Zamknij

Szczygieł: LGBT? Polska założyła płaszcz, który rozrywa się i wyłażą bebechy

28.09.2020 12:52
Mariusz Szczygieł
fot. RadioZET

- To jest brak jakiejkolwiek kartki. To już nawet kolory się skończyły. Ja bym im dał czarną kartkę na zawsze – mówi Gość Radia ZET Mariusz Szczygieł, pytany o to, czy list 50 ambasadorów w obronie środowisk LGBT to żółta kartka dla polskiego rządu.

Zdaniem dziennikarza ten spór będzie narastał aż przyjdzie taki moment, kiedy dojdzie do „przewrotu, nieposłuszeństwa obywatelskiego i radykalizacji ruchów anarchistycznych, związanych z liberalnym myśleniem”. - Boję się, że dojdzie do jakichś nieprzyjemnych, tragicznych sytuacji – dodaje Szczygieł. Gość Beaty Lubeckiej podkreśla, że przez ostatnich 30 lat wydawało mu się, że Polska, „jako homogeniczne społeczeństwo po PRL-u, mało europejskie, bardzo szybko założyła płaszcz z dobrej wełny, płaszcz kultury, tolerancji, europejskości i że nikt nam go nie zedrze”. - Okazało się, że nie mieliśmy żadnego płaszcza z dobrej wełny. To był tylko płaszcz przeciwdeszczowy z cienkiej folijki. Łatwo się rozrywa i wyłażą bebechy i kiszki o nieprzyjemnym zapachu – komentuje Mariusz Szczygieł.

Premier? "Pluje nam wszystkim Polakom w oczy i chce, żebyśmy mówili, że deszcz pada!"

Gościa Radia ZET martwi również to, że Andrzej Duda „dzieli społeczeństwo”. - Są elitą od 5 lat i zaczęli dzielić naród a wszelkie podziały zaczynają się od słów, które piętnują, naznaczają, od epitetów – dodaje. Dopytywany o odpowiedź premiera, że „tolerancja należy do polskiego DNA”, dziennikarz ocenia: - To bzdura! - Pluje nam wszystkim Polakom w oczy i chce, żebyśmy mówili, że deszcz pada! – komentuje Szczygieł. Jego zdaniem okrągły stół mógłby być rozwiązaniem sporu o środowiska LGBT. - Jeśli tego nie zrobimy to obawiam się, że Polska będzie bardzo nieprzyjemnym krajem do życia. Cofamy się i lądujemy w XIX wieku – mówi Gość Radia ZET.

Szczygieł zapowiada: Być może napiszę II tom „Osobistego przewodnika po Pradze”

- „Osobisty przewodnik po Pradze” wziął się z tego, że dostawałem wszędzie pytania: Gdzie mam pójść, gdzie nie ma turystów itp.? Przewodnik wziął się ze zdenerwowania, bo już nie mogłem odpisywać na te pytania  - tłumaczy dziennikarz i reportażysta. - Być może napiszę II tom „Osobistego przewodnika po Pradze”, bo widzę, że jest duże zainteresowanie – dodaje.

"Chciałbym napisać porządną powieść o tym, jak Polacy porywali samoloty"

- Jestem dostatecznie młody, żeby napisać jeszcze kilka książek. Mam pomysły. Chciałbym napisać porządną powieść. Jedną historię, bardzo dobrze zdokumentową o tym, że Polacy w latach 80. porywali samoloty – zapowiada gość Beaty Lubeckiej.

Mariusz Szczygieł: Czułem się jakby ministrant przez przypadek miał odprawiać mszę, którą powinien odprawiać papież

Początki w telewizji? - Kiedy szedłem do TV, czułem się jakby ministrant przez przypadek miał odprawiać mszę, którą powinien odprawiać papież. To była taka przepaść między nami. Andrzej Woyciechowski był rewolucjonistą jeśli chodzi o przeprowadzanie rozmów. To było chwilę po PRL-u, gdzie przeprowadzało się rozmowy z politykami na klęczkach. To tak, jak teraz się włączy PR1, z przesadzoną atencją i włazidupstem. Woyciechowski tego nie miał– opowiada Szczygieł. - Dziś bym tak pewnie tego programu nie prowadził, ale miałem być przedłużeniem ręki widza, zadawać pytania w imieniu widza. I właśnie to wziąłem od Andrzeja Woyciechowskiego, że nie miał kartki i zadawał takie pytania, jakie zadawałby widz - dodaje.

"Byłem w kropce"

Pytany o nagradzany reportaż „Śliczny i posłuszny", Mariusz Szczygieł odpowiada: - Byłem w kropce. - Po tym reportażu przyszło do mnie bardzo dużo wiadomości od rodziców, którzy obiecali, że nigdy nie będą bili swoich dzieci. To było coś fantastycznego - wspomina. - Moją porażką było to, że jako reporter nie umiałem ukryć dostatecznie mojej bohaterki. Internauci ją znaleźli, ujawnili jej nazwisko i adres. Nagrody? Nie wiedziałem, co zrobić. Pieniądze z nagrody przeznaczyłem na wydawanie książek reporterskich - opowiada Szczygieł. Jego zdaniem "zło, jeśli się go nie zatrzyma, przemoc, jeśli się jej nie zatrzyma to przenosi się z pokolenia na pokolenie". - To się psychicznie dziedziczy - podkreśla dziennikarz.

RADIOZET/MA