaniedbań, których na różnych etapach dopuściła się diecezja tarnowska pokazuje, że dzisiaj zamiast to wyjaśniać i rozmawiać ja otrzymuję pozew – dodaje.

Ksiądz Isakowicz – Zaleski mówił w programie Gość Radia ZET, że „okazuje się, że winny jest nie ten co molestował, nie ten co to tuszował, jak biskup Skworc, tylko winny jest ten co to opisał”.

Będzie to precedens, bo taki proces pokaże, że Kościół nie jest chyba skłonny tak bardzo do zmierzenia się z tą prawdą. Raczej szuka spisków, że ktoś za tym stoi, trzeba adwokatów. Skąd diecezja tarnowska ma nagle fundusze, żeby wynajmować adwokatów z Warszawy, gdyby to mogła dawno zrobić sama w obrębie choćby sądu kościelnego 

ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski

W oświadczeniu kurii tarnowskiej przekazanym PAP ks. Robert Kantor, który pozwał ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego pisze, że „w publikacji tej pojawiły się nieścisłe i niepełne informacje, które naruszają jego dobra osobiste i które mogły wprowadzić czytelników w błąd”. Ksiądz Kantor oświadczył, że "w opisywanej przez ks. Isakowicza-Zaleskiego sprawie nie wykonywał żadnych działań i nie było w tej sprawie również żadnych skarg na niego".

RadioZET.pl