Setki migrantów z Niemiec? Bosak: Nasz rząd nie mówi o danych. Niemcy o nawet tysiącu miesięcznie
- Rząd Polski nigdy nie podał danych o tym, ile imigrantów od Niemiec przyjął. Te dane, które rząd podaje, są głęboko niekompletne. Rząd podaje wyłącznie małe kwoty w trybie readmisji lub tak zwanych powrotów dublińskich. Nie podaje liczby przekazanych w trybie, który w tej chwili Niemcy stosują najchętniej. Natomiast niemieccy politycy chętnie się chwalą i rzecznicy niemieckich służb, zależnie jaki weźmiemy okres czasowy, to w tysiące lub nawet w liczbie powyżej 10 tysięcy - tłumaczył wicemarszałek Sejmu z Konfederacji Krzysztof Bosak w “Gościu Radia ZET”
Przypomniał, że “to całe poruszenie na granicach to jest ruch oddolny społeczny. Ja chciałbym podziękować wszystkim, którzy tam się angażują, to już w tej chwili wstrzymało przerzucanie imigrantów z Niemiec do Polski”.
Jego zdaniem “strażnikom granicznym oczywiście przeszkadza to w wykonaniu rozkazów, które mają od rządu, a rozkazy były takie, żeby przyjmować wszystkich z Niemiec bez sprawdzania czegokolwiek”. - Ja uważam, że te rozkazy są błędne - zaznaczył.
Pytany czy “ma to udokumentowane, że jakiś strażnik graniczny, czy wysoko postawiony funkcjonariusz powiedział: "Tak, były takie rozkazy z góry od rządu", wskazał, że “my to mamy potwierdzone już w trakcie wizytacji w Centrum Koordynacyjnym Służb Polskich i Niemieckich w Świecku w październiku zeszłego roku”.
- Po tej wizytacji zrobiliśmy konferencję prasową, przedstawiliśmy mediom wszystkie informacje. Niestety media nie były tym zainteresowane. Cieszę się, że trzy kwartały później, czyli teraz wreszcie to dociera do opinii publicznej - mówił.
Przypominał, że “jedyne dane o liczbie imigrantów przerzuconych do Polski w trybie tak zwanej odmowy wjazdu czy zawrócenia na granicę, to jest tylko taka nazwa, bo to są ludzie złożeni z wewnątrz Niemiec także. Z jak szerokiego pasa to w sumie nie wiemy”.
- Najważniejsze jest to, że rząd Polski nigdy nie podał danych o tym, ile imigrantów od Niemiec przyjął. Te dane, które rząd podaje, są głęboko niekompletne. Rząd podaje wyłącznie małe kwoty w trybie readmisji lub tak zwanych powrotów dublińskich - mówił Bosak.
Wskazał, że rząd “nie podaje liczby przekazanych w trybie, który w tej chwili Niemcy stosują najchętniej. Natomiast niemieccy politycy chętnie się chwalą i rzecznicy niemieckich służb, zależnie jaki weźmiemy okres czasowy, to w tysiące lub nawet w liczbie powyżej 10 tysięcy. Więc nie nie jest tak, że ludzie zaniepokojeni sobie ten problem wymyślili”.
- Władze niemieckie potwierdzają, że przekazują Polsce duże liczby, tysiące w skali jednego miesiąca z wypowiedzi chyba wczorajszej czy przedwczorajszej rzecznika niemieckiej policji, Bundespolizei, która jest niemiecką strażą graniczną, wynika, że to są liczby zbliżone do 700, może nawet 1000 miesięcznie - wymieniał.
Przytoczył, że “Niemcy wzięli się za niewpuszczanie do swojego kraju imigrantów i albo my weźmiemy się również za taką politykę, albo będziemy po prostu ofiarą polityki niemieckiej i tutaj rząd prowadzi politykę głęboko nietransparentną, przede wszystkim unikając wyjaśnienia społeczeństwu, ile imigrantów ze strony niemieckiej przyjmuje i co z nimi robi”. - Dlatego, że nie ma miejsc w ośrodkach zamkniętych - zaznaczył.
Dane o liczbie migrantów jak dane z Covidu? Bosak w Radiu ZET: Tak powinno być publikowane
- Ja uważam, że te dane, tak jak było z danymi w sprawie pandemii Covid-19, że były podawane dzień po dniu, liczba zachorowań i tak dalej. Tak samo tu powinno być. Dzień po dniu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powinno podawać informacje o migrantach - porponował wicemarszałek Sejmu z Konfederacji Krzysztof Bosak w “Gościu Radia ZET”
Tłumaczył, że powinno tam się zawierać, iż “dzisiaj Niemcy chcieli przekazać tylu migrantów, tylu przyjęliśmy, tylu miało prawo do pobytu, tylu odmówiliśmy, ci byli tu, ci byli tu, to wszystko powinno być publikowane i to by uspokoiło sytuację na granicy”.
