`

Ekstremalne zjawiska pogodowe, które czekają Polskę. Czy noce tropikalne okażą się codziennością?

7 min. czytania
22.04.2024 15:55
Obserwuj nas na Google

Obserwowane trendy zjawisk pogodowych wskazują, że klimat na terenie Polski coraz bardziej się ociepla, co może wywołać coraz poważniejsze szkody. – W przyszłości oprócz dalszego wzrostu temperatury zwiększyć się może także liczba dni z opadem ekstremalnym, powodując np. częstsze podtopienia w obszarach miejskich. Możemy spodziewać się również częstszych lub bardziej intensywnych fal upałów zwłaszcza w drugiej połowie stulecia  – przekazuje w rozmowie z RadioZET.pl prof. Joanna Strużewska. Z kolei dr Michał Marosz wylicza, że coraz bardziej intensywne będą tzw. zjawiska konwekcyjne, np. związane z burzami, a coraz częściej będą występować opady nawalne.

Ekstremalne zjawiska pogodowe, które czekają Polskę
fot. Piotr Molecki/East News

22 kwietnia obchodzony jest Dzień Ziemi. W kontekście zagrożeń klimatycznych media zwykle obiegają obrazki afrykańskich susz czy podnoszącego się poziomu morza wokół małych państw wyspiarskich. Czy to oznacza, że naszego kraju ten problem nie dotyczy? Polskę również czeka szereg zmian, które specjaliści próbują prognozować.

– Scenariuszy jest wiele. IPCC [Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu – przyp. red.] nie przypisuje prawdopodobieństwa temu, który jest najbardziej lub najmniej prawdopodobny. To są po prostu pewne alternatywy ścieżek rozwoju społeczno-gospodarczego, które następnie będą wpływały na taki, a nie inny kształt warunków emisji, a to z kolei poprzez zmiany w strukturze bilansu energetycznego systemu klimatycznego będzie generowało wszystkie te zjawiska, które popularnie nazywamy zmianą klimatu. Nieoficjalnie za najbardziej prawdopodobny uznaje się scenariusz 4,5, natomiast nie jest to zgodne z tym, co przekazuje IPCC – tłumaczy dla RadioZET.pl dr Michał Marosz z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego (IMGW-PIB).

Zmiana klimatu w Polsce. Co nas czeka?

– Mówiąc o trendach klimatycznych w Polsce, należy pamiętać, że jedną z ważnych cech klimatu Polski jest właśnie zmienność. Cecha ta dotyczy również zmienności międzyrocznej pogód, a więc każdy rok może charakteryzować się nieco innym przebiegiem temperatury i wysokością oraz rozkładem opadu w ciągu roku. Projekcje klimatycznie wskazują w bieżącej dekadzie na systematyczny niewielki wzrost temperatur zwłaszcza w okresie zimowym. Jednakże amplituda zmienności międzyrocznej może być wyższa niż trendy klimatyczne w pierwszej połowie XXI wieku, co może być interpretowane zarówno jako zmiany postępujące szybciej niż według założeń projekcji, jak i w niektórych latach lub konkretnych miesiącach jako rzekome dowody na brak zmian – wyjaśnia w rozmowie z portalem RadioZET.pl dr hab. inż. Joanna Strużewska, prof. IOŚ-PIB, Kierownik Zakładu Modelowania Atmosfery i Klimatu Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego (IOŚ-PIB).

Redakcja poleca

Czy IMGW próbuje tworzyć długoterminowe scenariusze zmian w tym zakresie? – Na chwilę obecną prowadzimy tego typu badania w ograniczonym zakresie. Korzystamy raczej z projekcji zmian klimatu będących wynikiem międzynarodowych projektów np. EURO-CORDEX. Opracowanie scenariusza zmiany klimatu to sprawa bardzo skomplikowana, wymagająca znacznej infrastruktury i nakładów. To, co jest publikowane w raportach IPCC, to zazwyczaj są projekcje dotyczące zmiany klimatu oparte na kilkunastu-kilkudziesięciu modelach. Jeżeli chodzi o najgorszy scenariusz dla Polski, to uśredniony na podstawie różnych modeli średni wzrost temperatury powietrza wyniesie 3-3,5 st. C (do końca XXI wieku) – tłumaczy nam dr Michał Marosz. – Jeśli popatrzymy na liczbę dni z temperaturą powyżej 30 st., czyli tzw. dni upalnych, to obecnie wynosi ona średnio 8 w ciągu roku, natomiast według najczarniejszego scenariusza pod koniec XXI wieku tych dni będzie powyżej 20. Według nieco łagodniejszego scenariusza ta liczba wzrośnie od ok. 8 do 14 takich dni w ciągu roku – dodaje specjalista.

Ekstremalne zjawiska pogodowe mogą zaś prowadzić do zniszczenia upraw i infrastruktury rolniczej, a co za tym idzie – strat finansowych dla rolników i niedoborów żywności dla nas wszystkich.

– Rolnictwo jest sektorem szczególnie wrażliwym na warunki meteorologiczne. Optymalne warunki będą wynikiem przebiegu temperatury i rozkładu opadu, ale również wilgotności gleby, występowaniem opadów nawalnych [czyli wynoszących powyżej 40 mm w ciągu godziny – przyp. red.] i zaleganiem pokrywy śnieżnej w okresie zimowym. Niezależnie od projekcji klimatycznych sektor rolnictwa jest zawsze poddany wysokiemu ryzyku pogodowemu – wyjaśnia prof. Strużewska z IOŚ-PIB w rozmowie z naszą redakcją.

Ekstremalne zjawiska pogodowe w Polsce – na co się przygotować?

Zmiany klimatu mogą prowadzić do wzrostu częstotliwości i intensywności wielu ekstremalnych zjawisk pogodowych, w tym:

  • częstszych i bardziej ekstremalnych fal upałów,
  • zaburzeń wysokości opadu przejawiające się w pustynnieniu pewnych obszarów i zagrożenia opadami ekstremalnymi w innych,
  • wzrostu poziomu morza,
  • większej liczbą zjawisk gwałtownych lub zwiększeniem intensywności tych zjawisk np. burz, czy w skali synoptyczne cyklonów tropikalnych.

Czy wyżej wymienione zjawiska czyhają jedynie na kraje i społeczeństwa Pacyfiku, Bliskiego Wschodu i Afryki, czy są nieuchronną codziennością również dla takich państw jak Polska? – W średnich szerokościach geograficznych w których leży Polska meteorologiczne zjawiska ekstremalne nie staną się „codziennością”, choć oczywiście częstość ich występowania i nasilenie w przyszłym klimacie może się zwiększać. W szczególnym przypadku zwiększyć się może liczba dni z opadem ekstremalnym, powodując częstsze podtopienia w obszarach miejskich. Zwiększać się będzie również liczba dni upalnych i nocy tropikalnych w okresach letnich, zwłaszcza w drugiej połowie XXI wieku. Wzrost liczby zjawisk gwałtownych wiąże się bezpośrednio ze wzrostem temperatury – uczula prof. Strużewska z IOŚ-PIB w komentarzu dla RadioZET.pl.

– Do wzrostu temperatury dojdą nam paradoksalnie i susze, i powodzie. Wysokie temperatury zwiększają parowanie, co przy takiej samej lub nieco zmniejszonej sumie opadu, może wygenerować susze, które od kilku lat występują praktycznie co roku. Jeśli chodzi o ekosystem, jest to bardzo negatywne zjawisko. Z drugiej strony ze względu na to, że ta temperatura będzie generalnie coraz wyższa, powietrze będzie miało większą zdolność przyswajania pary wodnej. Wówczas tzw. zjawiska konwekcyjne, np. związane z burzami, będą coraz bardziej intensywne. Coraz częściej będą występować opady nawalne, a często skutkują one tzw. powodziami błyskawicznymi (flash floods), co jest szczególnie niebezpieczne w miastach, gdzie kanalizacja burzowa ma określoną wydajność, nawet jeśli jest w doskonałym stanie – ocenia dr Marosz z IMGW-PIB.

– Musimy cały czas pielęgnować w sobie zwiększanie odporności na zmiany klimatyczne i świadomość ludzi, z czym to się wiąże. Najgorsze scenariusze pokazują, że poziom morza pod koniec XXI wieku wzrośnie od 60 do 100 cm. Można pomyśleć, że nie jest to dużo. Należy jednak pamiętać, że chodzi o podniesienie samej bazy. Jeżeli dodamy do tego zwiększoną częstotliwość wezbrań sztormowych związanych z przemieszczającymi się układami niskiego ciśnienia, to dla obszarów niżej położonych albo niewystarczająco chronionych może się to okazać niebezpieczne i doprowadzić tak do strat w infrastrukturze, jak i ofiar śmiertelnych – wyjaśnia ekspert w rozmowie z RadioZET.pl.

Czy możemy coś zrobić, by ochronić nasze środowisko i nas samych przed tymi zjawiskami? – Instrumentem, który jest dostępny i powinien być szeroko wdrażany w celu ochrony przed ryzykiem klimatycznym jest adaptacja. Zwiększanie potencjału adaptacyjnego jest możliwe na wielu polach: zarówno społecznym w kontekście lepszej organizacji, dostępu do informacji i świadomości społecznej, jak i w kontekście przygotowania infrastrukturalnego, wprowadzania rozwiązań, które w skali lokalnej będą zmniejszały ryzyko strat związanych z postępującymi zmianami klimatu – podkreśla prof. Joanna Strużewska.

Świadomość klimatyczna to pierwszy krok do sukcesu

– Z jednej strony mamy międzynarodowe rozwiązania, które zobowiązują państwa do ograniczenia emisji. To bardzo kontrowersyjne i bardzo trudne, bo część państw wolniej rozwijających się słusznie zadaje pytania państwom Globalnej Północy, dlaczego mają inwestować mnóstwo pieniędzy w zielone technologie, jeżeli to państwa Północy w XIX wieku szybko rozwijały się kosztem ekosystemu? Z drugiej strony powinniśmy coraz bardziej przyglądać się działaniom adaptacyjnym. Nasza uwaga powinna oprócz działań mitygacyjnych [łagodzących – przyp. red.], które rozgrywają się na wysokim szczeblu, powinna być również skupiona na informowaniu ludzi, w jaki sposób można sobie poradzić ze zmianami klimatu. Musimy nabierać tzw. odporności. Jeżeli jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, jesteśmy w stanie zminimalizować ryzyko, jeśli chodzi o przyszłe zdarzenia klimatologiczne. Pamiętajmy więc o tych trzech rzeczach: samym zagrożeniu, ekspozycji na nie i podatności na to zagrożenie. Dopiero te trzy czynniki pozwalają nam na ocenę ryzyka związanego ze zmianami klimatycznymi. Na szczęście w tej chwili najtwardsi denialiści zmiany klimatu się trochę pochowali, ale zupełnie nie znikli – tłumaczy dr Michał Marosz.

A jak bardzo Polacy są świadomi tego, co dzieje się z klimatem? Anna Sierpińska z Fundacji Edukacji Klimatycznej wskazuje w rozmowie z portalem RadioZET.pl, że większość Polaków zdaje sobie sprawę z zachodzącej zmiany klimatu i zna jej przyczyny. W badaniach opinii publicznej zleconych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w 2020 roku prawie 90 proc. respondentów wskazało, że konieczne jest ograniczanie emisji gazów cieplarnianych i przechodzenie na niskoemisyjne źródła energii. – Wiele osób martwi się też negatywnymi zjawiskami, które już teraz mają miejsce np. suszą czy ekstremami pogodowymi. Polakom najtrudniej jest wskazać, co mogą robić, żeby zapobiegać zmianie klimatu i określić, które działania prośrodowiskowe mają sens – odnotowuje ekspertka.

Wokół zmiany klimatu, jak w przypadku większości wyzwań współczesnego świata, narosło wiele mitów, a środowiska nieprzychylne niskoemisyjnej energii chętnie powielają fałszywe informacje na czele z najbardziej trywialną: że globalne ocieplenie nie istnieje.

Anna Sierpińska wyjaśnia, że od kilku dekad w przestrzeni publicznej cały czas przewijają się te same mity: że zmiana klimatu to wymysł jakichś grup interesów, że zmiany te były zawsze, nawet w czasach dinozaurów lub że za obecną zmianę klimatu odpowiadają czynniki naturalne, np. Słońce, zaś opady śniegu (zimą) albo spadki temperatury (w dowolnej porze roku) są uważane za dowód, że klimat wcale się nie ociepla.

– Wiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że są to nieprawdy lub twierdzenia, które nie mają znaczenia w obecnej sytuacji. Na przykład fakt, że klimat zawsze się zmieniał, nie jest argumentem obalającym dowody naukowe na to, że za obecne ocieplenie odpowiada działalność ludzi. Polacy są świadomi, że istnieją różne grupy, które celowo szerzą dezinformację – ocenia specjalistka w rozmowie z naszą redakcją.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET