Zamknij

Leszek Miller: Każdy dobry uczynek zostanie ukarany. Żona? Też się zaszczepiła

05.01.2021 06:25

- Gdyby kierownictwo placówki odmówiło przyjęcia dodatkowych szczepionek i powiedziało: nie, nie panowie. Mamy określoną datę – 4 stycznia – jeżeli ARM dysponuje dodatkowymi szczepionkami, to niech sobie sama radzi, to nie mieliby dziś kłopotów. Ponieważ zdecydowali się przyjąć rozmrożone szczepionki, to je mają. Zgodnie ze staropolskim przysłowiem: „Każdy dobry uczynek zostanie ukarany” – mówi Gość Radia ZET Leszek Miller, który zaszczepił się poza kolejnością na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Były premier tłumaczy, że od 10 lat jest pacjentem Centrum Medycznego WUM. - Jako długoletni pacjent, objęty opieką zdrowotną otrzymałem taką propozycję [zaszczepienia – red.] – dodaje. Miller podkreśla, że placówka otrzymała dodatkową pulę szczepionek 30 grudnia – 375 – które musiały być wykorzystane w ciągu 2 dni.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy jednak nie powinien przeprosić za zaszczepienie się poza kolejnością, Gość Radia ZET odpowiada: - To już w moim przypadku nic nie da. - Uważam, że jeżeli ktoś ma przepraszać to ci, którzy organizują tę akcję – dodaje Leszek Miller. Dopytywany, czy żałuje swojej decyzji, były premier komentuje: - Jeżeli słyszę, że jakaś grupa chętnych pracowników białego personelu czeka, to uważam, że oczywiście bardziej powinni to być oni. Zaznacza, że z drugiej strony komisja powinna jednoznacznie to określić. - Nikt się nie wpychał, nikt nikogo nie wyrzucał z kolejki – podkreśla były premier.

Zdaniem Gościa Radia ZET „jest tu pewien paradoks”. - Awantura nie jest o to, że nie zaszczepiono 250 tys. ludzi, dla których są szczepionki tylko awantura jest o to, że zaszczepiono dodatkowo 18 osób – mówi Miller. Dodaje, że „awantura powinna być o to, dlaczego 250 tys. polskich obywateli nie zostało do tej pory zaszczepionych”. - Co rząd robił w ciągu ostatnich tygodni, obudził się?! Szczepionki zaskoczyły tak, jak wybory?! Rząd robi akcję szczepień tak, jak zrobił wybory?! – pyta Leszek Miller.

Miller ujawnia: Moja żona też się zaszczepiła

- Wnuczka się nie zaszczepiła z tego, co wiem, ale moja żona jest taką samą pacjentką, jak ja, Centrum Medycznego WUM. Razem tam należymy i razem się zaszczepiliśmy – mówi Leszek Miller w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. - Jak kochasz swoją żonę, to musisz ją chronić – dodaje były premier.

Pytany o zadośćuczynienie odpowiada, że złożył już deklarację pomocy. - Jeżeli ten cały proces szczepień się skończy i ja będę już całkowicie odporny, to chętnie poświęcę swoje weekendy na pracę ochotniczą dla Centrum Medycznego WUM – zapowiada Miller. - Mogę pomagać, mogę coś robić na rzecz przekonywania wahających się – proponuje Gość Radia ZET. Jak to dokładnie wyglądało? - Dzwoniłem z prośbą o leki, receptę i właśnie wtedy dowiedziałem się, że jest taka możliwość [zaszczepienia – red.]. Zapytałem, czy może mnie dotyczyć, otrzymałem potwierdzenie i się zjawiłem – opisuje były premier.

Miller uważa, że Rada Ministrów powinna szczepić się równolegle do medyków. - Gdybym ja był dziś premierem, to wydałbym dyspozycję wszystkim swoim ministrom, że mają szczepić się równolegle do całego personelu, bo mają dać przykład i dać gwarancję, że są sprawni – nie są zarażani i nie zarażają – mówi gość Beaty Lubeckiej. - Odnoszę wrażenie, że jesteśmy świadkami konkursu kto się później zaszczepi. Że ten, kto później to zrobi, to powinien uzyskać większe uznanie opinii publicznej – komentuje. Zdaniem Gościa Radia ZET „ze szczepionkami jest tak, jak z państwem polskim, którym rządzi PiS – od konferencji do konferencji, od wywiadu do wywiadu”.

"Nie pchałem się i nie zabiegałem"

- Ja się tam nie pchałem, nie zabiegałem. Mógłbym zostać zaszczepiony w PE, ale wolałem w Polsce, bo w razie jakichś powikłań i niedyspozycji wolę zwrócić się do lekarzy, którzy szczepili mnie w Polsce – mówi europoseł. - Jeżeli ktoś ma mieć kac moralny to ci, którzy nie wiedzą, co zrobić ze szczepionkami – ocenia. - Kiedy się szczepiłem nie przypuszczałem, że ta sprawa zostanie wykorzystana do walki politycznej. PiS potrafi odwrócić uwagę od zasadniczego pytania: dlaczego szczepionki, które leżą w magazynach, nie są wykorzystywane w takim tempie, w jakim można to robić – komentuje Gość Radia ZET.

"Sierść na grzbiecie mi nie wyrosła, nie wyję do księżyca"

Samopoczucie? – Na początku w miejscu ukłucia troszkę mnie bolało. Mierzę sobie temperaturę, sprawdzam ciśnienie, wsłuchuję się w swój organizm, ale jak na razie czuję się świetnie. Żadna sierść na grzbiecie mi nie wyrosła, nie przemieniam się w wilkołaka, w nocy nie wyję do księżyca i nie napadam na ludzi – opowiada Miller.

RADIOZET/MA