- Ludzie są skrajnie zaniepokojeni w miastach przygranicznych i nie tylko przygranicznych, bo widzą po prostu duże grupy zdezorientowanych cudzoziemców, którzy znaleźli się w Polsce trochę przez przypadek, nie wiedzą do końca co ze sobą zrobić i wywołują zagrożenie - oceniał.
Wskazał, że “tak naprawdę, żeby zamknąć kanał nielegalnej imigracji przez państwo bałtyckie, trzeba po prostu wprowadzić 24 godziny na dobę kontrolę na granicy z Litwą”.
- Trzeba przesiewowo sprawdzać wszystkie auta i wychwytywać te, w których jadą nielegalni imigranci. Każde auto, niestety tak, dlatego że ja pod placówką Straży Granicznej w Szczecinie widziałem cały parking aut zabranych nielegalnym imigrantom i ich przemytnikom. To są czasem bardzo dobre auta - mówił
Wskazał, że “czasy hurtowego przemytu w dużej mierze już się skończyły. Być może są takie pojedyncze przypadki, ale z tego co powiedzieli mi funkcjonariusze Straży Granicznej, w tej chwili oni się rozpraszają, jadą po jedna, dwie, maksymalnie trzy osoby”.
- Po prostu udają zwykłych turystów czy zwykłych pracowników. Starają się nie wyróżniać, często jadą bez zatrzymywania się. Więc krótko mówiąc, Niemcy stosują taką metodę i Polska będzie musiała stosować ją również. Niemcy stosują taką metodę, że jeżeli wzrokowo widzą, że w jakimś aucie są osoby obco wyglądające, po prostu zatrzymują to auto i każdego po kolei sprawdzają - mówił.
Tłumaczył, że “jeżeli tak zrobimy tak, że te kontrole są za dnia, a nie ma ich w nocy, to oczywiście przemyt będzie szedł w nocy. Jeżeli zrobimy tak, że są kontrole busów, a nie ma osobowych aut, to oczywiście przemyt będzie szedł osobowymi autami i tak dalej, i tak dalej”.
- My w gruncie rzeczy w tej chwili nie znamy skali przemytu nielegalnych imigrantów przez Polskę. Poruszamy się w pewnej sferze domysłów - zaznaczał.
Podkreślał, że “chciałby, żeby dane o liczbie przyjętych imigrantów z podziałem na odpowiednie grupy narodowościowe i informacje o prawne co do pobytu zaczął publikować polski rząd”.
Bosak w Radiu ZET o rządzie: Miała być zmiana jakościowa, a jest zmiana na gorsze
- Ludzie oczekiwali zmiany jakościowej, ludziom nie podobał się rząd PiS, bo zdeprawował się władzą, miała być zmiana na lepsze, a jest zmiana na gorsze - powiedział Wicemarszałek Sejmu z Konfederacji Krzysztof Bosak w “Gościu Radia ZET”
Dodał też, że “jest też duże rozczarowanie rządem w społeczeństwie”. - Bardzo słabo rządzą, kłamali w kampanii, ludzie to zobaczyli, stąd ten spadek poparcia dla rządzącej koalicji - tłumaczył ostanie wyniki sondażowe, w których widoczny jest znaczny spadek poparcia dla rządzących.
- Ludzie tracą zaufanie do tej partii. Premier zapowiada rekonstrukcję rządu, a nie wiadomo w którą stronę - mówił.
Wskazał, że “mamy decyzje Komisji Europejskiej w sprawie rolnictwa, polityki klimatycznej i stosunków z Ukrainą sprzeczne z tym, co rzekomo rząd polski w UE wywalczył”.
Konfederacja w tych badaniach jest trzecią siłą. - Bardzo dziękuję za zaufanie wyborcom, za to, że w nas widzą polityczną alternatywę. Jestem pewien, że niezależnie, czy to będziemy my czy inne partie, to szukanie politycznej alternatywny, będzie silne - ocenił, dodając, że to co oferują główne partie, PiS czy PO, jest nieprzekonujące.
Dodał też, że “minie wiele miesięcy, zanim ludzie zorientują się, że Grzegorz Braun jest poza Konfederacją, że próbuje swoich sił samodzielnie. Budowanie nowego ugrupowania od zera to bardzo duże wyzwanie”.
- Uważam, że ludzie mający poglądy jam nasze, powinni startować z naszych list. Czy będzie jedna lista? Jeszcze bardzo daleko do wyborów, jak będzie ten czas, to będziemy na ten temat radzić - zaznaczył.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET